fot. twitter.com/ipngovpl

[TYLKO U NAS] Prof. Osadczy: Dla narodu z 1050-letnią historią chrześcijaństwa niepogrzebanie 100 tys. szczątków ludzkich to hańba

100 tysięcy niepogrzebanych szczątków ludzkich to hańba dla każdego narodu, natomiast dla narodu, który posiada 1050-letnią historię chrześcijaństwa, to jest szczególna hańba, ale też zaniedbanie. Jako ludzie wierzący zdajemy sobie sprawę, że pan Bóg nie pochwala takiej postawy. Pan Bóg karze za taką postawę – powiedział w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja prof. Włodzimierz Osadczy. Dyrektor Centrum Badań Wschodnioeuropejskich UCRAINICUM na KUL poruszył kwestię przypadającej dziś 74. rocznicy Rzezi Wołyńskiej.  

Prof. Włodzimierz Osadczy przybliżył okoliczności, w jakich doszło do ludobójstwa ludności polskiej na Wołyniu.

 – Dzień dzisiejszy (11 lipca – red.) 74 lata temu to była niedziela, Dzień Pański. Zgodnie z przykazaniami Bożymi w tym dniu katolicy mieszkający na Kresach na Wołyniu udali się do świątyń, żeby oddać cześć Panu i żeby spełnić swój chrześcijański obowiązek. Natomiast przez oprawców ten dzień został wybrany na dzień kaźni, na dzień mordów. W tym dniu rozpoczęła się eskalacja, największe przesilenie mordów – w Dniu Pańskim, w dniu niedzielnym, które doprowadziło do zgładzenia ponad 10 tys. istnień ludzkich, które doprowadziło do tego, że przestało istnieć w jednym dniu prawie 100 miejscowości, które doprowadziło do tego, że kilka kościołów, wraz z wiernymi, zostało zalanych krwią, były spalone, które nie wróciły już nigdy do swojej świętej misji – tłumaczył.

Współcześnie w Polsce brakuje postawy solidarności oraz jednoznacznej oceny Rzezi Wołyńskiej – zwrócił uwagę dyrektor Centrum Badań Wschodnioeuropejskich UCRAINICUM na KUL.

– Kilka dni temu były społeczne obchody dnia pamięci ofiar ludobójstwa. Dzisiaj mamy urzędowe wspomnienia. Mamy brak jedności, brak łączności i brak solidarności wobec wydarzenia, które nie może dzielić, tylko wymaga jednoznacznej oceny i jednoznacznej postawy. Niestety, w społeczeństwie polskim brak tej postawy i tej oceny – akcentował gość „Aktualności dnia”.

Historyk odniósł się również do słów ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza, który mówił o chęci współpracy między narodami w walce ze wspólnym wrogiem. Niewyobrażalne jest, aby istniała możliwość współpracy z armią, która jest budowana na etosie zbrodniczej organizacji UPA – ocenił ekspert.

– Nie wyobrażam sobie, jak pan minister obrony narodowej zamierza współpracować w obszarze Europy Środkowej i Wschodniej z wojskami, które odwołują się do różnych tradycji. Jedno z tych wojsk, które miałoby się przeciwstawiać agresji ze wschodu, miałoby być budowane na etosie zbrodniarzy, etosie UPA. Musimy w tej chwili bardzo szczegółowo, bardzo rzetelnie rozliczyć kwestię, bez rozliczenia której nie ma przyszłości ani Polski, ani też jakieś większej konstrukcji geopolitycznej, o której mówimy – zaznaczył.

W kwestii walki o prawdę na temat ludobójstwa na Wołyniu brakuje silnego bezpośredniego głosu prezydenta RP – zauważył prof. Włodzimierz Osadczy. Brakuje również działań ze strony Konferencji Episkopatu Polski w celu upamiętnienia tego wydarzenia, a przecież można by w całym kraju rozpropagować sprawowanie w dniu 11 lipca tzw. „niedokończonych Mszy”  – dodał.

– Nie ma głosu Konferencji Episkopatu Polski. Wiemy, że zginęło w sposób bestialski ponad 100 tysięcy katolików. Przypomnę, że w diecezji łuckiej, która jest nieopodal nas, od bodajże kilkunastu lat jest odprawiana Msza św., ta „niedokończona Msza”. Na wstepie mówiłem o początkach rzezi, które dotknęły kościoły, czyli w wielu sytuacjach Msze św., które były odprawiane w tym dniu przez kapłanów, zostały przerwane. […] Jest to wydarzenie, które gromadzi niezbyt specjalnie rozbudowane grono wiernych itd. […] Nie wzbudza to też specjalnie większego zainteresowania przyjeżdzających z Polski. Nie ma tam tłumów, które by przyjeżdżały. Pytanie moje jest takie: czy nie warto byłoby też w Kościele polskim, na szczeblu KEP, żeby w ten dzień, kiedy Msze św. zostały przerwane w Kościele polskim […], wprowadzić te Msze, żeby wszyscy wierni na terenie całego kraju solidaryzowali się w modlitwie z ofiarami? – mówił gość „Aktualności dnia”.

Dyrektor Centrum Badań Wschodnioeuropejskich UCRAINICUM podkreślił, że na Ukrainie odradza się integralny nacjonalizm, którego symbolami są postaci Stepana Bandery oraz Romana Szuchewycza.

– Mamy do czynienia z sytuacją, kiedy integralny nacjonalizm, którego symbolami są Bandera, Szuchewycz i inni oprawcy, odpowiedzialni w sposób bezpośredni albo też moralny za to, co się wydarzyło, jest wynoszony na piedestały w sposób dosłowny. Chociażby nazwanie głównych ulic w Kijowie imionami tych postaci może o tym świadczyć, a także kolejne marsze. […] Mamy do czynienia z tym, że społeczeństwo ukraińskie jest kształtowane w jednoznacznym duchu – wskazywał historyk.

Całość rozmowy z prof. Włodzimierzem Osadczym w „Aktualnościach dnia” dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj