Kontrowersje wokół „ciąży z gwałtu”
Zwolennicy zabijania dzieci przed narodzeniem jako koronny argument uzasadniający swe roszczenia podają tzw. ciążę z gwałtu. Warto przyjrzeć się temu w całym świetle prawdy i obalić fałszywe mity na ten temat.
Gwałt i ciąża
Zgodnie z fizjologią płodności w przeciętnym cyklu miesiączkowym istnieją 3 fazy: niepłodności przedowulacyjnej, płodności i niepłodności poowulacyjnej. Mężczyzna jest płodny stale, gdyż produkcja plemników trwa nieprzerwanie każdego dnia. Jajeczkowanie u kobiety występuje tylko w jednym dniu cyklu. Na płodność obojga składa się: dzień żywotności komórki jajowej i kilkudniowa żywotność plemników w szyjkowym śluzie płodnym. Nie każde więc współżycie daje szansę poczęcia dziecka. Wiedzą o tym zwłaszcza ci małżonkowie, którzy starają się zostać rodzicami nawet przez długie lata. W zwykłych warunkach zajście w ciążę jest możliwe w czasie owulacji ze współżycia podjętego podczas kilku dni okołoowulacyjnej fazy płodnej. Stres spowodowany gwałtem, związany z wyrzutem prolaktyny hamującym lub opóźniającym jajeczkowanie, znacznie skraca tę możliwość. To oczywiste, że nie jest możliwe zajście w ciążę w okresie niepłodności przedowulacyjnej i poowulacyjnej, gdy w organizmie kobiety brak śluzu płodnego, nieodzownego dla utrzymania plemników przy życiu. Spowodowane stresem opóźnienie owulacji może sprawić, że nawet plemniki złożone na początku występowania dni ze śluzem płodnym mogą nie dożyć do dnia owulacji. Aby zajść w ciążę z gwałtu, musiałby on mieć miejsce w fazie płodnej, zwłaszcza w dniu jajeczkowania, i to w ciągu 6-8 godzin zdolności komórki jajowej do zapłodnienia. To wyjątkowa sytuacja i dlatego ciąże z gwałtów są niezmiernie rzadkie.
Płód jest człowiekiem
Zwolennicy tak zwanej aborcji nie używają pojęcia „dziecko” przed narodzeniem. Wolą mówić o embrionie czy płodzie, odmawiając mu człowieczeństwa. Tymczasem jest oczywiste, że z ludzkich komórek rozrodczych nie może się począć roślina czy zwierzę, lecz nowy człowiek. Ani sytuacja, ani faza rozwoju nie mogą zmienić tej podstawowej prawdy. Ludzie są ludźmi bez względu na okoliczności poczęcia, wiek, zdrowie, warunki materialne. W przypadku aborcji chodzi więc nie tylko o przerwanie jakiejś bliżej nieokreślonej ciąży, ale uśmiercenie rozwijającego się w łonie matki niewinnego człowieka. Poczęte dziecko jest nową, odrębną od swych rodziców osobą. Nie można go traktować jako część ciała matki. Tak zwane przerwanie ciąży nie może więc być utożsamiane z usunięciem jakiegoś wągra, znamienia, zęba czy wyrostka.
Dziecko czy gwałciciel
Słuszne oburzenie społeczne budzi gwałt będący wyjątkową niesprawiedliwością, przymusem, okrucieństwem, czynem moralnie i prawnie zabronionym. Trzeba jednak zauważyć, że winowajcą jest gwałciciel, który nie panując nad impulsami swoich zmysłów i skrzywionych postaw, traktuje drugą osobę jak rzecz. Urąga to godności człowieka i jest poważną krzywdą. Dobrze, że prawo nazywa ten czyn przestępstwem. Warto jednak zatrzymać się nad tym, kto zawinił. W przypadku poczęcia dziecka z gwałtu to nie dziecko jest winowajcą. Zawinił gwałciciel, którego jednak nie karze się śmiercią, a jedynie krótszym lub dłuższym pozbawieniem wolności. Skoro więc kary śmierci nie ponosi faktyczny sprawca gwałtu, dlaczego poprzez aborcję miałoby ponieść śmierć, czyli najwyższy wymiar kary, zupełnie niewinne dziecko?
Gwałt do gwałtu
Aborcja, oprócz śmierci dziecka, niesie też wiele poważnych skutków fizycznych, psychicznych i duchowych dla kobiety. Zjawisko syndromu postaborcyjnego jest tego wyraźnym dowodem. Propozycja „przerwania ciąży z gwałtu” nie jest więc wielkodusznością ani dobrodziejstwem dla kobiety. Brutalne wyrwanie dziecka z łona matki, okaleczenie jej ciała, zranienie psychiczne i duchowe – to dodawanie kolejnego gwałtu do tego, który zgwałcona kobieta już przeżyła. Warto podkreślić, że naturalny poród jest zjawiskiem fizjologicznym, a dokonanie aborcji nawet w najbardziej luksusowych warunkach inwazyjną ingerencją w fizjologię, która dodatkowo pozostawi trwały ślad w sferze psychicznej i duchowej. Zakaz aborcji jest więc wyrazem troski nie tylko o poczęte dziecko, ale także o jego matkę. Rzeczywistym dobrem społecznym jest zatem zwiększona prewencja i profilaktyka zgwałceń, a nie fałszywie motywowane staranie o prawo do „przerywania ciąży z gwałtu”. Takie działanie jest bowiem kolejnym zgwałceniem kobiety i przed tym mamy ją chronić. Jeżeli doszło do przestępstwa zgwałcenia, trzeba otoczyć kobietę wszechstronną pomocą psychologiczną, medyczną, duchową, materialną i prawną. Gdyby nastąpiło poczęcie dziecka, trzeba obdarzyć jego matkę jeszcze większą troską i wsparciem. Kobieta może chcieć zatrzymać urodzone dziecko, może też zdecydować o oddaniu do adopcji, na którą czeka wiele małżeństw. W każdej z tych decyzji trzeba kobietę wspierać. Natomiast nigdy nie wolno wywierać nacisku ani proponować, by przerwała ciążę. Traumatyczne przeżycie gwałtu bywa przez kobietę niezawinione. W przypadku zgody na aborcję ofiara staje się katem i może do końca życia nosić w swej świadomości znamię dzieciobójczyni.
Instytut Nauk o Rodzinie KUL
