fot. wikipedia

Prezes Polskiego Stowarzyszenia Kierowców: Przez sankcje mogą ucierpieć ludzie, którzy nie cofali licznika

Takie sankcje mogą dotknąć niewinnych ludzi, którzy nie mają nic wspólnego z cofaniem licznika – mówi prezes Polskiego Stowarzyszenia Kierowców Andrzej Łukasik. W ten sposób odnosi się do projektu Ministerstwa Sprawiedliwości, które chce rozprawić się z oszustwami dot. cofania licznika w aucie.

Przepisy zakładają, że za każde przekręcenie licznika grozić będzie od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. Kara obejmie zarówno zlecającego oszustwo, jaki i mechanika, który je wykona. Sankcje dotkną również właścicieli, którzy wymienią licznik i nie zgłoszą tego do stacji kontroli pojazdów.

Podobne regulacje obowiązują w Niemczech, Francji i Austrii. Przepisy dotyczyć będą 23 mln właścicieli wszelkiego rodzaju pojazdów.

Andrzej Łukasik, prezes Polskiego Stowarzyszenia Kierowców, z rezerwą patrzy na proponowane przepisy. Podkreśla, że problem cofania liczników w jakimś stopniu rozwiąże rozszerzona działalność Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców.

– Takie sankcje mogą dotknąć niewinnych ludzi, którzy nie mają nic wspólnego z cofaniem licznika, bo tak naprawdę, jeżeli jakiś kierowca jest wtórnym właścicielem samochodu, to nie wie nawet, czy ten licznik został cofnięty i w którym momencie. I teraz, sprzedając taki samochód, jeżeli taki fakt wyjdzie na jaw, może narazić go na odpowiedzialność karną. Natomiast jeszcze jedna sprawa – w tej chwili rozszerzana jest funkcjonalność CEPiK-u, na wszystkich przeglądach powinny być wbijane te przebiegi, więc ten problem z czasem powinien się sam rozwiązać – mówi Andrzej Łukasik, prezes Polskiego Stowarzyszenia Kierowców.

Cofnięcie licznika nie jest skomplikowaną operacją i trwa zaledwie kilka sekund. Mimo, że jest zakazane, oferuje je wielu usługodawców. Ceny za usługę zaczynają się od 100 zł. Z szacunków Związku Dilerów Samochodowych wynika, że 80 proc. importowanych aut ma cofnięte liczniki. Czytaj więcej

RIRM

drukuj