„Pokój tobie, Polsko! Ojczyzno moja!”

Z takim życzeniem przybył Jan Paweł II rozpoczynając swą drugą pielgrzymką do Ojczyzny w 1983 r., by nieść ulgę Narodowi zranionemu stanem wojennym i wskazać drogi twórczego pokonania wszelkich konfliktów dzielących społeczeństwo polskie. Już 17 czerwca 1983 r. w swym przemówieniu w Belwederze wskazał na dialog jako sposób dochodzenia do porozumienia i pokoju, zarówno narodowego, jak i międzynarodowego; jednocześnie, przytaczając słowa Pawła VI: „Polska dostatnia i szczęśliwa… w interesie pokoju i dobrej współpracy między narodami Europy”, interpretował je: „że Polska ma prawo do suwerennego bytu państwowego, ale także – że jest na swoim miejscu potrzebna Europie i światu”.

Proponowany dialog winien prowadzić zarówno do respektowania sprawiedliwości i miłości społecznej, jak też do jej wprowadzania w życie Narodu i państwa (Katowice, 20.06.1983 r.). Fundamentem skuteczności proponowanego dialogu społecznego winna być jednak prawda stanowiąca ze swej strony podstawy wzajemnego zaufania narodu: „Cały Naród Polski musi żyć we wzajemnym zaufaniu, a to zaufanie opiera się na prawdzie. Owszem, cały Naród Polski musi odzyskać to zaufanie w najszerszym kręgu swej społecznej egzystencji. Jest to sprawa zupełnie podstawowa. Nie zawaham się powiedzieć, że od tego właśnie – od tego przede wszystkim: od zaufania zbudowanego na prawdzie – zależy przyszłość Ojczyzny” (Wrocław, 21.06.1983 r.).

To przesłanie Ojca Świętego Jana Pawła II nie straciło nic na swej aktualności. Straciły natomiast zaufanie Narodu Polskiego ugrupowania polityczne, dla których nie prawda, nie dobro Ojczyzny, nie służba państwu polskiemu, ale prywata stanowi rację ich działań, niekiedy nosząca wręcz znamiona zdrady polskiej racji stanu jak: wzywanie władz obcego państwa do zaostrzenia kursu wobec Polski, udział kandydata na premiera w firmie lobbingowej, porozumiewanie się z władzami obcego państwa za plecami władz państwa polskiego czy donosy mylące nawet cieszącego się kiedyś wielkim uznaniem prezydenta ościennego państwa, zakłamujące prawdę o polskiej demokracji.

Jak można rozumieć wolę bycia w prawdzie ugrupowania-dziedzica „jedynie słusznego ustroju”, jeśli jego przywódcy nie dostrzegli wspomnianego działania przeciwko własnemu państwu swego lidera, jeśli dalej głoszą dumę z przewodzenia im, jeśli wzywają go, by nie poddał się słabości alkoholowej do 21 października – do wyborów (po tej dacie może dalej)?

Nie ulega wątpliwości, że sprawujący obecnie władzę PiS miało swe potknięcia. Zostało jednak zmuszone do niechcianej koalicji przez odmowę podjęcia jej przez PO, która przez dwa lata nie potrafiła pogodzić się z faktem wygrania przez PiS poprzednich wyborów i stała się opozycją nie twórczą, lecz nihilistyczną – negującą wszystko z założenia, że trzeba doprowadzić do upadku PiS i odsunąć braci Kaczyńskich od władzy. Temu służyła także odmowa rozwiązania parlamentu u początków kryzysu koalicyjnego i temu miała służyć zgoda na jego rozwiązanie we wrześniu, z przekonaniem, że już dostatecznie wdeptano w ziemię PiS i braci Kaczyńskich. Ta niechęć, rzec można – nienawiść, wobec braci Kaczyńskich ze strony opozycji, wspierana jest przez tzw. autorytety, które kreowane są w określonych salonach, natomiast ze zdumieniem odbierane przez społeczeństwo. Jak bowiem inaczej można odbierać niektóre programy środków masowego przekazu, które ubliżają sprawującym obecnie władzę i przypisują im wręcz choroby psychiczne? Obawiam się, że takie wyrażenia „salonowych autorytetów” o sprawujących najwyższe stanowiska w państwie jak: „dyplomatołki”, „dewianci psychiczni” (Kraków, 29.09.2007 r.), nie tyle ubliżają i znieważają znieważanych, ile wypowiadających takie zniewagi.

Niekiedy myślę, że ta niechęć, wręcz nienawiść do sprawowania władzy w polskim państwie przez PiS i braci Kaczyńskich ma swe źródło w owym sprzeciwie wobec upokarzania Polski na forum międzynarodowym, w owym zmuszaniu nas do bycia na kolanach i „korzystania z przywileju milczenia” w Unii Europejskiej. Przypomina mi to biblijny opis Zuzanny, która oparła się znieprawionym starcom, i gdyby nie proroczy Daniel, zostałaby bezprawnie skazana na śmierć właśnie z powodu tego, że broniła swej godności i niewinności. Dopiero zdemaskowanie nieprawości starców ocaliło Zuzannę: „Potomku kananejski, a nie judzki, piękność sprowadziła cię na bezdroża, a żądza uczyniła twe serce przewrotnym. Tak postępowaliście z córkami izraelskimi, one zaś bojąc się obcowały z wami. Córka judzka jednak nie zgodziła się na waszą nieprawość” (Dn 13, 56-57).

Okazuje się jednak, że okłamywany Naród wie swoje, że instynktownie wyczuwa fałszerzy, że w swej większości rozumie, które ugrupowanie polityczne podniosło Naród i państwo z kolan, które ugrupowanie polityczne przywraca nam pamięć historyczną, które upomniało się o etos życia rodzinnego i obronę młodzieży przed deprawacją i nihilizmem, które pamięta słowa Ojca Świętego Jana Pawła II o miejscu Polski w Europie i świecie; dzięki któremu ugrupowaniu politycznemu – rządzącemu Polską, coraz więcej Polek i Polaków jest zadowolonych i oświadcza, że żyje im się lepiej; dzięki któremu ugrupowaniu Polska wnosi w świadomość Europy konieczność oparcia jej rozwoju na wartościach chrześcijańskich, a wewnątrz ma świadomość roli, jaką Kościół katolicki i inne wyznania odegrały i odgrywają w rozwoju Ojczyzny i państwa, dzięki któremu ugrupowaniu zabrano się wreszcie za plagę korupcji, która hańbiła nasz kraj w skali światowej; dzięki któremu ugrupowaniu walczy się o bezpieczeństwo energetyczne Polski, a nawet Europy; dzięki któremu ugrupowaniu broni się prawa do życia, nie godząc się na świętowanie dnia zniesienia kary śmierci przy jednoczesnym zamachu na życie nienarodzonych przez aborcję i zamachu na chorych i starych przez eutanazję. Jak cyniczni muszą być zwolennicy zniesienia kary śmierci, a jednocześnie skazujący Polskę na karę 25 tys. euro za to, że ocaliła nienarodzone dziecię przed wyrokiem śmierci ze strony matki (sprawa Alicji Tysiąc), która wyżej oceniła poziom jasności swego wzroku niż życie własnego dziecka; itd.

Nic wspólnego z prawdą nie mają dywagacje „Gazety Wyborczej”, według których, jeśli dalej Ojciec Dyrektor Tadeusz Rydzyk będzie miał wpływ na kształtowanie świadomości i postaw Polaków, to po 11 latach na polskiej ziemi będzie tylko „sekta Rydzyka” i „józefinizm”, popierany przez prymitywnych prostaczków. Najpierw trzeba zauważyć, że tego typu proroctwa nie mają żadnej gwarancji na spełnienie – przeciwnie, noszą znamiona przesłania proroków fałszywych. Następnie, Kościół Chrystusowy nie został założony przez Chrystusa jedynie dla salonowych elit: „W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom” (Mt 11, 25), albo: „Przeto przypatrzcie się bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to, co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga” (1 Kor 1, 26-29). Wreszcie, prawdziwe życie religijne nie polega jedynie na poznaniu, lecz także, a nade wszystko na miłości – na czynach miłości i przeżyciowej, znaczonej miłością komunii z Bogiem i ludźmi. Kryzys życia religijnego na Zachodzie nie zaczął się od moherowych beretów, lecz od redukcjonistycznego ujmowania i rozumienia religii – od pozbawienia życia religijnego tego, co jest jego prawdziwą istotą. Dlatego dziwi taka pogarda dla wiary i jej przeżywania przez ludzi prostych, a już niepokojem napawa fakt deklaracji przywódcy partii mającej ambicje rządzenia katolickim Narodem Polskim, że po zdobyciu władzy „usunie Rydzyka”. Groźna to zapowiedź nie dla Ojca Dyrektora Radia Maryja, ale dla owego wojownika. Był już taki w swoim czasie, który chciał zagrodzić pątnikom w Częstochowie drogę do Matki Bożej. Droga się ostała, a wojownika usunął Bóg. Podobnie trzeba powiedzieć: elity przemijają, a Kościół Chrystusowy trwa i trwać będzie, gdyż „bramy piekielne nie przemogą go”.

Nie służy dialogowi społecznemu i politycznemu wzajemne znieważanie się polityków i ugrupowań politycznych. Jest to tak dalece obce oczekiwaniom społeczeństwa, że coraz częściej słyszy się w rozmowach stwierdzenia: „Należałoby wytruć polityków i zacząć od nowa”. Trzeba tu przytoczyć przestrogę apostoła Pawła: „A jeśli u was jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli” (Gal 5, 15).

Pamiętając o obowiązku udziału w wolnych wyborach – wiele narodów nie ma takiej możliwości – przywołajmy jeszcze raz życzenie i wezwanie Ojca Świętego Jana Pawła II: „Pokój Tobie, Polsko! Ojczyzno moja!”. Niech ugrupowania polityczne zaprzestaną wzajemnego znieważania się, niech ludzie mediów służą nie zakłamaniu, lecz prawdzie, niech wszyscy wrócą do dialogu opartego na prawdzie i przywrócą wzajemne zaufanie do siebie, niech wszyscy skończą z językiem agresji i obelg, a mówią językiem prawdy, sprawiedliwości i miłości; niech wszyscy obywatele udadzą się 21 października do urn wyborczych i wybiorą tak, byśmy w przyszłości nie żałowali zmarnowanej szansy; by wybrani gwarantowali wszechstronny rozwój Narodu, bezpieczny byt Ojczyzny i międzynarodowe uznanie godności i miejsca państwa polskiego pośród innych narodów Europy i świata.

ks. prof. Walerian Słomka

drukuj