„WSieci”: Platforma kryła Amber Gold
Dziennikarze Tygodnika „wSieci” dotarli do tajnej notatki byłego szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, w której informował on premiera Donalda Tuska o zagrożeniu, jakim jest Amber Gold.
Z dokumentu wynika, że ABW miała dowody, że spółka Marcina P. to „piramida finansowa”, a linie OLT Express służyły do wyprowadzania pieniędzy z Amber Gold.
Tajna notatka przygotowana przez Krzysztofa Bondaryka została wysłana do ówczesnego premiera Donalda Tuska, prezydenta Bronisława Komorowskiego oraz osób, których kompetencje dotyczyły sprawy – wynika z informacji tygodnika.
Członek sejmowej komisji ds. Amber Gold, poseł Prawa i Sprawiedliwości Stanisław Pięta w rozmowie z naszą redakcją zaznaczył, że te informacje są obciążające dla ówczesnych władz, ale też dla ABW.
– One obciążają Donalda Tuska, obciążają ministra (Jacka – red.) Cichockiego, natomiast one obciążają także Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, gdyż ABW znacznie wcześniej wiedziała o działalności małżeństwa P., o czym – jak mówiłem, z zeznań dyrektora Jarosława Mąki – została poinformowana na początku 2010 roku. Tak więc to, że ABW informuje premiera dopiero w roku 2012, ale i tak premier Tusk nie podejmuje żadnych działań, które by się przekładały na niezwłoczne zatrzymanie działalności małżeństwa P., to jest jednoznacznie obciążające – powiedział Stanisław Pięta.
Jak mówi redaktor Marcin Wikło, współautor artkułu, w notatce jest mowa o potencjalnych osobach pokrzywdzonych. Spodziewano się, że będzie to kilkadziesiąt tysięcy osób. W rozmowie z Radiem Maryja redaktor zauważa, że informacje posiadała tylko wybrana grupa.
– Michał Tusk mówił o tym, że „myśmy z ojcem wiedzieli, że to lipa”. Mówił też wcześniej Marek Belka, że „wszyscy wiedzieli, że to jest maszynka do palenia pieniędzy, że to nie jest jakiś dochodowy biznes, że to jest biznes podejrzany, prowadzony przez podejrzanego człowieka”. Wszyscy wszystko wiedzieli, owszem. Tylko kim są ci wszyscy? Wydaje mi się, że to jest jakaś tam wybrana grupa, która w swoim gronie wiedziała o tym, że z tym człowiekiem nie należy robić biznesu albo na niego uważać, ale prości Polacy, którzy dali się nabrać na tę gorączkę złota, na te wszechobecne reklamy tego nie wiedzieli. Natomiast z tej notatki wynika, że premier od maja 2012 roku wiedział. To był czas, kiedy wpływały do Amber Gold największe wpłaty, i miał wtedy szanse, a właściwie obowiązek nawet zareagować, zaalarmować rodaków i ostrzec ich przed oszustem – wiemy, że tego nie zrobił – powiedział red. Marcin Wikło.
Spółka Amber Gold powstała na początku 2009 r. i miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji.
Głośno o sytuacji spółki zrobiło się w lipcu 2012 r., kiedy należące do niej linie lotnicze OLT Express zaczęły mieć kłopoty finansowe. Linie OLT Express upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r. W połowie sierpnia 2012 r. upadłość ogłosiła też spółka Amber Gold.
\RIRM
