BOŻE NARODZENIE W BETLEJEM

Jak mówią starzy przewodnicy: „Ziemia Święta to zawsze Ziemia Święta. Przyciąga jak magnes”. Pielgrzymi z całego świata chcą być w tym niezwykłym dniu tam, gdzie „Bóg się rodzi, moc truchleje…”. Przybywają już 24 grudnia od 6.00 rano. Nie boją się kolejek, niestraszne im prognozy pogody, a o obiedzie nikt nie myśli…
W gronie pielgrzymów nie może zabraknąć i Polaków, którzy reprezentują naszą Ojczyznę przed Dzieciątkiem Jezus. Wśród nich są osoby z całej Polski, które przybyły z pielgrzymkami Komisariatu Ziemi Świętej z Krakowa, Pallotyńskim Biurem Pielgrzymkowym z Warszawy oraz z innymi grupami zorganizowanymi lub prywatnie. W tym roku w uroczystościach betlejemskich uczestniczy ok. 300 Polaków.
Jak wiadomo, Betlejem znajduje się po stronie Autonomii Palestyńskiej. Żeby tam dojechać, trzeba przekroczyć granicę wyznaczoną wysokim murem. Zasadniczo obywatele Izraela nie nawiedzają Betlejem, choć coraz więcej Żydów wyznaje wiarę w Jezusa jako Mesjasza, szczególnie w Stanach Zjednoczonych (Jews for Jesus – Żydzi dla Jezusa), ale też i w Izraelu pytano mnie, jak dojechać do Betlejem na Boże Narodzenie.

Wigilia

W dzień Wigilii, 24 grudnia, o godz. 13.00 przybywa do Betlejem patriarcha Jerozolimy ks. abp Michael Sabbah. Jest on eskortowany przez przedstawicieli władz Izraela. Wychodzą, aby go przywitać władze świeckie Autonomii Palestyńskiej na czele z premierem Abou Mazenem oraz przedstawiciele chrześcijan na czele z proboszczem parafii Betlejem – o. Amjadem Sabbarą. Około godz. 13.30 ma miejsce uroczysty ingres patriarchy do Bazyliki Narodzenia Pana Jezusa. W imieniu wspólnoty franciszkańskiej wita go gwardian klasztoru w Betlejem o. Justo Artaraz. Przy okazji warto wiedzieć, że w tym klasztorze posługuje także dwóch Polaków: o. Seweryn Lubecki oraz br. Franciszek Sułkowski.
Po uroczystej procesji rozpoczyna się modlitewna Wigilia celebrowana w kościele św. Katarzyny, który stanowi katolicką część kompleksu budynków Bazyliki Narodzenia. Patriarcha Sabbah przewodniczy uroczystym Nieszporom. O godzinie 16.00, tak jak codziennie, odbywa się procesja z kościoła św. Katarzyny do Groty Narodzenia. W tym dniu jednak jest ona bardziej uroczysta, a przewodzi jej patriarcha. Następnie rozpoczyna się adoracja modlitewna, którą prowadzą klerycy z Franciszkańskiego Seminarium Kustodii Ziemi Świętej na czele z rektorem o. Nicolasem Marquezem.
Pewnie niektórzy się zapytują, a kiedy wigilia i łamanie się opłatkiem? Tradycja opłatka i wieczerzy z dwunastoma albo i więcej daniami to tradycja typowo polska. Niemniej jednak w czasie, gdy my spożywamy wigilię, w Betlejem jest uroczysta kolacja z udziałem patriarchy oraz władz świeckich w klasztorze franciszkańskim. Po kolacji jest dalszy ciąg czuwania modlitewnego w kościele św. Katarzyny.

Bóg się rodzi…

O godzinie 23.10 rozpoczyna się uroczysta Godzina Czytań jako bezpośrednie przygotowanie do Pasterki. Msza Święta o północy to kulminacja betlejemskiego świętowania. Eucharystia jest celebrowana w kościele św. Katarzyny. Pasterce w tym szczególnym miejscu i czasie przewodniczy patriarcha Jerozolimy ks. abp Sabbah. To właśnie stąd jest ona transmitowana na cały świat. W Eucharystii uczestniczą pielgrzymi ze wszystkich kontynentów. Reprezentowanych jest zazwyczaj ponad 50 krajów.
Po Eucharystii następuje uroczysty obrzęd przeniesienia figurki Dzieciątka Jezus z kościoła św. Katarzyny do Groty Narodzenia. Gdy procesja dochodzi już na to miejsce, jest czytana Ewangelia o narodzeniu Chrystusa. Gdy jest mowa o przyjściu na świat Pana Jezusa, patriarcha kładzie figurkę Dzieciątka na miejscu narodzenia Mesjasza, które jest zaznaczone srebrną gwiazdą. Kiedy zaś diakon czyta fragment Ewangelii mówiący o położeniu Dzieciątka Jezus do żłóbka, wtedy również i figurka Dzieciątka Jezus jest kładziona w żłóbku.
Betlejem tej nocy ma niepowtarzalny urok. W Grocie Narodzenia są celebrowane Msze Święte dla grup z całego świata, jedna po drugiej, od północy do godz. 17.00 z przerwą tylko na modlitwy zakonników greckoprawosławnych. Często pielgrzymi czekają godzinami na swoją kolejkę. A kiedy przystępują do Komunii Świętej właśnie w Grocie Narodzenia, są przeszczęśliwi, mogąc przyjąć Chrystusa w tym świętym miejscu i w tym dniu. O godzinie 14.00 ma miejsce swoiste ukoronowanie świętowania. Ojcowie Franciszkanie przewodniczą uroczystej procesji na Pole Pasterzy, gdzie Anioł ogłosił pastuszkom radosną nowinę o narodzeniu Zbawiciela.
Z Betlejem wraca się wieczorem. Pielgrzymi są pełni wrażeń i niezapomnianych przeżyć. Wielu z nich wiezie dla rodziny i przyjaciół bezcenny skarb! Są to różańce z drzewa oliwkowego, które były położone na miejscu narodzenia Dzieciątka Jezus.

Czy jest tu spokojnie?

To pytanie pada często, oraz: „Jaka jest atmosfera w tym roku w Betlejem i w Ziemi Świętej?”. Może nie chodzi w tym miejscu o suchą relację, jaka jest podawana na bieżąco w mediach. Zapewne Czytelników „Naszego Dziennika” interesowałoby bardziej osobiste świadectwo. Niech więc i tak będzie!
Mieszkając w Jerozolimie od półtora roku, miałem okazję zorientować się w sytuacji, jaka jest na miejscu. Kiedy idę na uczelnię, do Studium Biblicum Franciscanum, przechodzę przez dzielnicę żydowską i słyszę, jak ludzie się wzajemnie pozdrawiają, mówiąc: „Shalom” – pokój. To takie nasze „Szczęść Boże” albo „Dzień dobry”. Gdy dochodzę do Bramy Damasceńskiej, która jest w części arabskiej, słyszę pozdrowienie „Salam”, co znaczy dosłownie to samo, co hebrajskie „Shalom” – pokój. To jest główne życzenie i pragnienie tutejszej ludności, powtarzane od wieków.
Jak wiemy, zarówno naród żydowski, jak i arabski to dwa narody semickie. Tak jak dwaj bracia. W Biblii identyfikuje się je z Jakubem i Ezawem. Ale jak mówi staropolskie przysłowie: „Od jednej matki nierówne są dziatki”. Tak jest i w tym przypadku. Nie ma jedności wewnątrz tych narodów ani między nimi. Nie naszym zadaniem jest osądzać! Zostawmy to innym. W Betlejem widzimy jednak, jak ludność arabska cierpi z powodu ciągłych nieporozumień i konfliktów między dwoma narodami. Wspomina o tym w tegorocznym orędziu bożonarodzeniowym ks. abp Michael Sabbah. Burmistrz Betlejem Victor Batarseh zwraca uwagę na sytuację zaistniałą po wybudowaniu muru, który izoluje to 30-tysięczne miasto i utrudnia ruch pielgrzymkowy. W związku z tym wzrasta bezrobocie, a wielu mieszkańców Betlejem udaje się na emigrację. Nie jest łatwa też sytuacja chrześcijan. Kiedyś w Betlejem 60 proc. mieszkańców to byli chrześcijanie. Obecnie jest ich ok. 40 procent. Ojcowie Franciszkanie starają się zatrzymać ten exodus chrześcijan, pomagając im na wszelkie sposoby.

Na co dzień…

Chyba wszyscy jesteśmy świadomi, że to, co widzimy w telewizji, nie do końca jest prawdą i nie ukazuje całej rzeczywistości. Najczęściej widzimy krew, zabójstwa (obecnie w Strefie Gazy) oraz nieustanne ataki. Rzeczywistość na miejscu jest nieco inna.
Przypominam sobie, jak po jednym z wykładów, w którym de facto uczestniczyli zarówno Żydzi, jak i Arabowie, pewna osoba przypomniała to, co jakby „siedzi w ludziach” i jest przekazywane z pokolenia na pokolenie. Jerozolima to Święte Miasto, ale to też miasto, które kamienowało proroków, tutaj został ukrzyżowany Mesjasz. Sama nazwa „Jerushalem” z języka hebrajskiego oznacza dosłownie „Miasto Pokoju”. To nie znaczy, iż jest to miasto, w którym jest pokój, ale że ono dąży ciągle do pokoju. Mówi się, że kiedy w Jerozolimie i w Ziemi Świętej będzie pokój, wtedy zapanuje on też na całym świecie. Ludzie się po prostu nie łudzą, iż pewnego pięknego poranka zaświeci słońce i raptem nastanie pokój. Przyzwyczaili się trochę do tego, że „jest tak, jak jest”, ale się nie zniechęcają. W życiu codziennym te dwa narody starają się żyć razem, koegzystować. Na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie w jednej ławce siedzą Arabowie z Żydami. Aby dojść krótszą drogą do Ściany Płaczu, wyznawcy Mojżesza idą przez dzielnicę arabską. Katolikami są zarówno Arabowie, jak i Żydzi.

Czy można tu pielgrzymować?

Do tej pory żaden pielgrzym ani turysta nie został poszkodowany. Trzeba powiedzieć jasno, że to, co podają nam środki społecznego przekazu, dzieje się w określonych miejscach (np. Gaza), gdzie zasadniczo nikt z turystów ani pielgrzymów nie ma wstępu. Sanktuaria są bezpieczne i dobrze strzeżone, zarówno przez policję Autonomii Palestyńskiej, jak i policję izraelską, w zależności od tego, gdzie się znajdują. Dla przykładu: w samej Jerozolimie w głównych sanktuariach często spotyka się sytuacje, że przynajmniej jeden z policjantów mówi po rosyjsku…
Tak więc nie ma zagrożenia dla bezpieczeństwa pielgrzymów. Co ciekawe, jedną z najlepiej reprezentowanych narodowości jesteśmy właśnie my, Polacy. Według oficjalnych danych nasi rodacy stanowią trzecią co do wielkości grupę nawiedzającą Ziemię Świętą, zaraz po Hiszpanach i Włochach.

Jak tu żyć?

Pamiętam, że przed wyjazdem do Ziemi Świętej spotkałem swego profesora Michelangelo Tábeta z Papieskiego Uniwersytetu Świętego Krzyża w Rzymie, który jest pochodzenia libańskiego. Siedzieliśmy w zacisznym miejscu blisko Piazza Farnese. Pod koniec obiadu profesor rzekł: „Zanim wyjedziesz do Jerozolimy, chcę ci jeszcze jedną rzecz powiedzieć. Wiesz, jakie są relacje między Libanem a jednym z naszych sąsiadów. My jednak, nie tylko jako księża, ale jako chrześcijanie, uczniowie Chrystusa, powinniśmy podchodzić autentycznie ewangelicznie, tzn. z miłością, zarówno do Arabów, jak i do Żydów, i nie dać się wciągnąć w odwieczny konflikt. Święty Paweł mówił: „zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12, 21)”. Coraz bardziej zdaję sobie sprawę, jak aktualne są te słowa profesora libańskiego pochodzenia.

Konkrety…

Przykładem jest Kustodia Ziemi Świętej. Ojcowie Franciszkanie od wieków przychodzą z pomocą ludności arabskiej, zarówno chrześcijańskiej, jak i muzułmańskiej, oraz ludności żydowskiej. Na przykład dwa tygodnie temu Franciszkańska Fundacja Ziemi Świętej pod kierunkiem o. Petera Vasco rozprowadziła kilka kontenerów mebli dla ubogiej ludności. Nie jest to tylko akcja jednorazowa. Franciszkańska Kustodia prowadzi i utrzymuje wiele szkół, w których uczy się kilkadziesiąt tysięcy dzieci i młodzieży. Są to i katolicy, i prawosławni, i protestanci, i muzułmanie czy wyznawcy religii mojżeszowej. Ojcowie Franciszkanie cieszą się wielkim zaufaniem tutejszej ludności, bo nie dają się wciągnąć w konflikt, ale są w Ziemi Świętej świadkami Chrystusa. Na oficjalnej stronie internetowej Kustodii Ziemi Świętej kustosz o. Pierbattista Pizzaballa w imieniu wspólnoty franciszkańskiej składa życzenia w językach europejskich oraz w języku arabskim i hebrajskim (zob. Franciscan Custody of the Holy Land).

Polskie akcenty

W ojczyźnie Jezusa również Polska jest godnie reprezentowana. Siostry Elżbietanki prowadzą sierociniec na Górze Oliwnej znany pod nazwą „Home of Peace – Dom Pokoju”. W tym roku obchodzono 39. rocznicę jego otwarcia. Energiczna s. Rafała Włodarczyk, która założyła ten dom dla dzieci, pragnie otworzyć podobny ośrodek na terenie Betlejem, w związku z trudnościami w przekraczaniu granicy wyznaczonej wspomnianym murem. Siostra Rafała prosi o modlitwę w intencji dzieci oraz sióstr ofiarnie pracujących. Po chwili zamyślenia dopowiada, że ma jeszcze jedną intencję: żeby Pan zesłał potrzebne środki wtedy, kiedy Opatrzność Boża uzna to za stosowne i przez kogo zechce się objawić. A wszystko dla dobra tutejszych dzieci, bez względu na pochodzenie i narodowość.
W samej Jerozolimie są jeszcze dwa inne domy Sióstr Elżbietanek, przygotowane na przyjęcie pielgrzymów. Ponadto w samej Kustodii Ziemi Świętej jest wielu Polaków. Wystarczy wspomnieć, iż przełożonymi wszystkich domów franciszkańskich w murach starej Jerozolimy są Polacy: o. Jerzy Kraj – klasztor Zbawiciela; o. Dobromir Jasztal – kościół Biczowania; o. Władysław Brzeziński – Bazylika Zmartwychwstania, i o. Antoni Szlachta – hospicjum dla pielgrzymów (Casa Nova). Ponadto o. Apolinary Szwed jest gwardianem i proboszczem parafii dla katolików narodowości żydowskiej. W wielu miejscach Ziemi Świętej mówi się po polsku!

A Ty, Betlejem Efrata…

Boże Narodzenie na tej ziemi – świętej, ale i męczeńskiej, jest dla tutejszej ludności iskierką nadziei na uspokojenie sytuacji. Burmistrz Betlejem Victor Batarseh powiedział: „Modlimy się, aby Gwiazda Bożego Narodzenia ponownie zaświeciła nad Betlejem oraz przyniosła wszystkim mieszkańcom upragniony pokój”.
A wracając wieczorem z Betlejem, za tylną szybą autokaru widać to rozświetlone mnóstwem światełek miasto. Wygląda ono tak pięknie jak choinka na Boże Narodzenie. Nie sposób ukryć wzruszenia, patrząc w tym szczególnym dniu na miasto, gdzie „wszystko się zaczęło”. Bez Betlejem Ziemia Święta nie byłaby tą samą Ziemią Świętą, a dzięki niemu jest ona zawsze, mimo wszystko i tak po prostu, ojczyzną Jezusa.

ks. Paweł Rytel-Andrianik, Drohiczyn – Jerozolima
drukuj