Wojna i pokój
Laboratorium wiary – Dekalog
W naszym piątkowym cyklu pisaliśmy już o kilku wykroczeniach przeciwko V przykazaniu Bożemu, które stoi na straży życia ludzkiego. Wszystkie miały charakter indywidualny, dotyczyły pojedynczych osób. Ludzkość, niestety, doświadczyła w swojej historii zbiorowego, szaleńczego targania się na życie – wojny. Zwłaszcza ostatnie dwa wieki pokazują, do jak wielkiego okrucieństwa i bestialstwa zdolni są ludzie, którzy odrzucają Boże prawo.
Zrodzone z nienawiści wojny zawsze są czymś złym i wyrządzają wiele krzywd. Dlatego Kościół wzywa do modlitwy, prosząc Boga, aby uwolnił serca ludzi od nienawiści i zaślepienia, które każą jednym zwracać się przeciwko drugim. Przypomina też, że obowiązkiem każdego chrześcijanina jest troska o pokój i podejmowanie wszelkich możliwych działań, aby unikać wojny. Jedynym usprawiedliwieniem użycia siły wojskowej jest obrona życia własnego lub całej społeczności, po wyczerpaniu wszelkich innych dostępnych środków. Spotykamy się z pojęciem tak zwanej wojny sprawiedliwej – wojny obronnej, która ma na celu obronę przed agresorem.
Jak uczy Katechizm Kościoła Katolickiego: „Należy wziąć pod uwagę dokładne warunki usprawiedliwiające uprawnioną obronę z użyciem siły militarnej. Powaga takiej decyzji jest podporządkowana ścisłym warunkom uprawnienia moralnego. Potrzeba jednocześnie w tym przypadku: – aby szkoda wyrządzona przez napastnika narodowi lub wspólnocie była długotrwała, poważna i niezaprzeczalna; – aby wszystkie pozostałe środki zmierzające do położenia jej kresu okazały się nierealne lub nieskuteczne; – aby były uzasadnione warunki powodzenia; – aby użycie broni nie pociągnęło za sobą jeszcze poważniejszego zła i zamętu niż zło, które należy usunąć” (KKK, nr 2309).
Naród ma prawo bronić się przed agresją. Dlatego władze państwowe zobowiązują swoich obywateli do łożenia na utrzymanie sił zbrojnych koniecznych do obrony narodowej. Kościół też wielokrotnie podkreślał ważność cnoty patriotyzmu i wynosił na ołtarze tych, którzy w obronie Ojczyzny i swoich rodaków wspaniałomyślnie i mężnie ginęli na polu walki. Nasze cmentarze pełne są grobów tych, którzy za wolność naszej Ojczyzny i zapewnienie bezpieczeństwa swoim rodakom oddali życie i zdrowie. Czcimy ich jako bohaterów narodowych. Prosimy Boga, aby dramat ich ofiary już się nie powtórzył. Jesteśmy też wdzięczni tym, którzy obecnie pełnią służbę wojskową i odpowiadają za nasze bezpieczeństwo narodowe. Jest to odpowiedzialna, ale chlubna służba.
Obowiązkiem Kościoła jest modlitwa o nastanie sprawiedliwego i trwałego pokoju na świecie oraz wzywanie do przebaczenia i dialogu. Trzeba pamiętać, że Kościół nigdy nie gloryfikował wojny ani też nie uważał jej za najszczęśliwszy i najskuteczniejszy sposób rozwiązywania konfliktów międzynarodowych. Jest ona ostatecznością i jej uzasadnieniem moralnym może być tylko jej obronny charakter. Zwłaszcza Jan Paweł II należący do pokolenia, które doświadczyło okrucieństwa wojny, wzywał wszystkich do tego, aby dążyli do rozwiązywania konfliktów i zatargów na drodze negocjacji i poszukiwania sprawiedliwych rozwiązań dyplomatycznych. Ojciec Święty nie pochwalił żadnego ze współczesnych konfliktów zbrojnych. Bardzo cierpiał z powodu wojen prowadzonych za Jego pontyfikatu i wykorzystując wszelkie dostępne instrumenty dyplomatyczne, starał się nie dopuścić do wybuchu konfliktów zbrojnych. Kiedy zaś do nich dochodziło, przypominał o prawach ludności cywilnej, jeńców wojennych, piętnował zbrodnie wojenne. Ojciec Święty, narażając się potęgom światowym, potępiał handel bronią, zwłaszcza w najuboższych krajach trzeciego i czwartego świata, i surowo napominał tych wszystkich, którzy podżegają do bratobójczych walk na zapomnianym kontynencie, jakim jest Afryka. Każdego roku kierował orędzie na Światowy Dzień Pokoju, ucząc o warunkach, jakie należy spełnić, aby trwały pokój na świecie był możliwy. Są nimi: sprawiedliwość, prawda, solidarność i miłosierdzie.
