Nauczycielu, słusznieś powiedział

List pasterski ks. bp. Antoniego Pacyfika Dydycza, ordynariusza drohiczyńskiego, na 31. niedzielę zwykłą roku B, 5 listopada 2006 r.

Drodzy Bracia w kapłaństwie,
Kochani Diecezjanie!

1. Nasza pamięć i nasze serca przepełnione są wspomnieniami tych wszystkich, za których modliliśmy się w uroczystość Wszystkich Świętych i w Dniu Zmarłych, których życie i działalność na nowo odżyły w naszej świadomości, zachęcając do refleksji nad tym wszystkim, co się składa również na nasz pobyt na ziemi.
2. Jest tego wyjątkowo wiele. Nie sposób objąć wszystko na raz, przypominając dom rodzinny, szkołę, uczelnie, zakłady pracy, nasze wioski i miasta, nasze parafie i diecezje. Z tego względu pójdziemy za Księgą Powtórzonego Prawa i zastanowimy się nad naszym miejscem w ziemskiej ojczyźnie, bo i święto narodowe jest blisko, i wybory tuż-tuż!
Dzisiejsze pierwsze czytanie zwraca uwagę na specyficzną więź narodu wybranego ze Stwórcą. Mojżesz wyraźnie to podkreśla, domagając się ze strony swoich współziomków, aby bali się Pana Boga, zachowywali wszystkie Jego nakazy i prawa po wszystkie dni. Dzięki temu będzie się im dobrze powodziło, ludności będzie wciąż przybywało i zamieszkają w ziemi miodem oraz mlekiem płynącej.
Jest w tym krótkim tekście wyraźnie ukazana zależność rozwoju gospodarczego i stałego przyrostu naturalnego od wierności Bożym prawom. A owocem tej wierności ma być postawa i zachowanie pełne miłości Boga i bliźniego. Warto nad tym wszystkim częściej się zastanawiać, zwłaszcza że nasza sytuacja w pewnej mierze do tego nas zobowiązuje. Spotykaliśmy się bowiem z licznymi propozycjami naprawy Rzeczypospolitej. Ale zawsze czegoś brakowało, jakby zbyt powierzchownie usiłowano traktować całą złożoność naszego życia, poprzestając na unikach i bezbarwnych retuszach. Toteż nie dochodziło ani do odnowy, ani do rozwoju. A najgorsze jest to, że już mamy poważny kryzys ludnościowy. Nasi rodacy mają dosyć przebywania wśród swoich. Czyż to właśnie nie jest tym alarmem, który powinien nas zachęcić do pełnego oczyszczenia naszego życia publicznego, do szczerego przyznania się do win i do uczciwego włączenia się w dzieło odnowy?
Wierność zaś Panu Bogu, prz ez posłuszeństwo Jego prawom – jest najlepszą gwarancją naszej dobrej woli i otwartości na Bożą pomoc.
2. Pisząc o potrzebie pełnej odnowy, wiem, że wielu z nas może pomyśleć sobie: a co w takim razie z lustracją osób duchownych? Jak mamy na to patrzeć i jak oceniać? Najpierw skorzystajmy z drugiego dzisiejszego czytania, z Listu św. Pawła do Hebrajczyków, w którym jest mowa o kapłaństwie w osobie Pana Jezusa jako najwyższego Kapłana. To On powołuje swoich współpracowników, kapłanów wziętych z ludu. On powołał najpierw dwunastu Apostołów, wśród których było miejsce dla Judasza. On powołał kolejnych Apostołów: Macieja i Pawła, który był prześladowcą chrześcijan. Kościół nie zwykł ukrywać bolesnej prawdy o zdradzie Judasza, nie wybielał również wielu faktów z życia św. Pawła. Pierwszy nie potrafił szczerze zwrócić się w stronę Miłosierdzia Bożego. Drugi natomiast całym swoim sercem i całą wolą po nawróceniu zawierzył Chrystusowi.
Taki jest Kościół. I tak może być w naszych czasach. I tak mogło być przed laty.
Niemniej jednak należy pamiętać, że to były jednostki. Inni pojmali Jezusa, inni składali fałszywe świadectwa, wydawali niesprawiedliwy wyrok, a następnie krzyżowali. Proporcje są tutaj wyraźne. Bądźmy więc sprawiedliwi i nie wydawajmy ocen zbyt pochopnie. Podobnie jest i z naszymi doświadczeniami. Jeżeli ktoś czuje się pokrzywdzony z racji tajnej współpracy kapłanów, albo zna takowego, niech da znać. A wtedy zostaną podjęte starania o wyjaśnienie sprawy, pełne wyjaśnienie, bez ukrywania czegokolwiek. Jak do tej pory, nie ma takich głosów na naszym terenie.
Nie możemy natomiast zapominać, że na przestępczą działalność tajnych służb pracowały setki tysięcy ludzi. Ktoś przecież przygotowywał przepisy prawne i regulaminy, ktoś je zatwierdzał, ktoś wprowadzał w życie, ktoś na ich mocy zmuszał do współpracy. To były setki tysięcy ludzi utrzymywanych z naszych podatków, a pracujących tylko nad tym, aby na czymś złapać, złamać psychicznie i zmusić do współpracy. Często zresztą posługiwano się środkami farmakologicznymi, aby osłabić pamięć i wolę. I o nich nie mówi się nic. Oni żyją spokojnie, mają wysokie emerytury. To wielu z nich „odkurza” kserokopie swoich sprawozdań i sprzedaje je na rynku medialnym, ponownie dorabiając się na ludzkiej krzywdzie. Atak wznowiono na własne ofiary wyłącznie w oparciu o materiały przedstawiane przez samych oprawców!
Tak niestety było w czasach zaborców, tak było podczas okupacji i takimi metodami posługuje się do naszych dni. Czyż nie jest to dla nas zawstydzające?
3. A jak postępowano, widać na przykładzie księdza biskupa Czesława Kaczmarka, ordynariusza kieleckiego, wspaniałego pasterza, który dbał o rozwój diecezji, przyczynił się do rozkwitu Akcji Katolickiej i wielu innych stowarzyszeń mobilizujących katolików świeckich. W roku 1951 został on aresztowany przez Józefa Światłę, który później uciekł na Zachód, wicedyrektora departamentu X Ministerstwa Bezpieczeństwa. Śledztwo trwało dwa lata i osiem miesięcy. Biskupowi zarzucono szpiegostwo, handel obcą walutą. Torturowano go i niszczono psychicznie. Nie zezwolono na jakiekolwiek wizyty. Sześć razy był topiony w szambie. Wstrzykiwano mu środki osłabiające psychikę. Stracił 19 zębów, był głodzony. Nie poinformowano go nawet o śmierci matki. Nie pozwolono na przyjmowanie listów i ich pisanie. Mieczysław Maślanko – adwokat mający bronić ks. bp. Kaczmarka – jedynie wspierał prokuratora. I wedle oprawców, miał on się przyznać do handlu obcą walutą, do szpiegostwa itp. Słynny prokurator nazwał księdza biskupa „pupilkiem reakcyjnych biskupów francuskich i polskich, faworytem Watykanu, zausznikiem Becka, organizatorem antyludowej roboty, poplecznikiem hitleryzmu i nieprzejednanym wrogiem Polski Ludowej” (Wojciech Świątkiewicz, Wyrok na bp. Kaczmarka, 22 IX 1953, w: Idziemy, 17 IX 2006, str. 41). Po 1956 roku to wszystko okazało się zbrodniczą farsą. A co z cierpieniem biskupa?
I gdzie są winni? 10 funkcjonariuszy UB otrzymało złote i srebrne krzyże zasługi, a 33 – nagrody pieniężne. Zaledwie cztery dni po wydanym wyroku na ks. bp. Kaczmarka aresztowano księdza Prymasa Stefana Wyszyńskiego.
4. Często przejeżdżając przez Sokołów Podlaski, patrzę na pomnik ks. gen. Stanisława Brzóski, ostatniego dowódcy w Powstaniu Styczniowym, powieszonego na tym placu. Wszyscy mamy w pamięci porwanie i śmierć sługi Bożego księdza Jerzego Popiełuszki i innych kapłanów.
Niewiele jest miejscowości w Polsce, z którymi nie wiązałoby się wspomnienie prześladowań polskich kapłanów, ich szykanowania, więzienia, zsyłania na Sybir, zamykania w obozach, skazywania na śmierć. Tylko jakoś mało się mówi i mało pisze o ich prześladowcach. Czyżby ich nie było?
A może są takie siły, które za wszelką cenę chcą uciec przed odpowiedzialnością? Niech się nie lękają! Nam nie chodzi przecież o zemstę. Nam zależy na tym, aby przyznali się, że prześladowali, że nachodzili, że straszyli, że posługiwali się prowokacją. Niech się oczyszczą. Niech staną oko w oko z prawdą. Niech zaprzestaną rzucania oszczerstw. A resztę Bóg osądzi!
Piszę o tym z bólem, gdyż przypominam setki i tysiące kapłanów, męczenników za Polskę! Jak oni czują się po śmierci w świetle tylu pomówień!? Cała nasza historia przeczy bowiem tej nagonce, z jaką spotykamy się obecnie, tym uogólnieniom bez podstaw w rzeczy. I dlatego powrócę do słów, które przed laty, po śmierci ks. Popiełuszki napisał ks. J. Pasierb: „Wiele razy zdarzało mi się przypominać zdanie Marii Dąbrowskiej, że Kościół w Polsce nieustannie umiera za ojczyznę… W Polsce katolicyzm poświęca… na rzecz narodu i narodowości swe wartości uniwersalne… Żywotny w Polsce Kościół żyje może dzięki temu, że nie waha się umierać za ojczyznę” (Ks. J. St. Pasierb, Polski „Kościół ludu”, Przegląd Katolicki, nr 3563, 1 IX 1985, str. 1).
Jak więc zrozumieć i wytłumaczyć tego rodzaju postawę, pełną heroicznego poświęcenia, ze strony polskich kapłanów w odniesieniu do Ojczyzny? Niech na to pytanie odpowie nam przykład św. Maksymiliana Marii Kolbego, a także dzisiejsza Ewangelia. Dwa przykazania są najważniejsze: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą”. Tak mówi Pan Jezus. A kogo stać na taką miłość względem Boga, ten również będzie „miłował swego bliźniego”! Będzie miłował Polskę.
5. Zbliżają się wybory samorządowe. Pamięć o poległych i cierpiących za Polskę kapłanach i katolikach świeckich niech nas zachęci do masowego udziału w tych wyborach. Aby nie wyglądało na to, że my, nie biorąc udziału w wyborach – lekceważymy ich ofiary i krew. Oby nie wyglądało na to, że nie potrafimy skorzystać z wolności?
A idąc do wyborów, nie zapominajmy o tych dwóch przykazaniach. To one dają nam gwarancję uczciwości kandydatów. To za przyznanie się do tych przykazań Chrystus pochwalił swego rozmówcę, mówiąc: „Niedaleko jesteś od królestwa Bożego”.
Módlmy się i zabiegajmy o to, aby w naszej rzeczywistości, mając na myśli naszą Ojczyznę, Pan Jezus mógł i nas pochwalić za to samo, odwołując się do naszej postawy: „Niedaleko jesteś od wolnej i uczciwej Polski”.
Wówczas będziemy duchowo spokojniejsi. Nie będą nam towarzyszyły wyrzuty sumienia, że zmarnowaliśmy jakże wiele przelanej krwi. W przyszłości zaś szczerze będziemy mogli spojrzeć w oczy naszym męczonym i mordowanym rodakom, a wśród nich jakże wielkiej liczbie kapłanów, zakonników i zakonnic. Wtedy też za poetą będzie nam łatwiej powtarzać jego natchnione słowa:
W carskich siedzieliśmy turmach,
sybirskim gnano nas szlakiem,
a każdy z nas był szczęśliwy,
że się urodził Polakiem. (…)
Już Ją (Polskę) widzieli idącą
żołnierze nasi w okopach,
koronę miała na głowie
i krew zakrzepłą na stopach.
I tam, gdzie wczoraj śmierć była,
dziś pieśń pod niebo się wzbija:
Bogurodzico Dziewico,
Bogiem sławiona Maryjo!
(Edward Słoński, Pierwsza Kadrowa).
Matko Najświętsza, Królowo Polski i Matko Kapłanów, do Ciebie zwracamy się o pomoc w tym czasie jakże wielkiej agresji ciemności! Pomóż nam uwolnić się od wszelkich podstępów wroga zewnętrznego i wewnętrznego. Daj nam w pokoju i prawdzie rozwijać naszą Ojczyznę. Naucz nas wdzięczności względem jakże wielu cierpień naszych poprzedników. Tchnij w nas ducha miłości. Spraw, abyśmy potrafili, jak Ty to uczyniłaś w chwili Zwiastowania, wybierać wolę Bożą, obecną w prawdzie; opowiadać się za nią we wszystkich wydarzeniach naszego życia! Amen.

Antoni P. Dydycz
Biskup Drohiczyński


drukuj