Matka nieustannie niosąca pomoc

Z o. dr. Markiem Kotyńskim CSsR, wieloletnim kustoszem sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Rzymie, gdzie znajduje się oryginalna ikona MBNP, rozmawia Katarzyna Cegielska

Ikona Matki Bożej Nieustającej Pomocy jest najpopularniejszą ikoną maryjną. Obecna jest w co najmniej połowie świątyń na świecie. Jak to się stało, że ikona ta rozprzestrzeniła się na cały świat?

– Jest to pewnie podyktowane jej pięknem: ikona Matki Bożej Nieustającej Pomocy urzeka i przyciąga ludzi; już nawet estetyczna jej wartość jest niebagatelna. Innym znaczącym elementem jest fakt, że kopie tej ikony, której oryginał znajduje się w Rzymie przy Via Merulana, na prośbę parafii katolickich powędrowały, zwłaszcza w latach 1870-1970, z Wiecznego Miasta do różnych zakątków świata i obecnie czczone są właściwie na wszystkich kontynentach. Były to tzw. wierne kopie ikony, opatrzone pieczęcią przełożonego generalnego redemptorystów i zarejestrowane w specjalnych kronikach, które dokumentują, jak bardzo ikona ta stała się bliska wiernym i jak nabożeństwo do Matki Bożej Nieustającej Pomocy się rozszerzało. Dziesiątki tysięcy kopii świętej ikony Nieustającej Pomocy rozsiane po świecie uczyniły ją najbardziej znanym obrazem maryjnym w Kościele.

I kopie te czczone są przez wiernych, którzy obdarzyli je wielką miłością?

– Chrześcijanie bardzo polubili tę ikonę, lubią się przed nią modlić… Drugim elementem, który uczynił ją popularną, jest powstanie w 1927 r. Nieustannej Nowenny. Dzięki temu nabożeństwu wierni modlący się przed obrazem mogli pisać do Matki Bożej „listy” zawierające osobiste prośby i podziękowania – to taki rodzaj modlitwy wiernych, wprowadzony jeszcze przed reformą liturgiczną Soboru Watykańskiego II. Podziękowania i prośby są czasem bardzo poruszające, często stanowią prawdziwe świadectwa chrześcijańskiego życia. Wspólnota, która modli się w tych intencjach, czyni prawdziwe doświadczenie wiary. Nieustanna Nowenna od początku cieszyła się wielką popularnością, zresztą do dzisiaj się cieszy, ale trzeba ją odnawiać, np. odkryć teologiczną wartość ikony i jej prawdziwy duchowy wymiar.

Jaka jest najważniejsza rola ikony?

– Ikona służy przede wszystkim do modlitwy, a nie do tego, by ją podziwiać, choć wierni oczywiście mogą to czynić. Ikona dobrze nadaje się do modlitwy, gdyż promieniuje innym pięknem. Piękno to sprawia, że człowiek, modląc się, jest w stanie otworzyć przed Bogiem swoje serce, wejść w duchowy kontakt ze swoim Odkupicielem. I to jest tajemnica ikony. Święte ikony promieniują pięknem duchowym. Oczywiście, spotkanie z Bogiem w ikonie płynie z wiary, nadziei i miłości, które żywimy w naszym sercu i przez które działa Duch Święty, jednak także element malunku jest tu bardzo ważny – to właśnie poprzez święty wizerunek następuje spotkanie z osobą świętego. Gdyby kazano nam modlić się przed pustą ścianą, nie potrafilibyśmy pewnie zebrać myśli. Ściana właściwie blokuje człowieka, zamyka nam perspektywę, a już choćby w otwartej przestrzeni łatwiej jest się modlić. Ikona ma właśnie tzw. odwróconą perspektywę. Oznacza to, że na obrazach, do których jesteśmy przyzwyczajeni już od epoki renesansu, gdy artysta maluje np. drogę, zawęża się ona coraz bardziej, aż w końcu niknie gdzieś w głębi obrazu – perspektywa się zawęża i zamyka. Ikona przeciwnie – otwiera ją przed nami. Perspektywa ta zaczyna się w naszym oku czy na głównej postaci ikony, a potem się już tylko rozszerza w sposób nieskończony. Ikona otwiera przed nami przestrzeń nieskończoności?

Co to znaczy?

– Jest to wejście w nieskończony świat ducha, w wieczność, w nieskończoność nieba; perspektywa nie zawęża się, tylko przeciwnie – otwiera na świat nadprzyrodzony. Myślę, że to jest pewna tajemnica ikon, bo one również w sensie geometrycznym są przystosowane do tego, aby się modlić, aby obcować ze światem nadprzyrodzonym. Jest to Piękno przez wielkie P.

Jak powstają ikony?

– Powstawanie ikon to zjawisko historyczno-religijne, które do dziś nie ustaje, a nawet się rozwija. Ikony były malowane przez ludzi uduchowionych i specjalnie do tego powołanych. Malowane były w sposób tzw. kanoniczny, to znaczy przy zastosowaniu pewnych przewidzianych technik i odpowiednich schematów malarskich, wyrażających autentycznie prawdy wiary zawarte w Biblii. Ikona to namalowana Ewangelia. Biblia wyraża ewangeliczne prawdy za pomocą słów, a ikona poprzez malunek. Dlatego w Kościele wschodnim mówi się raczej o „pisaniu ikon”. Przede wszystkim jednak trzeba sobie uświadomić, że ikony były pisane w modlitwie i poście. Malarze ikon przygotowywali się do tego długo poprzez specjalne modlitwy i ascezę. Święty mnich, bo zazwyczaj byli to mnisi, swym duchowym wzrokiem chciał najpierw ujrzeć w swoim sercu postać, którą pragnął namalować, musiał nawiązać z nią osobisty kontakt. Nie był to jednak jakiś zabieg magiczny, chodziło o obcowanie w wierze ze świętymi, przede wszystkim z Chrystusem, z Matką Najświętszą, z aniołami, jak to czynimy podczas każdej prawdziwej modlitwy. Dopiero kiedy malarz nawiązał duchowy kontakt ze świętymi, mógł zacząć malować ikonę, używając wszystkich odpowiednich technik i zdolności, jakimi obdarzył go Pan Bóg.

Ikony nie maluje się tylko dlatego, że ktoś po prostu postanowił ją namalować. Tak naprawdę ikona powstaje na życzenie wspólnoty wiernych, to wiara decyduje o tym, że wspólnota chce ją namalować. Ikona jest rezultatem oraz świadectwem wiary, i dlatego wyjęta z tego kontekstu, powieszona np. w muzeum, tylko dla wzbudzenia podziwu oglądających, traci swój sens, staje się po prostu przedmiotem o znaczeniu estetycznym. Ikona ożywa natomiast w liturgii. Tam nie jest uprzedmiotowiona, przeciwnie – staje się miejscem obcowania ze światem Boga.

W końcowym procesie powstawania ikony kładzione są litery, by nikt nie miał wątpliwości, jakie osoby są na niej przedstawione. A ostatnim elementem – być może najważniejszym – jest specjalne błogosławieństwo, poprzez które ikona staje się miejscem duchowego kultu. Dopiero wtedy możemy przed nią się modlić. Istnieją całe zbiory takich błogosławieństw i modlitw, otwierające przed nami najgłębsze znaczenie ikony.

Na pewno popularność ikony bierze się też – brzydko mówiąc – ze skuteczności wstawiennictwa Matki Bożej. Ojciec był kustoszem sanktuarium w Rzymie, gdzie czczona jest ikona oryginalna, i na pewno był Ojciec świadkiem wielu pięknych świadectw?

– Rzeczywiście, takich historii, takich świadectw jest mnóstwo. Zbieraliśmy je w Rzymie razem z prośbami i podziękowaniami w najróżniejszych językach, bo tam przybywają pielgrzymi z całego świata: od Burundi po Grenlandię, od anglikanów po maronitów, przybywają nawet z Bliskiego Wschodu, mieliśmy np. pielgrzymkę z Bagdadu, nie mówiąc o Japończykach, którzy bardzo chętnie się tam modlą. A przypadki są najróżniejsze. Kiedyś na przykład, kiedy zamykałem kościół na obowiązkową popołudniową sjestę, w ostatniej chwili przyszła rodzina z Irlandii – bez większej radości, ale oczywiście otworzyłem im na powrót bramę kościoła. Gorąco się modlili przed ikoną Matki Bożej Nieustającej Pomocy, a następnie ojciec rodziny wyciągnął taką wypłowiałą i zniszczoną książeczkę – modlitewnik do Matki Bożej Nieustającej Pomocy po angielsku. Opowiedział mi historię swojego ojca, który przed śmiercią podarował mu ten modlitewnik, twierdząc, że tylko dzięki codziennej Nieustannej Nowennie nie stracił nadziei i przeżył obóz w Auschwitz. Nawet nie wiedziałem, że Irlandczycy również byli więzieni w tym hitlerowskim obozie. To było duże przeżycie, bo ten człowiek po raz pierwszy w życiu przyjechał do Rzymu specjalnie po to, by osobiście pomodlić się przed oryginalną ikoną Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Irlandczykom zresztą zawdzięczamy bardzo wiele, jeśli chodzi o rozpowszechnianie kultu Matki Bożej, dlatego że Irlandia miała wielu misjonarzy i kult ten rozszedł się po świecie dzięki nim, a także dzięki żołnierzom irlandzkim, którzy np. przywieźli na Filipiny ikonę Nieustającej Pomocy i najpierw modlili się przed nią w kaplicy wojskowej, a odjeżdżając, pozostawili ją religijnym Filipińczykom.

Wielkim nabożeństwem do Matki Bożej Nieustającej Pomocy odznaczał się Ojciec Święty Jan Paweł II. Modlił się przed ikoną Nieustającej Pomocy jeszcze w czasach krakowskich; jako biskup był także w dzielnicy Baclaran, stolicy Filipin – Manili; w Toruniu też modlił się przed Gospodynią tutejszego sanktuarium. Na pewno gościł też na Via Merulana?

– Była taka wizyta. Ojciec Święty odprawił Mszę św. w naszym rzymskim sanktuarium, ale najpierw długo modlił się przed obrazem. Później zaś opowiedział swoją historię, jak to codziennie, wracając z fabryki Solvay, zaglądał do naszego kościoła na Podgórzu w Krakowie i modlił się przed tamtejszą ikoną Nieustającej Pomocy. Przypominając tę historię, Jan Paweł II wypowiedział znaczące zdanie: „Dziękuję Ci, Matko, że okazałaś się dla mnie rzeczywiście Nieustającą Pomocą”. Nie znamy oczywiście jego przeżyć, ale jest faktem, że jako kardynał Krakowa bardzo często bywał u nas w klasztorze, modlił się przed ikoną, którą dobrze znał także ze swojej rodzinnej parafii w Wadowicach, gdzie przecież również czczony jest obraz Nieustającej Pomocy.

Jaka jest treść zawarta w ikonie Matki Bożej Nieustającej Pomocy, jej przesłanie?

– Ikona Matki Bożej Nieustającej Pomocy przedstawia Matkę Najświętszą trzymającą na swych rękach Jezusa oraz dwóch aniołów trzymających narzędzia męki. O tym, kim są postaci na ikonie, świadczą skróty greckich napisów nad nimi. Główne przesłanie tej ikony wynika stąd, że w centrum obrazu znajdują się ręce Matki Najświętszej i Zbawiciela. To jest właściwie punkt przecięcia się przekątnych obrazu, centrum ikony. Nazywają ją Hodegetria, dlatego że Maryja ukazana jest na niej jako „wskazująca drogę” (po grecku hodos znaczy droga). Jezus jest Drogą, Prawdą i Życiem, to jedna z podstawowych prawd Ewangelii. Maryja jest zatem Przewodniczką – prawą dłonią wskazuje na Jezusa, Boga wcielonego, na swojego Syna. Bosa stopa Jezusa, którą odkrywa spadający sandał, to znak prawdziwego człowieczeństwa. Jezus nie patrzy na Maryję, ale patrzy w złotą przestrzeń, w złote tło obrazu, które symbolizuje zmartwychwstanie, niebo. Jezus spogląda w stronę wieczności, w której przebywa Ojciec. Tu jest podkreślone Jego bóstwo. Twarz małego Jezusa to jednak twarz młodzieńca. Jest to ten sam Pantokrator, Stworzyciel nieba i ziemi, który często na ikonach jest przedstawiany jako młodzieniec z brodą. Jezus patrzy w stronę Ojca, ponieważ jest Synem Boga. Właśnie od Boga otrzymał misję zbawienia świata. Ta misja została wypełniona przez Jego mękę i śmierć. Dlatego aniołowie trzymają w rękach narzędzia męki – Archanioł Gabriel z krzyżem i gwoździami i Archanioł Michał z włócznią i trzciną z gąbką. Nie zwiastują oni jednak męki, tak jak to kiedyś tłumaczono (Jezus, dostrzegając anioła zwiastującego mękę, chroni się ze strachem na rękach Maryi, a z przerażenia gubi nawet sandał). Tak naprawdę aniołowie, trzymając narzędzia męki, ukazują narzędzia triumfu – zwycięstwa – dlatego z szacunkiem trzymają je przez welon, a złote tło obrazu mówi nam, że jest już po męce, że jesteśmy w zmartwychwstaniu. To nie jest scenka rodzajowa z życia Jezusa i Maryi, ale ukazanie osób, które żyją już zmartwychwstaniem w niebie, które orędują za nami i w ikonie do nas wychodzą, otwierając na niebo. Taki przecież jest sens ikony. Jezus jest już uwielbiony, dlatego ci aniołowie przypominają nam, że Jezus odkupił nas i że zmartwychwstanie, które udostępnia nam ikona, zostało wysłużone przez Jego mękę i zbawczą śmierć. Dlatego właśnie Jezus jest przepasany czerwonym pasem, to symbol miłości posuniętej aż do męczeństwa, aż do krwi. Szaty Jezusa też oczywiście mają swoją wymowę, zielony kolor oznacza bóstwo, a brązowy płaszcz człowieczeństwo – Bóg, który stał się człowiekiem. Maryja natomiast jest odziana płaszczem wiary – kolor ultramaryny, a jej serce jest pełne miłości, dlatego tunika jest koloru czerwonego. Sandał zaś jest symbolem przymierza, które Jezus zawarł ze światem, Syn Boga, który wprowadził pokój między niebem i ziemią w Jezusie Chrystusie.


Serdecznie dziękuję za rozmowę.

drukuj