PSL może być w rozterce

Naczelny Komitet Wykonawczy PSL zdecydował, że w skład zespołu, który będzie prowadził negocjacje koalicyjne z PO, poza prezesem PSL Waldemarem Pawlakiem wejdą: Jarosław Kalinowski, Marek Sawicki, Eugeniusz Grzeszczak i Ewa Kierzkowska

Z dr. Piotrem Brodą-Wysockim, socjologiem z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, rozmawia Joanna Kozłowska

Relacje w rządzie PO – PSL będą przypominały te z koalicji PiS – LPR – Samoobrona?

– Nie będą one kalką poprzedniego układu koalicyjnego, w którym widoczny był silniejszy partner – PiS, i dwie pozostałe partie postrzegane jako wyraźnie słabsze. Z wyniku wyborczego widać, że jest lider wprowadzający, czyli Platforma Obywatelska, i koalicjant, który jest postrzegany co prawda także jako słabszy, jednak trzeba zwrócić uwagę, że obie partie w tym wypadku podjęły już współpracę na poziomie samorządów. Ponadto bardzo mało w kampanii dyskutowano o programach, zaś program PSL jest dosyć ogólnikowy, dlatego tarcia programowe nie muszą być znaczące.

Jakie sprawy nowy rząd uzna za najpilniejsze?

– Istnieje możliwość zmiany pewnych priorytetów. Przy całym szacunku dla konieczności walki z korupcją trzeba obiektywnie powiedzieć, że sprawy społeczne, socjalne były dotychczas na drugim planie. Trudno powiedzieć, czy kwestie te będą teraz bardziej istotne, ale być może nastąpi w nowym rządzie pewna zmiana priorytetów.

Ale i konflikty wydają się nieuniknione…

– Mogą nastąpić napięcia, jeśli chodzi o obsadzanie poszczególnych stanowisk. Biorąc pod uwagę ten wątek, należy zwrócić uwagę na wypowiedzi liderów Platformy, którzy mówili o konieczności oddania pewnych sfer ekspertom. To, czego z tego powodu nie będzie chciała obsadzić politycznie Platforma, być może będzie chciało uzyskać PSL. Dlatego konflikt może dotyczyć obsadzenia np. stanowisk wiceministrów i podsekretarzy stanu w poszczególnych ministerstwach.

Czy rząd Tuska uzyska aprobatę państw Zachodu?

– Należy zwrócić uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze, Zachód miał także swoje preferencje wyborcze odnośnie do kampanii w Polsce. Powstający rząd PO i PSL będzie miał za granicą pewien kredyt zaufania. Może się okazać, że kredyt ten wyczerpie się, gdy państwa zachodnie przedstawią listę spraw niezałatwionych z poprzednim rządem, licząc na to, że dokona tego nowy rząd. Nowy rząd powinien przyjrzeć się dotychczasowej polityce realizowanej przez Jarosława Kaczyńskiego, a wcześniej Kazimierza Marcinkiewicza. Całkowita negacja ich dorobku na polu polityki zagranicznej nie wydaje się działaniem pożytecznym. Powinna być zachowana pewna ciągłość.

Wejście PSL do koalicji przysporzy tej partii popularności?

– Widoczne są tutaj dwa procesy. Jeden to działania partii na rzecz pozyskiwania nowego elektoratu; natomiast drugi to konieczność podejmowania pewnych działań, które niekoniecznie muszą być popularne. Polska wieś, zwłaszcza w kwestii zabezpieczenia społecznego, wymaga radykalnych zmian. To jest kwestia ubezpieczeń emerytalnych, czyli KRUS, kwestia ubezpieczeń zdrowotnych oraz objęcie w przewidywalnej przyszłości rolników podatkiem dochodowym. Gdyby PO chciała takie zmiany wprowadzać, to PSL będzie w pewnej rozterce. Dlatego że z jednej strony są to zmiany, które być może mogą perspektywicznie przyczynić się do podniesienia standardu życia na wsi, ale z drugiej strony – są one niepopularne politycznie.

Czy wobec tego PSL mogłoby szukać nowego elektoratu?

– Jest to partia odwołująca się dotychczas głównie do jednej grupy wyborców – rolników. Dziś już takich partii prawie się nie spotyka. Nie wydaje się, by PSL znalazło elektorat w dużych miastach. Może go natomiast odnaleźć w mniejszych miastach, ponieważ ich populacja ma prawdopodobnie silne związki, np. rodzinne, z wsią oraz reprezentuje podobny do niej system wartości.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj