Przez życie do świętości

Dzisiaj 27 października w Bazylice św. Jana na Lateranie w Rzymie ks. kard. José Saraiva Martins, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, dokona aktu beatyfikacji Matki Celiny Borzęckiej, Założycielki Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstania Pańskiego. O tym, kim była ta, która ma zostać ogłoszona błogosławioną, z siostrą Elżbietą Marią Płońską CR, duchową córką Matki Celiny Borzęckiej, rozmawia Małgorzata Bochenek

Matka Celina Borzęcka zostanie wpisana w poczet błogosławionych, danych nam przez Kościół za wzór do naśladowania. 1 listopada obchodzić będziemy uroczystość Wszystkich Świętych, która przypomina nam prawdę, że wszyscy jesteśmy powołani do świętości. Jak to wezwanie realizowała w swoim życiu Matka Celina Borzęcka – Założycielka Sióstr Zmartwychwstanek?

– Świętość kojarzy się zazwyczaj z doskonałością pod każdym względem. Wiemy jednak, że święci to zwyczajni ludzie, żyjący w danym czasie i rzeczywistości. Czytając żywoty różnych świętych, niekiedy snujemy refleksje, że świętość to nie dla mnie, może dla kogoś innego. Rzeczywiście trudno byłoby odwzorowywać życie takiego czy innego świętego, skoro Pan Bóg każdemu człowiekowi wyznaczył jedyną i niepowtarzalną drogę. I nikt tej drogi za nas nie przejdzie. Znając może niektóre żywoty świętych, pisane według różnych konwencji literackich, przedstawiające postacie pełne – w naszym odczuciu – dziwactw, nienaturalności, niezwykłości, stwierdzamy, że nie czujemy się powołanymi do takiej drogi. Coraz częściej jednak Kościół pokazuje nam pełne realizmu opisy życia świętych, dając w nich wszystkim wiernym wzór i orędowników. W ten sposób Kościół chce również ukazać, że świętość jest możliwa do osiągnięcia także i dzisiaj. Takim przykładem może być także Matka Celina Borzęcka – Założycielka naszego zgromadzenia.

Kim zatem była Matka Celina Borzęcka, z domu Chludzińska?

– Nasza Matka urodziła się 29 października 1833 r. na Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej, w ziemi mohylewskiej niedaleko Orszy (dzisiejsza Białoruś). Od najmłodszych lat Celinka czuła, że „życia zwyczajnie nie skończy”. Po latach napisała: „Mając lat trzynaście, czternaście i piętnaście gwałtownie świętą chciałam być i umartwienia sobie zadawałam, i do bliskiego, ślicznego kościoła często się wymykałam, i tylu łask w modlitwie cichej i porywającej doznałam”. Od młodości czuła wewnętrzne pragnienie służenia Panu Bogu. W 1853 r. rodzina Chludzińskich przeniosła się do Wilna. Celina pragnęła wstąpić do zgromadzenia wileńskich wizytek. Jednak mając dwadzieścia lat, posłuszna woli rodziców, za radą spowiednika – ks. bp. Wacława Żylińskiego zdecydowała się wyjść za mąż za Józefa Borzęckiego. Upatrywała w tym wolę Bożą. Młodzi zamieszkali w majątku ziemskim Borzęckich – w Obrembszczyźnie koło Grodna.

Małżeństwo było bardzo szczęśliwe. Wychowani w środowiskach głęboko wierzących, Józef i Celina wiedzieli, skąd czerpać siły do codziennej pracy. Ich domowa kaplica często gościła proboszcza z pobliskiej Indury, ks. Henryka Korsaka. Z ich miłości narodziło się czworo dzieci: syn i trzy córki. Dwoje z nich zmarło niedługo po narodzeniu. Przy życiu pozostały dwie córeczki: Celinka (imię otrzymała po mamie) i Jadwinia. Ta ostatnia urodziła się w Obrembszczyźnie 2 lutego 1863 – w roku wybuchu Powstania Styczniowego. Celina podjęła działalność na rzecz powstańców, za co ją aresztowano i osadzono w więzieniu w Grodnie, wraz z kilkumiesięczną Jadwinią. Dzięki energicznym staraniom pana Borzęckiego obie wkrótce uwolniono.

Celina zawsze uważała dzieci za własność Boga i jako Boży depozyt złożony w jej ręce otaczała je najczulszą opieką i odpowiedzialną miłością. Wymagała od dzieci, by w stosunkach z ludźmi były prawdomówne i nie upierały się przy swoim zdaniu. Nie pozwalała na wybuchy dziecinnej złości i dąsy. Uczyła dziewczynki ofiarności i myślenia o innych. Domagała się poszanowania czasu, wdrażała do systematycznej pracy. Jako dobry pedagog i psycholog wiedziała, że w pracy nad sobą potrzeba dziecku zachęty, umiała więc dojrzeć dobro i pochwalić.

Przełomem w życiu Matki Celiny Borzęckiej był rok 1869…

– Pan Bóg prowadzi nas swoimi drogami, to widać szczególnie w życiu Matki Celiny Borzęckiej. Rok 1869 był czasem smutku: umarł ojciec Celiny, a jej mąż został dotknięty atakiem paraliżu. Aby ratować jego zdrowie, cała rodzina wraz ze służbą udała się do Wiednia. Pielęgnując chorego Józefa, kierując wychowaniem córek i zarządzając z dala majątkiem pozostawionym w kraju, Celina Borzęcka wiodła życie pełne trudów i wyrzeczeń, czerpiąc siłę z intensywnej modlitwy. Jadwiga uczyła się przy ojcowskim łożu boleści czynnej miłości bliźniego i wartości życia.

W wieku 41 lat Celina została wdową i postanowiła przenieść się z córkami do Rzymu. W Wiecznym Mieście zaczęło się wypełniać jej dawne przeczucie co do swego losu. W sercu Celiny na nowo odżyło ukryte pragnienie oddania się Bogu na wyłączną własność.

Co wydarzyło się w Rzymie?

– Tutaj spotkała jednego z założycieli zgromadzenia Zmartwychwstańców – ks. Piotra Semenenkę CR. Warto podkreślić, że u korzeni powstania zgromadzenia zmartwychwstańców legło pragnienie odrodzenia Polski poprzez odnowę życia moralnego człowieka. Wspólnota ta została założona w XIX w. przez nawróconego świeckiego chrześcijanina, zwanego „apostołem emigracji” – Bogdana Jańskiego, którego powrót do Kościoła dokonał się m.in. pod wpływem przykładu życia Adama Mickiewicza i przyjaźni z nim. O. Semenenko, nawrócony z kolei przez Jańskiego, stał się przewodnikiem duchowym Celiny Borzęckiej i jej córek, z których jedna niebawem wyszła za mąż, a młodsza – Jadwiga pozostała przy matce. Mała grupka sióstr pod kierunkiem Celiny, a zawsze z udziałem jej córki Jadwigi, rozpoczęła życie zakonne w Rzymie w 1882 r., jednak jego ostateczny kształt pozostawał jeszcze długo niedokończony.

Nasza Matka była wierną uczennicą ojca Semenenki. Przejęła jego duchowość, opartą na dwóch filarach: na wierze w niezmierzoną miłość Boga do człowieka oraz na świadomości własnej nicości i nędzy, które „wołają” o ratunek i uleczenie ze strony Boga. Nasze duchowe zmartwychwstawanie ma polegać na przyjęciu Bożej miłości i na współpracy z nią. A zatem charyzmat Sióstr Zmartwychwstanek to przede wszystkim praktyczne ukazywanie tej prawdy w swoim życiu oraz uczenie innych otwarcia na działanie Stwórcy.

Takie zadania stawiała Matka Celina swojej wspólnocie, której głównym celem było odrodzenie moralne kobiety polskiej. Siostry od początku istnienia zgromadzenia tworzyły różne placówki opiekuńczo-wychowawcze; pierwsza z nich powstała w Rzymie, a następne w Polsce: w Kętach (już w październiku 1891 r.), Częstochowie, Warszawie, a także na kontynencie amerykańskim. Działalność matki Celiny napotykała na wiele trudności i przeciwności, jednak zawierzenie woli Bożej pozwoliło na umocnienie się i rozwój nowej wspólnoty zakonnej.

Kiedy formalnie powstało Zgromadzenie Sióstr zmartwychwstanek?

– Za początek istnienia Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstanek uważa się dzień ślubów wieczystych Matek Borzęckich – 6 stycznia 1891 roku. Kilka miesięcy potem nasze Matki przyjechały do Polski, by tutaj rozszerzać swoją działalność. Rok 1905 przyniósł zgromadzeniu „Dekret pochwalny” Stolicy Apostolskiej. Ostateczne zatwierdzenie ze strony Watykanu nastąpiło w 1923 roku. Bolesnym ciosem dla Matki Celiny była nagła śmierć ukochanej córki Jadwigi w dniu 27 września 1906 r. w Kętach. Jednak Celina, oddana na wszystko spełnianiu woli Bożej, nie zachwiała się w realizacji swego powołania.

Dzisiaj siostry pełnią posługę w wielu krajach świata. Prowadzą własne szkoły, przedszkola, ośrodek dla dzieci specjalnej troski, katechizują w szkołach publicznych, pracują przy parafiach jako zakrystianki i organistki. Warto wspomnieć, że na terenie archidiecezji krakowskiej w Stryszawie mamy, można powiedzieć, dom „historyczny”. Tutaj w latach 60. ubiegłego wieku na letni wypoczynek przybywał ks. kard. Stefan Wyszyński, a także ówczesny biskup krakowski Karol Wojtyła. Z „Siwcówki” wyruszali razem na górskie szlaki. O wyjątkowych gościach klasztoru w Stryszawie przypomina urządzona w nim izba pamięci, a także obelisk z pamiątkową tablicą na początku jednego z górskich szlaków.

Niezwykłe wydarzenie związane jest z doczesnymi szczątkami obu Matek zgromadzenia…

– Zwłoki Matek Celiny i Jadwigi spoczywały w krypcie pod kaplicą klasztoru w Kętach od 22 listopada 1937 r., kiedy to dzięki decyzji księcia abp. Adama Stefana Sapiehy zostały przeniesione na to miejsce z kęckiego cmentarza. Gdy podczas wojny siostry wyrzucono z ich kęckiego domu, grobowce również były zagrożone. W 1942 r. okupant podjął decyzję o usunięciu trumien z terenu klasztoru. Jednak Matki w sposób niezwykły same obroniły miejsce swego spoczynku: w nocy przed dniem wyznaczonym na wykonanie tego zamiaru Jadwiga Borzęcka przyszła (na jawie lub we śnie) do komendantki placówki i nakazała zaniechanie tej sprawy.

W związku z rozpoczęciem 10 kwietnia 1964 r. procesu apostolskiego obu Matek dokonano rozpoznania ich zwłok. Wydarzenie to miało miejsce 16 sierpnia 1965 roku. Od tamtego czasu Matki spoczywały w nowych trumnach w krypcie domu zakonnego w Kętach. Dekrety o heroiczności cnót Celiny i Jadwigi Borzęckich zostały podpisane przez Jana Pawła II w 1982 roku.

Aby umożliwić w większym stopniu modlitwę za wstawiennictwem Sług Bożych przy ich grobach, zdecydowano o przeniesieniu ich doczesnych szczątków z krypty w domu nowicjatu do kościoła parafialnego pw. św. Małgorzaty i Katarzyny w Kętach. W bocznej nawie umieszczono je w nowym marmurowym sarkofagu, nad którym króluje figura Jezusa Zmartwychwstałego. Uroczystość przeniesienia zwłok miała miejsce 3 kwietnia 2001 roku.

Jak Siostry przygotowywały się do dnia beatyfikacji Założycielki zgromadzenia?

– Ostatnio szczególnie gorliwie przybliżamy społeczeństwu postać naszej Założycielki. Siostry w parafiach podczas niedzielnych Mszy św. przedstawiają jej życie, dzieło oraz duchowość. Kolportujemy foldery, ulotki i plakaty informujące o niej. Naszym pragnieniem jest, aby postać Matki Celiny była powszechnie znana. Podjęłyśmy także intensywne przygotowania modlitewne oraz zgłębianie na nowo pism, listów oraz wspomnień Matki.

O beatyfikację naszych obu Matek modlimy się od chwili ich śmierci. Nowym impulsem stał się rok 1999, kiedy to wnuk Matki Celiny w piątym pokoleniu, Andrzej Mecherzyński-Wiktor, mistrz Polski we wspinaczce sportowej w kategorii młodzieżowej, uległ poważnemu wypadkowi i w stanie krytycznym trafił do szpitala. Siostry Zmartwychwstanki, powiadomione o tragicznym wydarzeniu, podjęły dziewięciodniową nowennę w intencji Andrzeja, prosząc za przyczyną Matki Celiny o łaskę uzdrowienia. W ostatnim dniu nowenny chłopiec zdrowy opuścił szpital. Przypadek ten zakwalifikowano do przebadania w procesie beatyfikacyjnym Sługi Bożej Celiny Borzęckiej jako domniemany cud uczyniony za jej wstawiennictwem. 16 grudnia 2006 r. został podpisany dekret zatwierdzający ten cud.

Wielkie będzie dziękczynienie za dar beatyfikacji…

– 24 listopada odbędzie się uroczysta Msza św. dziękczynna w archikatedrze warszawskiej. Będzie ona połączona z obchodami 70-lecia podziału prowincji polskiej na dwie odrębne – warszawską i poznańską. Kolejnym ważnym wydarzeniem dziękczynnym za dar wyniesienia na ołtarze Założycielki będzie Eucharystia celebrowana 2 stycznia 2008 r., w kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze. W przyszłym roku odbędą się uroczystości dziękczynne także w innych miejscach: 12 kwietnia – w Kętach, 24 maja – w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie Łagiewnikach, a 21 września – w katedrze radomskiej.

Ważnym momentem wielkiego dziękczynienia mają być planowane na maj uroczystości na Białorusi. W Obrembszczyźnie „jako wotum dziękczynne za beatyfikację córy tej ziemi” poświęcona zostanie kaplica ku czci Matki Celiny Borzęckiej.

Bóg zapłać za rozmowę.

drukuj