Niemiecki prezent na sto dni rządu
We wtorek czytelnicy mogli przeczytać, a w godzinach wieczornych media
elektroniczne powieliły wiadomość o tym, że minister rolnictwa umożliwia
dyrektorowi Radia Maryja korzystanie z rządowej limuzyny. Wszystkie te
informacje, od początku do końca, powstały w wyniku prowokacji dziennikarskiej.
O tym jednak czytelnicy i słuchacze dowiedzieli się na końcu lub nie zostali
w ogóle poinformowani.
Gazeta wydawana przez niemiecki koncern Axel Springer w polskiej mutacji
dopuściła się skandalicznej metody, łamiąc podstawowe zasady warsztatu
pracy reportera, poczynając od nagrywania prowokowanych rozmów, ukrywania
tożsamości dziennikarza, podawania fałszywych informacji, po przebieranki
rodem z marnego wodewilu. Takie metody są niedopuszczalne i sprzeczne z
najbardziej podstawowymi zasadami pracy dziennikarza, który podczas zdobywania
wiadomości ma obowiązek podania swoich danych i informowania o sposobie
wykorzystania zbieranych informacji. Od zasad tych można odstąpić jedynie
w sytuacjach wyjątkowych, np. w wypadku pracy dziennikarza śledczego, gdy
ujawnienie danych grozi jego bezpieczeństwu, życiu lub zdrowiu; gdy istnieje
podejrzenie, że w przypadku badanej sprawy dochodzi do naruszania zasad
bezpieczeństwa i obronności państwa, naruszane jest bezpieczeństwo obywateli,
gdy dziennikarz ma do czynienia ze strukturami zorganizowanej przestępczości.
A przecież o żadnym z zagrożeń w tym wypadku nie mogło być mowy. Powstała
mistyfikacja naraziła zaś dobre imię osób w nią wmieszanych i mogą one
na drodze sądowej domagać się przeprosin i odszkodowania od niemieckiego
koncernu.
Zdumienie wielu wzbudziły także przeprosiny premiera, który winien raczej
napiętnować metody pracy koncernu Axel Springer (i to przez odpowiednie
służby), niż osobiście przepraszać za ministra, wmieszanego w urągające
wszystkim żałosne przedstawienie.
Na koniec refleksja – pytanie natury ogólnej: do jakich jeszcze metod posunie
się niemiecki koncern, powodowany bezradnością i brakiem potrzebnych mu
sensacji, by skłócić stronę rządową z Ojcami Redemptorystami, skompromitować
rząd lub toruńską rozgłośnię? Sprawa nabiera dodatkowego wymiaru, gdy pamiętamy
o tym, że politykę springerowskiego brukowca kreują dziennikarze z dawnego
pisma "Życie" Tomasza Wołka, ponoć prawicowego. Pierwszym zastępcą
redaktora naczelnego "Faktu" jest, niemal od początku, Marta
Stremecka. Wcześniej prowadziła główny dział polityczny w "Życiu",
będąc jednocześnie wykładowcą dziennikarstwa w podyplomowym Studium Dziennikarstwa
przy Papieskiej Akademii Teologicznej! Interesujące jest także to, czy
Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich jakkolwiek zareaguje na te kompromitujące
wyczyny dziennikarzy koncernu Axel Springer. Dodajmy – bardzo nagłośnione
w TVN, Polsacie, Radiu TOK FM i innych komercyjnych stacjach telewizyjnych
i radiowych. Ta prowokacja bowiem niesie pogłosy najczarniejszych metod
pracy służb bezpieczeństwa w odniesieniu do Kościoła za czasów PRL-u, gdy
niesławnym rzecznikiem rządowym był obecny właściciel brukowca "Nie".
Najwyższy czas na wielką debatę narodową o mediach w Polsce. Wszelka miara
nieprzyzwoitości i kompromitacji została po prostu przekroczona. Stanęliśmy
przed czarną ścianą… Bez uporządkowania podstawowych zasad dziennikarskiej
profesji jej dalsze uprawianie staje się niemal niemożliwe.
dr Hanna Karp
