J. Olewiński: Po 1918 r. żaden weteran nie mógł pozostać bez środków do życia, a teraz są problemy, by umieścić człowieka w domu pomocy społecznej

Powszechnie jest wiadomo, że Polak patriota żyje w najgorszych warunkach materialnych, a każdy łajdak – ponad stan – powiedział Janusz Olewiński w „Aktualnościach dnia” Radia Maryja. Przewodniczący Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Internowanych i Represjonowanych odniósł się do zamrożonej pomocy dla komunistycznych opozycjonistów.

Byli opozycjoniści obawiają się o losy przepisów, które mają polepszyć ich trudną sytuację. Chodzi o 400 zł pomocy dla weteranów, którzy żyją w ciężkich warunkach. Mimo wielu interwencji nie ma reakcji polityków, a ustawa utknęła w sejmowej zamrażalce.

– Z inicjatywami występowaliśmy już w latach 90-tych. Były projekty w Sejmie, ale do tej pory nic nie zostało zrobione. Natomiast w 2012 roku były szef Instytutu Pamięci Narodowej Łukasz Kamiński zaprosił przedstawicieli organizacji represjonowanych na spotkanie. Wtedy uznaliśmy, że najważniejszym problemem jest ustawowe uregulowanie sytuacji działaczy opozycji. Powołaliśmy trzyosobowy zespół do przygotowania projektu ustawy. Zrobiliśmy to w ciągu trzech miesięcy. Dzięki IPN-owi zyskaliśmy rozgłos i bardzo szybko ówczesny prezydent Bronisław Komorowski uruchomił swoich ludzi i przez Senat, przez Platformę, zaczęli wprowadzać swój projekt, żeby nasz odsunąć – wyjaśnił Janusz Olewiński.

W okresie rządów PO-PSL ustawa nie spełniła swoich założeń z uwagi na to, że status działaczy opozycji, a co za tym idzie – pomoc materialną, uzyskało niewiele osób.

– Nowe władze przyjęły senacki projekt Platformy do realizacji. Został on uchwalony w marcu 2015 roku, a wszedł w życie 31 sierpnia 2015 roku. Jednak nie dawał żadnych przywilejów. W 2015 roku na realizację tej ustawy przeznaczono 25 mln, a zostało zrealizowane ok 0,5 mln. W ubiegłym roku przeznaczono z budżetu na realizację ustawy 50 mln, a wykorzystano 4 mln – przypomniał przewodniczący Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Internowanych i Represjonowanych.

Na początku listopada 2016 roku nowelizacja ustawy trafiła do sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, ale do tej pory posłowie się nią jeszcze nie zajęli.

– Trzeba przygotować dobry projekt, bo przygotowane nowelizacje są szczątkowe (…). Pierwsza ustawa odszkodowawcza była uchwalona przez Sejm na rok. Każdy obywatel ma prawo dochodzenia roszczeń przez trzy lub dziesięć lat. Dzięki naszym interwencjom jest to przedłużone na 10 lat, czyli do września br. Postulowaliśmy o zniesienie jakiegokolwiek terminu, bo tych ludzi nie ma wiele i nie są to wielkie pieniądze – zaznaczył gość Radia Maryja.

Nie wiemy, dlaczego jest taki opór, chyba brak woli politycznej, albo żeby młodzi ludzie widząc, co się dzieje – nie podejmowali żadnych działań na rzecz własnej ojczyzny – ocenił Janusz Olewiński w rozmowie z o. Grzegorzem Mojem CSsR.

– Powszechnie jest wiadomo, że Polak patriota żyje w najgorszych warunkach materialnych, a każdy łajdak – ponad stan. Nie trzeba być zwolennikiem Józefa Piłsudskiego, ale po 1918 r. w ciągu roku przyjęto dwie ustawy dla ludzi, którzy walczyli o niepodległość Polski. Żaden z nich nie mógł zostać bez jakichkolwiek środków do życia, a teraz mamy ogromne problemy, by umieścić człowieka w domu pomocy społecznej – akcentował przewodniczący.

Gość „Aktualności dnia” wskazał, że obecnie jedynie jednostkowe kwestie są podejmowane przez władze.

– Człowiek, który działał na rzecz ojczyzny od 1962 r. ma 607 zł emerytury. Dopominaliśmy się o zmianę jego sytuacji i dopiero podniesienie tej sprawy przez media, m.in. „Nasz Dziennik” spowodowało ruszenie tej kwestii. Ale to jednostkowa sprawa, a tu potrzeba kompleksowego rozwiązania. 400 zł nie poprawi bytu i nie pozwoli godniej żyć, a ustawa art. 19 Konstytucji mówi jasno i wyraźnie, że tych, którzy walczyli o wolny byt Polski – państwo ma obowiązek wyjątkowego traktowania – powiedział przewodniczący Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Internowanych i Represjonowanych.

Cała rozmowa z Januszem Olewińskim dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj