PAP/Paweł Supernak

Echa konferencji bliskowschodniej

Zakończona w piątek warszawska konferencja bliskowschodnia jest szeroko komentowana w świecie. Wiceprezydent USA nazwał ten szczyt historycznym, Iran zaś – jednostronnym. Światowe media podkreślają bezpośrednie spotkanie delegacji Izraela i państw arabskich.

Powstanie siedmiu grup roboczych ds. pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie – to efekt spotkania w Warszawie.

To jest początek długiego procesu, który zainicjowaliśmy w Warszawie, przy udziale ponad 60 delegacji państwowych. To jest wielki sukces, że udało się zgromadzić przedstawicieli tak wielu krajów – podkreślał wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk.

Czy konferencja przyniesienie przełom?

– Uzyskanie pokoju, spokoju i stabilizacji na Bliskim Wschodzie obecnie wydaje się niewykonalne – wskazywał historyk prof. Piotr Niwiński z Uniwersytetu Gdańskiego.

Współorganizatorem spotkania w Warszawie były Stany Zjednoczone, które anulowały umowę z Teheranem o nierozprzestrzenianiu broni nuklearnej. Na tym tle powstał spór nie tylko Waszyngtonu z Iranem, ale i największych krajów Unii Europejskiej z USA. Niemcy i Francja nie godzą się na taką politykę Donalda Trumpa. Sprawa Iranu zdominowała bowiem tematy wystąpień na konferencji. Zarówno amerykańscy, jak i izraelscy politycy mówili, że to Iran jest głównym zagrożeniem bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie.

Mówimy, że sankcje muszą być zwiększone, presja na Iran musi się zwiększyć. Chodzi o to, by naród irański miał to, na co zasługuje; żeby usunąć kleptokrację i skorumpowany reżim, który wyrządził tak wiele szkód, nie tylko Iranowi, ale wielu krajom w regionie – mówił Mike Pompeo, sekretarz stanu USA.

– Izraelski premier i kilku ministrów spraw zagranicznych z czołowych krajów arabskich zgodzili się w całkowitej jedności i pełnej jasności co do tego, że największym zagrożeniem dla pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie jest Iran i irański reżim – zaznaczył premier Izraela Benjamin Netanjahu.

Dysponowanie przez Iran bronią nuklearną zmieniłoby radykalnie układ sił na Bliskim Wschodzie. Do tej pory bronią atomową w tym regionie dysponuje jedynie Izrael, co daje mu ogromną przewagę strategiczną. Pacyfikacja Iranu leży zatem w interesie Izraela i jego sojusznika USA.

Tymczasem Niemcy weszły w trwały układ gospodarczo-polityczny z Rosją, która współpracuje z Iranem. W sytuacji kiedy Berlin nie liczy się z interesami i bezpieczeństwem energetycznym krajów środkowoeuropejskich, Polska stara się utrzymywać strategiczny sojusz z USA.

– Kiedy słyszę wypowiedzi, że Iran był przeciwny tej konferencji, to zadaje pytanie: „Lepiej stanąć po stronie USA, Izraela, Wielkiej Brytanii czy być po stronie Iranu i Autonomii Palestyńskiej?” Tylko te dwa państwa nie przyjęły zaproszenia na konferencję – podkreślał prof. Piotr Niwiński.

Zagraniczne media wskazują, że w Warszawie doszło do pierwszego spotkania izraelskich i arabskich przywódców od konferencji pokojowej w Madrycie w 1991 roku.

Jak warszawską konferencję ocenili polscy politycy?

Tomasz Siemoniak z Platformy Obywatelskiej nie szczędził krytyki.

– Fiasko tej konferencji jednoznacznie obciąża rządzących, którzy nie potrafili, ani zdefiniować interesu Polski, ani przeprowadzić jej tak, żeby uniknąć tych negatywnych zdarzeń. Dziś o Polsce w tym kontekście mówi się tylko źle. Zaproszeni przez polityków PiS-u goście z zagranicy pokazali się jako osoby, które nie szanują miejsca, w które zostały zaproszenie – wskazywał polityk.

Inaczej widział to europoseł PIS Ryszard Czarnecki.

– Dobrze, że Polska stara się przerzucić most porozumienia miedzy USA a Unią Europejska, to jest także nasza rola jako głównego sojusznika USA w Unii Europejskiej, po brexicie. Trzeba to porozumienie budować, choć nie jest to łatwe. Amerykanie wyraźnie zmienili swój stosunek do Teheranu – akcentował Ryszard Czarnecki.

Niestety konferencja stała się okazją do obrażenia Polski. Amerykańska dziennikarka Andrea Mitchell powiedziała, że powstanie w getcie warszawskim było skierowane przeciwko „polskiemu i nazistowskiemu reżimowi”. I choć potem przeprosiła na Twitterze, to przekaz poszedł w świat.

– Obraziła Polskę i Polaków w sposób tak dotkliwy, że jakby tej konferencji nie rozpatrywać, to Polska poniosła ciężkie starty wizerunkowe – mówiła politolog dr Lucyna Kulińska.

TV Trwam News/RIRM

drukuj