Spór o życie sporem o cywilizacyjne podstawy Europy
Kiedy Polacy mieli w referendum wypowiedzieć się na temat wejścia naszego kraju do Unii Europejskiej, przekonywano opinię katolicką, że do Unii warto wejść, aby zmieniać powoli jej ateistyczne oblicze. Katolicyzm polski, przez wielu określany jako znajdujący się w kryzysie, na tle europejskim rysuje się całkiem dobrze. Zauważył to Papież Benedykt XVI, kiedy odwiedzając naszą Ojczyznę, wprost nawoływał Polaków do misji ewangelizacyjnej na kontynencie europejskim. Żeby sprostać wezwaniu papieskiemu, warto sobie zadać pytanie, co powinniśmy jako Polacy robić? Najważniejsze wydaje się ratowanie chrześcijańskiego wymiaru cywilizacji Zachodu.
Kluczową tutaj kwestią jest sprawa religijności wyrażającej się chociażby w uczestnictwie w praktykach religijnych. Jak wielu zauważa, emigranci z Polski, którzy olbrzymią falą rozlali się szczególnie po Wyspach Brytyjskich, oprócz pomnażania dobrobytu swojego i mieszkańców zachodniej Europy, spełniają jeszcze jedną niezwykle ważną rolę. Europejczycy ze zdumieniem patrzą, jak w niedziele świątynie katolickie wypełniają się po brzegi, jak po miastach rozlega się modlitewny śpiew. W Europie taki widok pamiętają co najwyżej staruszki, współcześnie bowiem życie społeczne zdominowała kultura laicka. Świadectwo Polaków nie wyda owoców z dnia na dzień, ale z pewnością w dłuższej perspektywie czasu musi się odbić na kulturowym obrazie Europy. Olbrzymią rolę odgrywają tutaj także kapłani, którzy wyjeżdżają wraz z emigrantami, by tam służyć im opieką duszpasterską. Na Polaków coraz częściej nie patrzy się jak na zacofanych dzikusów. Ich fachowość w pracy, solidne wykształcenie są bardzo wysoko oceniane. Z drugiej strony godna podziwu bywa też ich religijność.
Oprócz działań zwykłych ludzi olbrzymią wartość mają działania naszych polityków. Jak zauważył poseł Andrzej Mańka, jeden z autorów poprawki konstytucyjnej chroniącej życie od poczęcia do naturalnej śmierci, uchwalenie przez parlament zmiany Konstytucji, oprócz ugruntowania ochrony życia w polskim prawodawstwie, będzie wielkim świadectwem dla Europy. Podczas gdy inne kraje poszerzają prawo aborcyjne, gdy w ogóle nikt nie podejmuje nawet dyskusji na te tematy, Polska zapisać chce konstytucyjną ochronę życia od momentu poczęcia do naturalnej śmierci. Twierdzenia niektórych polityków prawicowych, jakoby konstytucyjne wzmocnienie ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci burzyło kompromis zawarty w Polsce na początku lat 90. i dlatego nie powinniśmy wracać do wojny ideologicznej, są bezpodstawne. Jesteśmy przecież członkiem UE, gdzie wojna ideologiczna trwa od lat i za jej wynik jesteśmy od jakiegoś czasu współodpowiedzialni. Jeśli podejmujemy temat konstytucyjnej ochrony życia w Polsce, to w ten sposób zdobywamy się na świadectwo, świadectwo naszego przywiązania do cywilizacji życia, o którą tak bardzo walczył Jan Paweł II. Wydaje się, że współcześnie Europa ma jedyną szansę, aby od Polski usłyszeć jasny głos w tej sprawie, gdzie indziej bowiem o tej kwestii po prostu się nie dyskutuje. Zabijanie dzieci poczętych uznano za rzecz naturalną, wprowadzając w niektórych krajach również prawo do eutanazji. Wydaje się zatem, że niektórzy politycy tzw. prawicy zapomnieli o misji, której się podejmowali, agitując Polaków za wstąpieniem do UE. Misja miała się zamykać w haśle: będziemy świadczyć dookoła o chrześcijańskich korzeniach Europy, będziemy propagowali cywilizację życia.
W tym kontekście może budzić niepokój wstępna zgoda władz polskich na przyjęcie deklaracji berlińskiej (wizyta Angeli Merkel w Polsce), zakładającej w przyszłej konstytucji UE brak odniesienia do chrześcijaństwa. Owo opuszczenie odniesienia do chrześcijańskich korzeni, a przede wszystkim do osobowego Boga, Stwórcy świata, jest niezwykle niepokojącym sygnałem, na jakich podstawach cywilizacyjnych, a w konsekwencji prawnych, chce Unia budować swą przyszłość. Zgoda Polski na brak pogłębionej dyskusji w tej kwestii zubaża europejski dialog nad przyszłością UE. Pamiętajmy o tym, że praktycznie jesteśmy jedynym krajem, który w sposób realny mógł, ze względu na rolę Kościoła katolickiego w naszym kraju, podjąć ten temat.
Jeszcze bardziej niepokojąca wydała się krytyka wymierzona w ministra edukacji, który na spotkaniu europejskich ministrów w Heidelbergu skrytykował propagowanie homoseksualizmu w szkołach europejskich. Krytyka tego wystąpienia, jaka przetoczyła się przez media i przez polskie elity polityczne (również te prawicowe), wydaje się w kontekście polskiej misji cywilizacyjnej, jaką powinniśmy podjąć w Europie, nie tylko bezzasadna, ale i podważająca główne hasła euroentuzjastów przekonujących kręgi katolickie w Polsce, że nasz kraj w UE będzie upominać się o respektowanie chrześcijańskiej wizji świata. Zacieśnienie naszych zainteresowań tematami europejskimi li tylko do pozyskiwania środków europejskich na takie czy inne inwestycje lub nawet ograniczenie naszego wkładu w europejską dyskusję do kwestii, skądinąd bardzo ważnego, bezpieczeństwa energetycznego i innych spraw gospodarczych, to zbyt mało. To zbyt mało dla kraju, który ma tradycje tworzenia unii na bazie ściśle chrześcijańskiej (unia polsko-litewska w Krewie zasadzała się na chrzcie Litwy), dla kraju o olbrzymich tradycjach cywilizacyjnych, dla kraju, z którego wywodził się Jan Paweł II.
