[TYLKO U NAS] Prof. W. Osadczy: Strona ukraińska już bez najmniejszych ogródek wyznaje ideologię banderyzmu

Banderyzm to ideologia ogólnie obowiązująca, którą przejęły wszystkie partie rządzące na Ukrainie – mówił w sobotnich „Aktualnościach dnia” w Radiu Maryja prof. Włodzimierz Osadczy, dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich Centrum Ucrainicum na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II.

Rada Obwodowa we Lwowie zażądała usunięcia posągów dwóch lwów z Cmentarza Orląt Lwowskich. Członkowie Rady uznali figury za „symbol polskiej okupacji Lwowa”. W ich ocenie stanęły one nielegalnie.[czytaj więcej] To jeden z tematów tabu, o których woli się nie mówić w mediach głównego nurtu – wskazywał na antenie Radia Maryja prof. Osadczy [kliknij]

– Ten, kto śledzi to, co się dzieje na tym odcinku, to żadnego zaskoczenia, żadnych niespodzianek nie ma. Wszystko się rozwija według scenariusza logicznego i łatwego do przewidzenia. Strona ukraińska całkowicie, już bez najmniejszych ogródek wyznaje ideologię banderyzmu jako ideologię państwową. (…) To jest ideologia ogólnie obowiązująca, którą przejęły wszystkie partie rządzące – powiedział historyk.

Jak dodał, we Lwowie – w szczególności – są silne ukraińskie nastroje nacjonalistyczne i usuwane są „trwałe świadectwa istnienia państwa polskiego, tradycji polskiej na tych terenach”.

– I będą usuwane. „Lwy” były tą przysłowiową „kością w gardle”, która przeszkadzała wyznawcom ideologii banderyzmu, stąd też okazja 100-lecia walk o Lwów, heroicznej obrony Lwowa stała się dobrą, żeby wymierzyć Polsce policzek. I te policzki będą cały czas wymierzane – ocenił prof. Włodzimierz Osadczy.

Jak przypomniał, Cmentarz Obrońców Lwowa, popularnie zwany „Cmentarzem Orląt”, został całkowicie zdewastowany w czasach komunizmu, a „lwy” zostały wyrzucone i wyniesione poza rogatki miasta. Tam były magazyny i warsztaty samochodowe – podkreślił profesor.

– Dzięki wysiłkom władz polskich z lat 90. i też firmie Energopol, dało się odbudowywać. Oczywiście nie dało się odtworzyć całej wspaniałości tego świętego miejsca. To było w Polsce przedwojennej „campo santo” – miejsce święte, miejsce, które było znane w całym kraju i krzepiło serca Polaków – zwrócił uwagę gość „Aktualności dnia”.

Dla polskiej dyplomacji stało się ono „miejscem targu o to, żeby powstało cokolwiek”. To „cokolwiek” trwa do dnia dzisiejszego – dodał prof. Włodzimierz Osadczy.

Całość rozmowy z prof. Włodzimierzem Osadczym w sobotnich „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [tutaj].

 

RIRM

drukuj