Podatnicy zapłacą mniej

Z Aleksandrą Natalli-Świat (PiS), przewodniczącą sejmowej Komisji Finansów Publicznych, rozmawia Artur Kowalski

Z ust posłów opozycji słyszymy, że Polacy bez wątpienia zapłacą w przyszłym roku wyższe podatki. Posłowie PiS mówią natomiast coś przeciwnego. Skąd aż takie rozbieżności w prezentowanych stanowiskach?
– Podatnicy niewątpliwie zapłacą niższe podatki. Jeżeli waloryzujemy kwotę wolną od podatku, koszty uzyskania przychodów, progi podatkowe, to z tego ma wyniknąć podwyżka podatków? Biorąc pod uwagę te zmiany, nie wiem, na czym miałoby polegać to podwyższenie podatków.

W kontekście tym pada sprawa wyższej akcyzy na benzynę czy olej opałowy.
– W tych ustawach nie ma żadnych zmian stawek podatku akcyzowego, więc nie można powiedzieć, że w wyniku zmian wprowadzonych w podatkach dochodowych rośnie opodatkowanie. Ono może nie maleje tak szybko, jak wszyscy byśmy chcieli, ale niewątpliwie maleje. Jeżeli natomiast chodzi o odniesienia do innych podatków, to rzeczywiście w projekcie ustawy budżetowej zakłada się powrót do wyższej stawki akcyzy na benzynę. Ona była przejściowo obniżona na kilka miesięcy, a ostatecznie obniżka trwała trochę dłużej. Tej obniżonej stawki nie można utrzymywać dlatego, że w Unii Europejskiej obowiązują minimalne stawki akcyzowe. Mamy zgodę na dochodzenie do tych stawek, bo na wiele produktów są one u nas niższe od minimalnych unijnych, ale nie mamy zgody na obniżanie ich jeszcze bardziej. Natomiast co do oleju opałowego, to w ogóle nie jest to kwestia, która była już przedmiotem obrad Sejmu. Sprawa ta jest jeszcze nierozstrzygnięta. Dlatego te wszystkie wypowiedzi posłów opozycji odbieram jako zwykłe straszenie podatników.

Jakie są te najkorzystniejsze dla podatników zmiany, które niosą ze sobą te nowelizacje?
– Najkorzystniejsze to te, o których już mówiłam: podwyższenie kwoty wolnej od podatku, waloryzacja progów podatkowych, zwiększenie kosztów uzyskania przychodów. Poza tym wprowadzenie ulgi prorodzinnej na każde dziecko – każda rodzina będzie mogła sobie odliczyć od podatku kwotę 120 zł na jedno dziecko, a także ułatwienia w przekazywaniu 1 proc. podatku na organizacje pożytku publicznego. Kwestią zasadniczą dla tych organizacji jest rozszerzenie bazy podatników, którzy z takiego odliczenia mogą skorzystać. Według danych Ministerstwa Finansów do tej pory z takiego uprawnienia korzystało jedynie kilka procent podatników. Propozycja rządowa zmierza do tego, aby to przekazanie środków było dla podatników łatwiejsze.

A te zmiany niekorzystne?
– Zmian niekorzystnych w zasadzie w tych ustawach nie ma. Oczywiście można pod różnym kątem na nie patrzeć. Pozostawiliśmy np. zryczałtowane formy opodatkowania, czyli możliwość skorzystania z rozliczania się w formie ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych, zmniejszając jednocześnie limit, do którego jest dopuszczalne stosowanie tego rozwiązania, z 250 tys. euro przychodów do 150 tys. euro. W takim przypadku można powiedzieć, że jakimś podatnikom uniemożliwi się skorzystanie z tej formy opodatkowania. Ja przypominam tylko, że 150 tys. euro to ciągle jest kwota bardzo duża, a już w momencie wprowadzania tej formy opodatkowania miała być ona skierowana do małych podmiotów gospodarczych.
Chcieliśmy, żeby to rozwiązanie dla tych małych przedsiębiorców faktycznie pozostało. Dla tych, dla których zmiana reguł mogłaby stanowić istotne utrudnienie w prowadzonej przez nich działalności. Konsultowaliśmy obniżenie tego progu ze środowiskami rzemieślniczymi i nasza propozycja została przyjęta pozytywnie, bo nie stanowi dla nich żadnego ograniczenia.

Ustawy podatkowe, aby mogły wejść w życie od początku przyszłego roku, muszą zostać opublikowane w Dzienniku Ustaw do 30 listopada. Jaka w związku z tym będzie dalsza procedura prac nad tymi ustawami?
– Dzisiaj odbędzie się głosowanie nad poprawkami, które wczoraj opiniowała Komisja Finansów, czyli ustawy powinny zostać uchwalone. Następnie trafią one do Senatu. Jeżeli Senat zgłosi poprawki, to na kolejnym posiedzeniu Sejmu, które jest planowane w połowie listopada, zostaną one rozpatrzone, i po tym pan prezydent ma dwa tygodnie na podpisanie ustaw. Tak więc naprawdę mieścimy się w terminach.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj