fot. PAP/Radek Pietruszka

Kim jest Andrzej Hadacz?

Najpierw bronił krzyża na krakowskim Przedmieściu, potem uczestniczył w paradzie równości, a teraz wspiera Bronisława Komorowskiego i prowokuje awanturę przed telewizją publiczną po debacie Komorowski – Duda.  Andrzej Hadacz, człowiek pełniący w świetle fleszy jakże odmienne role.

Hadacz pojawił się nagle w lipcu 2010 roku przed pałacem prezydenckim. Deklarował, że jest obrońca krzyża. Już wtedy jego skrajne zachowania budziły wiele wątpliwości.

– Był tzw. obrońcą krzyża, a niedługo później był już w spocie Platformy Obywatelskiej, a następnie brał udział w marszu gejów i lesbijek w Warszawie – powiedział senator Jan Maria Jackowski.

Hadacz pojawił się na platformie podczas parady homoseksualistów obok Janusza Palikota, Ryszarda Kalisza i Roberta Biedronia. Dzisiaj jest gorącym zwolennikiem Bronisława Komorowskiego, w kampanii nie odstępuje go na krok.

Przed niedzielną debatą, rzucił się na prezydenta w przyjacielskim

uścisku i zaczął go całować. Po debacie tak miło już nie było. Andrzej Hadacz próbował zaatakować Andrzeja Dudę, ale skuteczna interwencja sztabowców uniemożliwiła to. Hadacz w odpowiedzi zaczął pokazywać obraźliwe gesty. Był również agresywny w stosunku do ekipy TV Trwam.

– Tak naprawdę nie wiadomo, kto pociąga za sznurki, kto przekazuje pewne treści temu właśnie panu – podkreśla prof. Tadeusz Marczak, politolog.

W 2011 roku Andrzej Hadacz był wykorzystany w spocie Platformy Obywatelskiej i to dwukrotnie.

Pytanie – czy taka osoba, która groziła prezydentowi, nie powinna być od niego izolowana? Tymczasem Hadacz jest wszędzie tam gdzie Bronisław Komorowski. Jak informuje portal niezalezna.pl miał również odbyć szkolenie medialne jak wypowiadać się do kamery. W spotkaniu miało uczestniczyć dwóch mężczyzn, którzy według informacji portalu mogli być związani ze sztabem Bronisława Komorowskiego. Politycy Platformy nie chcą komentować tej sprawy. Czy Andrzej Hadacz to prowokator?

– Prawdopodobnie jest to człowiek, który ma określone zadania i jest wykorzystywany wtedy, gdy ma dojść do spektakularnego zakłócenia porządku – powiedział dr Roman Marzec, były funkcjonariusz CBA.

 

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj