Zatwierdzono cud uzdrowienia za wstawiennictwem ks. kard. Stefana Wyszyńskiego

Jak informuje „Nasz Dziennik”, konsylium lekarzy w watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych zatwierdziło cud uzdrowienia za wstawiennictwem Sługi Bożego ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego. Jest to wydarzenie dające nadzieję na rychłe wyniesienie Prymasa Tysiąclecia na ołtarze.

Niewytłumaczalne z medycznego punktu widzenia uleczenie dotyczyło dziewiętnastoletniej kobiety, która zachorowała na nowotwór tarczycy z przerzutami. W czasie śmiertelnej choroby liczna grupa sióstr zakonnych i innych osób modliła się gorliwie za wstawiennictwem ks. prymasa Stefana Wyszyńskiego. Chorej nie dawano szans na życie. Uzdrowienie nastąpiło nagle i ma charakter trwały. Od tego zdarzenia minęło już blisko 30 lat.

Zatwierdzony cud uzdrowienia to kolejny ważny krok na drodze do beatyfikacji Prymasa – mówi redaktor „Naszego Dziennika” Krzysztof Gajkowski.

– Jest to istotny element w tym procesie kanonizacyjnym, dlatego że zostało już w zasadzie tylko potwierdzenie komisji teologicznej. To znaczy mamy już stwierdzony cud i teraz komisja teologiczna musi potwierdzić, że dokonał się on właśnie przez modlitwę wstawienniczą do ks. kardynała Wyszyńskiego – wyjaśnia red. Krzysztof Gajkowski.

Ksiądz kardynał Stefan Wyszyński przez blisko 32 lata – od 1948 roku – stał na czele Kościoła katolickiego w Polsce. W okresie komunistycznych represji, których doświadczył osobiście, bronił chrześcijańskiej tożsamości narodu. Kiedy ówczesny rząd zdecydował się na jawną ingerencję w wewnętrzne życie Kościoła, ksiądz kardynał wypowiedział swoje słynne „non possumus”.

Ks. prymas Wyszyński był autorytetem moralnym, duchowym i współtwórcą przemian społecznych, które doprowadziły do upadku komunizmu – przypomina dyrektor archiwum akt nowych dr Tadeusz Krawczak.

– Warto odczytywać czasami wskazania ks. prymasa Wyszyńskiego. Kiedy mówimy o tym roku jako o roku stulecia odrodzenia kapituły orderu wojennego Virtuti Militari, trzeba przypomnieć uroczystość z 1975 roku na Jasnej Górze, kiedy na ręce ks. prymasa Wyszyńskiego ostatni oficerowie, legioniści złożyli wszystkie klasy krzyża wojennego Virtuti Militari – mówi dr Tadeusz Krawczak.

Był to akt oddania Matce Bożej, a jednocześnie protestu przeciwko odznaczeniu pierwszego sekretarza Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, Leonida Breżniewa, najwyższym polskim odznaczeniem wojskowym. Ale ksiądz kardynał Stefan Wyszyński to nie tylko żelazny kardynał. Nie tyle walczył z ustrojem, co w każdym ustroju walczył o człowieka. Po ojcowsku – podkreśla bliska współpracowniczka prymasa Wyszyńskiego Anna Rastawicka z Instytutu Prymasowskiego.

– Ksiądz kardynał Wyszyński mówiąc kiedyś, kim są święci, powiedział: „To są drogowskazy, które nam pokazują drogę do Boga”. Oczekiwana beatyfikacja ks. kardynała Wyszyńskiego jest dla nas wszystkich takim drogowskazem do Boga, do nadziei, do szacunku dla człowieka – zaznaczyła Anna Rastawicka.

Beatyfikacja księdza kardynała Stefana Wyszyńskiego może przynieść wiele dobrego dla Polski i Kościoła.

– Warto zwrócić uwagę na moment, kiedy dowiadujemy się o tej informacji. W momencie, gdy nabrzmiewa dyskusja na temat relacji pomiędzy państwem a Kościołem – zauważa red. Krzysztof Gajkowski.

Wiele wskazuje na to, że beatyfikacji Prymasa Wyszyńskiego doczekamy się  jeszcze w tym roku. Ostateczny werdykt uznania, że cud dokonał się za przyczyną ks. prymasa Wyszyńskiego, wyda komisja kardynałów i biskupów. Gdy te dwa etapy zostaną zrealizowane, Ojciec Święty będzie mógł podpisać dekret o beatyfikacji.

TV Trwam News/RIRM

drukuj