„Śluby Jana Kazimierza” w Wiślicy.
W środowy wieczór w wypełnionej po brzegi gotyckiej kolegiacie w Wiślicy zabrzmiało monumentalne oratorium Mieczysława Sołtysa. Wykonawcą utworu byli Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Lwowskiej pod dyrekcją Jurija Łuciwa i Państwowa Kapela Chóralna „Trembita” oraz soliści: Marianna Łaba (sopran), Swietłana Mamcarz (mezzosopran), Korneli Siateckij (tenor), Marcin Wolak (bas-baryton), Zbigniew Grudzielski (bas) i Zbigniew Grudziński – recytacje.
„Wielka człowieczeństwa Boskiego Matko i Panno! Ja, Jan Kazimierz, Twego Syna Króla królów i Pana mojego, i Twoim zmiłowaniem król, do Twych Najświętszych stóp przychodząc, tę oto konfederacyję czynię: Ciebie za Patronkę moją i mego Królestwa dzisiaj obieram” – tak brzmiały pierwsze słowa ślubów złożonych 1 kwietnia 1655 r. przez króla Polski Jana Kazimierza przed obrazem Matki Bożej Łaskawej w katedrze lwowskiej w obecności senatorów, biskupów i szlachty. Bezpośrednim powodem złożenia ślubów był potop szwedzki.
Mieczysław Sołtys swoje oratorium na chór, orkiestrę, pięć głosów solowych i głos recytujący skomponował w 1895 r., w ramach przygotowań do obchodów 250-lecia złożenia ślubów. Wtedy też odbyło się jego prawykonanie. W naszych czasach pierwsze wykonanie oratorium miało miejsce we Lwowie
30 maja 2004 r. Kolejny raz zostało wykonane 1 kwietnia br. we Lwowie z okazji uroczystych obchodów 350-lecia złożenia ślubów, w obecności prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Wtedy też ks. kard. Marcin Jaworski dokonał symbolicznego odnowienia ślubów Jana Kazimierza. Dokładnie miesiąc później odbyło się polskie prawykonanie oratorium na Festiwalu Muzyki Sakralnej „Gaude Mater Polonia” w Częstochowie. Wykonanie w wiślickiej kolegiacie było drugą w Polsce prezentacją tego wspaniałego, monumentalnego dzieła.
Oratorium „Śluby Jana Kazimierza” to trzyczęściowe dzieło pełne patosu i patriotycznych uniesień, o bogatej fakturze i interesującej instrumentacji. Jego muzyka, zawierająca w sobie reminiscencje z Moniuszki, Wagnera, Verdiego, a nawet Berlioza, zbudowana jest z dramatycznych spięć i kulminacji. To one są obrazem dramatu Królestwa Polskiego zalewanego przez szwedzkie wojska (cz. I) i heroicznej obrony Jasnej Góry (cz. II). W trzeciej, najbardziej interesującej części kompozytor przypomina rotę złożonych przez króla ślubów, co jest wstępem do wielkiej, pełnej fanfar i marszowych rytmów kulminacji.
W Wiślicy mieliśmy wykonanie nastawione właśnie na ukazanie monumentalnego charakteru dzieła prowadzonego przez Jurija Łuciwa z wielką precyzją, rozmachem i świetnie rozplanowaną dramaturgią oraz dynamiką. Największe wrażenie pozostawił chór „Trembita”, mający tutaj wyjątkowo wdzięczne pole do popisu, imponował nie tylko potęgą, lecz także stopliwością brzmienia. Szkoda tylko, że nie dorównał mu zespół solistów, szczególnie pań śpiewających głosami pełnymi mało kontrolowanego wibrato.
Adam Czopek
