fot. flickr.com

Ekspansja niemieckich marketów na Polskę

Polskie zrzeszenia handlowców chcą, aby rząd przyjrzał się działalności niemieckich supermarketów, które wykorzystały ponad 900 milionów dolarów pożyczki od międzynarodowych instytucji finansowych do ekspansji na polskim rynku. Za publiczne pieniądze zrujnowały one drobnych sklepikarzy.

Sieć sklepów Lidl i Kaufland miały pieniądze na podbój polskiego rynku od Banku Światowego oraz Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. Na ekspansję w kilku krajach Europy srodkowo-wschodniej dostały ponad 900  milionów dolarów na niski procent. Zostały one wykorzystane na kampanie reklamowe, finansowanie oraz promocje. Jak przypomniała dziennikarka brytyjskiego „The Guardian” Christophe Provost, zarówno Bank Światowy, jak iEBOR zostały powołane do wspierania lokalnego rozwoju. Nie są to banki komercyjne.

Chciałabym podkreślić, że te banki dysponują publicznymi pieniędzmi. Są one popierane przez rządy. Ich zadaniem jest rozwijanie lokalnej przedsiębiorczości. Bank Światowy realizuje także zadania w zakresie redukowania ubóstwa lokalnego –  powiedziała Christophe Provost, dziennikarka „The Guardian”.

Międzynarodowe instytucje finansowe o charakterze publicznym dały zatem zielone światło do zniszczenia lokalnego handlu i przedsiębiorczości.

– Jedno miejsce pracy w sieci likwiduje 4-5 miejsc pracy w polskim handlu. Tak samo przyrost jednego metra powierzchni handlowej sieciowej, likwiduje 4-5 metrów powierzchni handlowej polskich sklepów. Zastanawiające jest więc to, jak może jedna duża sieć polepszyć byt w takich krajach jak Polska, Rumunia – powiedział Wiesław Michałowski z Kongregacji Przemysłowo-Handlowej.

Skoro supermarkety skorzystały z publicznych pieniędzy na rozwój i ekspansję w Polsce, to powinny przynajmniej stworzyć lepsze warunki pracy – podkreśla Alfred Bujara, przewodniczący Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność”.

Czy nie powinien dać lepszych miejsc pracy? Dziś ci pracownicy dostają czterokrotnie niższe wynagrodzenie niż koledzy w Niemczech. Porównajmy ceny, które dzisiaj w polskich sklepach są porównywane, a niejednokrotnie niektóre artykuły są droższe. Mamy więc do czynienia – można powiedzieć – z taką samą marżą, a pracownicy pracują na dużo gorszych warunkach – zwrócił uwagę Alfred Bujara, przewodniczący Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność”.

Jak mówi prof. Andrzej Kaźmierczak z Rady Polityki Pieniężnej, supermarkety ciągle wykazują w Polsce straty na swej działalności. Czy są one rzeczywiste?

Markety należą do firm zagranicznych i one w dużej mierze dużą część towarów importują i poprzez ten import łatwo jest transferować dochody. Wykazują więc straty albo są na tzw. zerze. Słuszne są więc postulaty, aby lepiej policzyć te ich dochody – podkreślił prof. Andrzej Kaźmierczak.

Nic dziwnego, że polskie firmy handlowe nie są w stanie konkurować z zagranicznymi sieciami. PiS zamierza to zmienić.

– PiS przedstawiło w swoim programie propozycje opodatkowania sieci wielkopowierzchniowych podatkiem obrotowym – powiedział poseł Stanisław Szwed.

Rząd PO-PSL już dawno powinien się tą sprawą zająć, gdyż ekspansja wielkopowierzchniowych sieci handlowych ciągle postępuje. Teraz wchodzą do małych miasteczek.

– Hiper wyzysk, który jest dotowany; nie obawiam się powiedzieć, że to jest skandal. Chcemy, aby rząd, parlament (dlatego tu jesteśmy) tym tematem się zajął. Bo jeśli nie, to przyjdzie nam wyjść na ulice – dodał Alfred Bujara.

Na razie jednak sieci supermarketów korzystają z szerokiego wachlarza ulg podatkowych.

 

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj