
K. Bortniczuk o kontrowersji wokół PKOl-u i jego prezesa: Mam wrażenie, że chodziło o to, żeby palcem wskazać winnego nie najlepszych wyników olimpijskich. To nie pomaga, a szkodzi polskiemu sportowi
Mam wrażenie, że chodziło o to, żeby palcem wskazać winnego nie najlepszych wyników olimpijskich. Minister uznał, że jako winnych wskaże działaczy polskich związków sportowych i prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego (PKOl-u) jako twarzy ruchu olimpijskiego w Polsce. Uważam, że jest to naprawdę niepotrzebne i że polskiemu sportowi to nie pomaga, a tylko szkodzi. Wycofywanie się sponsorów z polskiego sportu, robienie atmosfery wokół polskiego sportu, że tam jest coś nie tak, że tam dochodzi do jakichś nadużyć, że tam być może działa kasta działaczy, którzy kosztem zawodników żyją sobie wygodnie i podróżują po świecie, jest po pierwsze nieprawdziwe, bo w większości przypadków tak to nie wygląda, a po drugie jest szkodliwe dla polskiego sportu i pozyskiwania funduszy dla polskiego sportu. Bez funduszy nie da się zbudować silnego sportu – podkreślił Kamil Bortniczuk, b. minister sportu, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja, odnosząc się do medialnych doniesień na temat Polskiego Komitetu Olimpijskiego.




