Handel jednak wolny

Zmiany w organizacji rynku mleka

Jeszcze niedawno posłowie nie zgadzali się na zniesienie regionalizacji handlu kwotami mlecznymi. Teraz jednak zmienili zdanie i rolnicy będą mogli sprzedawać i kupować kwoty mleczne w całym kraju, a nie tylko na terenie swojego województwa, jak to jest do tej pory. Przeciwko takiemu rozwiązaniu opowiada się m.in. związek spółdzielni mleczarskich, który obawia się, że spowoduje to likwidację produkcji mleka w województwach Polski południowo-wschodniej.

Zniesienie regionalizacji ma dotyczyć już obecnego roku kwotowego (2007/2008), który rozpoczął się 1 kwietnia. Do tej pory jeśli rolnik uznał, że ma za mały limit mleka, mógł złożyć wniosek o przydział dodatkowej kwoty mlecznej do Agencji Rynku Rolnego. Resztę mógł dokupić tylko na wolnym rynku, czyli odkupić kwotę mleczną od innego rolnika. Musiał on jednak mieć gospodarstwo w tym samym województwie. Jeśli więc np. dodatkową kwotę chciał dokupić rolnik z Lubelskiego, to mógł ją nabyć tylko od rolnika z tego województwa.

W skutek tego w regionach, gdzie nastąpiła silna koncentracja sektora mleczarskiego (Podlasie, Mazowsze, Warmia i Mazury), wolnych kwot mlecznych na rynku jest niewiele i w dodatku za jeden litr dodatkowego limitu trzeba płacić niekiedy ponad 1 zł, podczas gdy w regionach, gdzie nie ma takiej koncentracji, ceny są nawet o ponad połowę niższe.

Najgorsze jest jednak to, że jak informuje resort rolnictwa, w tym roku kwotowym ARR nie będzie już miała takiej puli dodatkowej kwoty mlecznej jak w poprzednim sezonie. Nasza krajowa kwota mleczna w wysokości ponad 9 mln ton została już praktycznie rozdysponowana, a wyższa już nie będzie. W tej sytuacji, zdaniem resortu rolnictwa, najlepszym wyjściem jest uwolnienie handlu kwotami mlecznymi, aby zapewnić możliwości rozwoju specjalistycznym gospodarstwom nastawionym na hodowlę bydła mlecznego.

Jednak ta ustawa nie za bardzo podoba się Krajowemu Związkowi Spółdzielczości Mleczarskiej. Stoi on na stanowisku, że regionalizacja handlu kwotami mlecznymi powinna być utrzymana jeszcze przynajmniej przez kilka lat. Zachodzi bowiem obawa, że właściciele większych gospodarstw mleczarskich z centrum i północnego wschodu kraju wykupią kwoty mleczne od rolników z województw: lubelskiego, podkarpackiego, świętokrzyskiego czy małopolskiego. Efekt końcowy będzie zaś taki, że zakłady mleczarskie z tych terenów zaczną zwyczajnie upadać, bo nie będą miały surowca do przetwarzania.

Posłowie wprowadzili co prawda pewne mechanizmy zabezpieczające, ale nie wiadomo, na ile będą one skuteczne. Jak mówił w Sejmie wiceminister rolnictwa Henryk Kowalczyk, jeśli umowę kupna-sprzedaży podpiszą rolnicy z różnych województw, to 15 proc. sprzedawanej kwoty mlecznej trzeba będzie obowiązkowo oddać na rezerwę mleczną ARR (jeśli umowę podpisują rolnicy z jednego województwa, „marża” ARR wynosi tylko 5 proc.). A z tej rezerwy agencja będzie przyznawała za darmo dodatkowe limity produkcji mleka rolnikom także z tych biedniejszych pod względem mleka regionów. Taka rezerwa wyniesie zapewne kilkadziesiąt tysięcy ton. Nikt jednak nie ma złudzeń, że procesu koncentracji wytwarzania mleka nie da się już zatrzymać i różnica między Podlasiem czy Mazowszem a resztą kraju będzie się pogłębiać.

KL


drukuj