Dlaczego zginął?
Osiem lat temu zginął komendant główny policji gen. Marek Papała.
Wiadomo
już, kto pociągnął za spust – płatny morderca. W śledztwie ustalono, kto
go poszukiwał – polonijny biznesmen Edward Mazur i były szef mafii pruszkowskiej
Andrzej Zieliński "Słowik". Wciąż otwarte pozostaje pytanie, dlaczego
gen. Marek Papała musiał zginąć. I dlaczego przez osiem lat śledztwa nie udało
się tego wyjaśnić. Teorii było wiele, ale ospałość śledztwa i różne wydarzenia
wokół niego muszą wskazywać na to, że zleceniodawcy stali dużo wyżej niż Mazur
ze "Słowikiem".
Od wieczora 25 czerwca 1998 r., gdy na parkingu przed blokiem na warszawskim
Służewcu, gdzie mieszkał generał Papała, znaleziono jego ciało, śledztwo toczyło
się zadziwiająco. Oczywiście, zawsze pojawia się wiele tez, które trzeba wyjaśniać.
Co ciekawe, tutaj wyjaśniano najbardziej niewiarygodne (jak np. ta, że zleceniodawcą
zabójstwa była żona generała, Małgorzata). Nie badano natomiast szczególnie
tych, które wiązały się ze światem polityki i biznesu. Po czasie policjanci
i prokuratorzy przyznawali nieoficjalnie, że padali ofiarą mylenia tropu. Jeden
z nich nie ma wątpliwości – ktoś, kto mylił trop, musiał wiedzieć, jak idzie
śledztwo, bo nowe teorie czy świadkowie pojawiali się w nieprzypadkowych momentach.
Dziś specjalnie powołana przed laty grupa nie pracuje już z taką werwą. Najpierw
sprawę wyjaśniał Urząd Ochrony Państwa, potem prokuratura zmieniła ekipę na
policyjną. Praktycznie bez efektów.
Śmierć Papały nie była pierwszą w III RP, która stanowi zagadkę do dzisiaj.
W październiku 1991 r. w dziwnym wypadku samochodowym zginął Walerian Pańko,
prezes Najwyższej Izby Kontroli. Stało się to tuż przed tym, jak posłowie mieli
usłyszeć od niego ustalenia w sprawie FOZZ. Śledztwo niczego nie wyjaśniło,
a na przestrzeni kilkunastu miesięcy tragicznie zginęli policjanci, którzy
jako pierwsi przybyli na miejsce tragedii. Samochód na prostym odcinku trasy
katowickiej rozpadł się na dwie równe części. Wcześniej na zawał serca zmarł
główny śledczy w tej aferze, kontroler NIK Michał Falzmann. Tak naprawdę ustalenia
w aferze FOZZ nigdy nie wyszły poza jego pracę. Prócz tego, że na ławie oskarżonych
nie usiadł żaden wysoki funkcjonariusz państwa, nie wyjaśniono roli służb specjalnych
w aferze.
W 1991 r. zastrzelony został, tak samo jak Papała, Andrzej Stuglik, były oficer
kontrwywiadu PRL, potem główny specjalista ds. rozliczeń dewizowych w Ministerstwie
Finansów. To nie koniec – w lipcu 1997 r. w wypadku samochodowym zginął poseł
Tadeusz Kowalczyk. Wcześniej był członkiem Politycznego Komitetu Doradczego
przy ministrze spraw wewnętrznych, a jak się potem okazało, od lat współpracował
z gangsterami i byłymi oficerami tajnych służb. Przed śmiercią miał się spotykać
z Papałą, wówczas zastępcą komendanta głównego policji.
W 2001 r. zginął Mieczysław Zapiór, były funkcjonariusz oddziałów antyterrorystycznych
milicji. Niedługo potem miał zeznawać w śledztwie dotyczącym śmierci Papały.
Był kierowcą Stuglika, dobrze znał kierowcę prezesa Pańki, prowadził interesy
z Ireneuszem Sekułą.
W dniu śmierci Papały Mazur bawił się w domu generała SB Józefa Sasina, byłego
szefa V Departamentu MSW, który zajmował się gospodarką. Bawił tam również
znany z kontaktów z politykami SLD gen. Roman Kurnik, szef kadr w MSW w końcu
lat 80. Przypadek? Być może. Ale faktem jest, że Mazur był już zatrzymany w
sprawie śmierci Papały, a dzięki interwencji UOP został wypuszczony. Od tego
czasu Mazur nie opuszcza terenu USA. Jednak coraz lepsza współpraca polskich
i amerykańskich służb wymiaru sprawiedliwości wskazuje na to, że w niedługim
czasie będzie mogła nastąpić jego ekstradycja do Polski. Pytanie tylko, czy
wówczas nie popełni samobójstwa w więzieniu, jak Jeremiasz Barański "Baranina" w
Wiedniu.
Zdaniem wielu osób interesujących się służbami, Papała zginął, bo za dużo wiedział
i chciał wyjaśniać sprawy powiązań służb, biznesu i polityki w aferach FOZZ,
Art-B czy mafii paliwowej. Ciekawe, kiedy dowiemy się prawdy w tych sprawach.
Mikołaj
Wójcik
