Drobne zmiany na początek

W marcu rząd przedstawił tzw. Pakiet Kluski zawierający propozycje zmian przepisów mających ułatwić rozpoczynanie i prowadzenie działalności gospodarczej. To, czy idące w dobrym kierunku propozycje nie staną się propagandowymi hasłami, a znajdą przełożenie w faktycznie obowiązującym prawie, ocenimy jednak dopiero, jeśli konkretne ustawy wejdą w życie. Wieloletnie doświadczenie przedsiębiorców w słuchaniu obietnic polityków każe bowiem w takim przypadku zachować daleko posuniętą ostrożność.

Pomysłów, jak dogodzić i ulżyć przedsiębiorcom nie brakowało chyba żadnemu rządowi. Przedsiębiorcy z nadzieją słuchali obietnic kolejnych ekip mówiących, że po przeprowadzonych przez nich zmianach będą mieć mniej papierkowej roboty, kontrole różnych urzędów w firmach nie będą już tak uciążliwe i w efekcie działalność gospodarcza nie będzie paraliżowana przez biurokratyczną machinę.

Niestety, kończyło się zwykle na deklaracjach. Przeprowadzone zmiany okazywały się jedynie kosmetycznymi, część dobrych rozwiązań „gubiła się” gdzieś w Sejmie w wyniku zgłaszanych poprawek czy też nawet jeśli zostały one uchwalone, to faktycznie nie weszły w życie. Władza wykonawcza i ustawodawcza mimo mniejszych lub większych chęci przegrywała z ustanowioną przez siebie biurokracją.

Czy tak samo będzie i tym razem, to się dopiero okaże. Bez wątpienia dotychczasowe działania kolejnych rządów w dziedzinie upraszczania warunków prowadzenia działalności gospodarczej skłaniają przedsiębiorców do podchodzenia do tego typu propozycji z dużą rezerwą. Nie inaczej musi być również i tym razem. Bez wątpienia prawdopodobieństwo realizacji propozycji zawartych w „Pakiecie Kluski” zdecydowanie uwiarygodnia osobiste zaangażowanie premiera Jarosława Kaczyńskiego, który biorąc udział w prezentacji pakietu, wyraźnie zadeklarował, że „przywrócenie wolności gospodarczej” to jeden z trzech podstawowych priorytetów rządu mających prowadzić do utrwalenia dynamiki wzrostu gospodarczego naszego kraju, obok reformy finansów publicznych i usprawnienia wykorzystania środków z funduszy unijnych.

Pakiet uwiarygodnia także osoba Romana Kluski, który swoim nazwiskiem firmuje rządowe propozycje. A jak wiemy, były prezes Optimusa osobiście doświadczył funkcjonowania w naszym prawie nieżyciowych przepisów.


Co w pakiecie?


Projekty ustaw wprowadzające ułatwienia dla przedsiębiorców już niebawem przyjąć ma rząd i trafią one do Sejmu. Przygotowane zostały dwa projekty: o zasadach ewidencji i identyfikacji podatników, płatników i przedsiębiorców oraz o swobodzie działalności gospodarczej. Jak zapowiadają rządzący, jest to pierwszy etap zmian przepisów dotyczących regulacji zasad prowadzenia działalności gospodarczej. Co przewiduje pakiet? Proponowane zmiany nie są nowe. Politycy lewicy zarzucili nawet rządowi, że te niby swoje pomysły ściągnął z propozycji SLD-owskich rządów, które w życie jeszcze wejść nie zdążyły.

Przewiduje się skrócenie czasu niezbędnego na przeprowadzenie formalności związanych z rejestracją firmy. Powstać ma wreszcie dawno obiecane „jedno okienko”, gdzie będzie można zarejestrować działalność gospodarczą. Po zmianach przedsiębiorca, rejestrując działalność, uda się jedynie do urzędu skarbowego zamiast – jak obecnie – odwiedzać także swój urząd gminy, zakład ubezpieczeń społecznych czy też urząd statystyczny. Przy rejestracji do wypełnienia będzie tylko jeden formularz NIP, a wniosek zgłoszeniowy można też będzie wysłać przez internet. Wszystkie formalności mają być skutecznie załatwione w ciągu 3 dni, a nie 30 – jak obecnie. Oczywiście już pojawiają się głosy malkontentów, dlaczego to 3 dni, a nie „15 minut i to przez telefon”. Bez wątpienia jest to jednak krok w dobrym kierunku, a rozpoczynający działalność przedsiębiorca wreszcie uniknie mitręgi biegania od drzwi do drzwi urzędu. Według rządu, wprowadzenie „jednego okienka” będzie możliwe w I kwartale 2008 roku.

Z „jednego okienka”, które jest często hasłem przysłaniającym inne propozycje dla przedsiębiorców, żadnego pożytku nie będą mieć ci dotychczas działający. Dla nich proponowane jest znaczne zniesienie uciążliwości prowadzonych w firmach przez różne urzędy kontroli. Przypomnijmy, że hasło ograniczenia ich dolegliwości znalazło się już w propozycjach rządu SLD. Przepisy wprowadzono, jednak – jak się okazało – pokładanych nadziei nie spełniły. Mimo zapisów, że w firmie nie może być prowadzona więcej niż jedna kontrola naraz, było od tej zasady 7 wyjątków. Analogicznie jest z czasem kontroli. Choć okres ich trwania u przedsiębiorcy w skali roku jest limitowany, to znów mamy tym razem 8 wyjątków. Propozycje przewidują uszczegółowienie sytuacji, w których może być prowadzona więcej niż jedna kontrola w tym samym czasie. Miałoby to znacznie ograniczyć liczbę tego typu przypadków.

Tym razem rząd obiecuje też krótsze kontrole u małych przedsiębiorców – ograniczenie do 2 tygodni trwania kontroli u zatrudniających do 10 osób, zakaz ich nadmiernej uciążliwości – cokolwiek miałoby to oznaczać, czy również – co stanowiło dla przedsiębiorców nie lada kłopot – niemożność przeprowadzenia kontroli pod nieobecność przedsiębiorcy. Wyjątki od tej ostatniej zasady mają być „zracjonalizowane”, ale na pewno kontrolę będzie można przeprowadzić pod nieobecność przedsiębiorcy, jeśli zostanie stwierdzone, iż uchyla się od wzięcia udziału w kontroli. Instytucja przeprowadzająca kontrolę będzie też musiała jasno określić na piśmie jej cel, a kontrolowana ma być działalność gospodarcza przedsiębiorcy, a nie sam przedsiębiorca. Obecnie bowiem przedsiębiorcy mogą mieć słuszne wrażenie, że kontrolerzy szukają, dopóki czegoś na nich nie znajdą.

Już teraz pojawiają się jednak opinie, że same zmiany zapisów o kontrolach w ustawie o swobodzie działalności gospodarczej są niewystarczające, żeby stały się one mniej uciążliwe. Aby wszystko zadziałało zgodnie z zapowiedziami, potrzeba jest bowiem szeregu zmian w przepisach szczegółowych. Czy zmniejszenie uciążliwości kontroli nastąpi i nie pozostanie propagandowym hasłem – jak zwykle zweryfikuje rzeczywistość.

Rząd obiecuje również ograniczenie reglamentacji działalności gospodarczej. Dotyczy to zmniejszenia liczby koncesji i zezwoleń na działalność. Nadużycia i uznaniowość urzędników ograniczyć ma np. automatyczne wydawanie zezwoleń. Przedsiębiorca otrzymałby je automatycznie, jeśli spełnia określone w przepisach warunki.

Pakiet zmian ograniczających reglamentację działalności obejmuje zmianę kilkudziesięciu ustaw krępujących działalność, nad czym pracuje specjalny zespół ds. deregulacji gospodarki. Efektem ma być pozostawienie ograniczeń jedynie tam, gdzie wymaga tego prawo unijne lub strategiczny interes państwa. Do zrobienia w tym względzie jest jednak bardzo dużo. Jak przypomina bowiem Ministerstwo Skarbu Państwa, według Banku Światowego, jeśli chodzi o wolność prowadzenia działalności gospodarczej badanej przez pryzmat spraw związanych z licencjami i pozwoleniami, nasz kraj plasuje się dopiero na 147. miejscu na 175 badanych.

To pierwsza zapowiadana przez rząd odsłona „Pakietu Kluski”. Szykowana jest już następna. Jak zapowiadał premier Jarosław Kaczyński, będzie ona dotyczyć m.in. zmian przepisów w dziedzinie gospodarowania nieruchomościami i planów zagospodarowania przestrzennego.

Artur Kowalski
drukuj