Uczciwi pracodawcy płacą uczciwie
Polska nie powinna być rezerwuarem taniej siły roboczej i zależy to w dużej mierze od polskich przedsiębiorców i wynagrodzeń stosowanych w rodzimych firmach. Polak wszędzie jest ceniony jako dobry i zdolny pracownik, miejmy świadomość, że praca u nas może być tyle samo warta, co w innych krajach
Z prof. dr hab. Zofią Jacukowicz, pracownikiem naukowym Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych, członkiem Komitetu Nauk o Pracy i Polityce Społecznej PAN, rozmawia Jacek Sądej
Jak kształtuje się w Polsce relacja między płacą a pracą?
– Trzeba zacząć od tego, jaka powinna być relacja między płacą a pracą i co to w ogóle znaczy. Jest ogólna zasada, że wynagrodzenie powinno być kształtowane odpowiednio do wartości pracy. Przy ocenie wartości pracy bierze się pod uwagę kwalifikacje i inne aspekty z nimi związane, jak doświadczenie i umiejętności. Ważnym czynnikiem jest zakres odpowiedzialności. Odmienne prace mają bardzo różną odpowiedzialność, jak też sama odpowiedzialność nie jest przecież jednakowa – może być finansowa, za kierowanie, za bezpieczeństwo pracowników itd. Poza tym istotne są warunki, w jakich dana praca jest wykonywana. Niektóre są bowiem bardzo uciążliwe. Drugą grupę czynników stanowią efektywność pracy i jej wydajność.
Trudno jest ocenić tę zależność, zwłaszcza że poszczególne kryteria przy różnych rodzajach prac w niejednakowym stopniu wpływają na jej wartość. Natomiast w pewnym uproszczeniu trzeba powiedzieć, że relacja między pracą a płacą jest u nas zła, dlatego że w wielu, a wręcz w większości przypadków nie ma wyraźnego związku między wykonywaną pracą a uzyskiwanym wynagrodzeniem. Płaca w poszczególnych zawodach jest bardzo różna. Nie dwukrotnie różna, lecz nawet trzykrotnie – i można zakładać, że rozpiętości te w części wynikają z różnic w efektywności pracy, ale głównie są rezultatem zwykłych dysproporcji. Jedni pracodawcy za tę samą pracę płacą więcej, a inni mniej. Jedni mają pieniądze i chcą uczciwie płacić, a niektórzy chcą płacić jak najmniej albo w ogóle nie mają pieniędzy.
Niekiedy wynagrodzenie nie wystarcza wręcz na zaspokojenie podstawowych potrzeb pracownika i jego rodziny.
– To prawda. Tymczasem zasada, że człowiek powinien mieć takie wynagrodzenie, które wystarczyłoby mu na życie, jest zasadą naczelną. Przeważająca część społeczeństwa u nas i w innych krajach utrzymuje się z pracy. Jest niesłychanie ważne dla człowieka, żeby miał godziwe wynagrodzenie, ma to znaczenie również dla samej pracy.
Jakie skutki pociąga za sobą niedostateczne wynagradzanie pracowników?
– Jeśli praca jest źle opłacana, to przestaje być wykonywana z zainteresowaniem, pogarsza się jej jakość i stosunki międzyludzkie. Istnieje wiele negatywnych aspektów związanych z niedostatecznym wynagradzaniem pracy. U nas złe wynagrodzenie, nieproporcjonalne i zbyt niskie, wynika z faktu, że mamy bardzo duże bezrobocie. Ono zaczyna się już powoli zmniejszać. Dotychczas ekonomiści byli zajęci metodami ograniczania bezrobocia. Występowały poglądy, że najważniejsze jest posiadanie pracy. Zatrudnienie było traktowane jako dobro samo w sobie, jako podstawa zdobywania doświadczenia i utrzymywania się w środowisku pracy. Pomijano kwestię wysokości wynagrodzenia, jego godziwego poziomu i po prostu fakt, że praca to nie tylko zatrudnienie, ale i podstawa utrzymania.
Pani Profesor zaangażowała się jako ekspert w kampanię społeczną „Niskie płace barierą rozwoju Polski” zorganizowaną przez NSZZ „Solidarność”. Co można osiągnąć poprzez tego typu działania?
– Przede wszystkim trzeba uświadomić pracownikom, że należy im się godziwe wynagrodzenie i żeby nie myśleli tylko o tym, czy utrzymają się w pracy. Pracodawcom trzeba wyjaśnić, że ich dochód pochodzi z pracy pracowników. Jeżeli tych pracowników stracą lub zaczną gorzej pracować, to dochody właścicieli będą mniejsze. Trzeba uświadomić ludziom, żeby nie tylko narzekali, że mało zarabiają, ale zaczęli wiązać swoje wynagrodzenie z tym, co sami i inni robią. Pracodawcy lubią poufnie wypłacać pensje od razu na konto i nikt nie ma prawa wiedzieć, jak zarabiają pozostali. W ten sposób traci się motywację. Powinno się ujawniać, ile kto zarabia i za co płaci się więcej, aby pracownicy wiedzieli, że wysiłek jest stosownie wynagradzany i co mają zrobić, żeby zarabiać więcej. Uważam, że jasne stawianie sprawy motywuje, a poufność nie motywuje, tylko budzi podejrzenia, że płace są nieodpowiednio rozłożone.
Kiedy pracodawcom opłaca się podnieść wynagrodzenie?
– Pracodawca musi mieć świadomość, że może stracić pracowników, ale nie tylko – ważna jest również jakość samej pracy. Zadowolenie z pracy powoduje, że ludzie pracują efektywnie, nie ma strat i jest to oczywisty zysk dla firmy. Firma, która w odpowiedni sposób opłaca pracowników, po pewnym czasie poprawia własną pozycję. Jeżeli pracodawca utrzymuje złe proporcje wynagrodzenia, nie opłaca dobrze wykonywanej pracy, tylko z powodu nierównego traktowania pracowników lub niewiedzy podejmuje różne błędne decyzje w wynagradzaniu – to wszyscy na tym tracą.
Płace w Polsce będą rosły?
– Tak, to się już zaczęło zmieniać. Dlatego że zrobiło się łatwiej o zatrudnienie w kraju. Dużo osób emigruje, ale koniecznie trzeba zatrzymać tę falę. Myślę, że wyjazdy nie są złe same w sobie, np. wtedy gdy ktoś jedzie, aby się dodatkowo kształcić, zdobywać doświadczenie czy nauczyć się języka. Ale wyjazdy w nadmiernej ilości, a zwłaszcza spowodowane biedą – to jest zjawisko negatywne. Ma ono szkodliwe skutki dla rozwoju kraju, ponieważ nasi rodacy, wychowani i wykształceni w Polsce, jadą pracować i pomnażać dochód narodowy w innym państwie, a nie u nas. To jest ewidentna strata ekonomiczna. Równocześnie to bardzo duży zysk dla tamtych krajów, gdyż mają dorosłych, gotowych pracowników bez troski o ich wychowanie, bez inwestowania w przedszkola, szkoły, służbę zdrowia.
Tylko około połowy osób w wieku aktywności zawodowej pracuje. Jaki odsetek w tej grupie mało zarabia?
– Płacę poniżej średniej krajowej otrzymuje 60 proc. zatrudnionych. Ich wynagrodzenie oscyluje między płacą minimalną a średnią. Większość osób do tej średniej się nie zbliża. A nawet ci, którzy zarabiają przeciętnie, w rzeczywistości zarabiają mniej, ponieważ publikuje się kwoty brutto, a ludzie otrzymują płace netto, czyli o jedną trzecią niższe. To jest bardzo odczuwalne.
Co należałoby zrobić, aby Polacy mogli godnie zarabiać we własnym kraju?
– Sprawa jest trudna, gdyż dotyczy indywidualnych przedsiębiorstw prywatnych i leży w ich gestii. Pracodawcy na ogół chcą podwyższać wynagrodzenia netto, rozumieją, że obecne wynagrodzenie nie wszystkim wystarcza na życie, obawiają się jednak podwyżki kosztów pracy. Zbyt niskie płace są również w niektórych działach budżetowych. Jednak podwyżki płac powinny wystąpić przede wszystkim w przedsiębiorstwach prywatnych.
Czy zdaniem Pani Profesor przeciętne wynagrodzenie odzwierciedla poziom rozwoju gospodarczego kraju?
– Przyjmując, że płaca powinna odpowiadać wartości pracy, nie ma powodu, żeby naszą pracę tak nisko opłacać. Nasz rozwój gospodarczy jest niższy niż w najbogatszych krajach UE, ale czy na tyle, ile różnią się płace? Wydajność pracy zależy od rozwoju techniki. Kraje wysoko rozwinięte lokują w Polsce fabryki, w których wydajność jest równa wydajności w kraju inwestującym, lecz płace są znacznie niższe. Różnicy wynagrodzeń w stosunku do poziomu rozwiniętych krajów zachodnich nie można od razu przeskoczyć, ale jest ona za duża.
Polska nie powinna być rezerwuarem taniej siły roboczej i zależy to w dużej mierze od polskich przedsiębiorców i wynagrodzeń stosowanych w rodzimych firmach. Polak wszędzie jest ceniony jako dobry i zdolny pracownik, miejmy świadomość, że praca u nas może być tyle samo warta, co w innych krajach.
Dziękuję za rozmowę.
