fot. PAP/EPA

Liga Mistrzów. Real upokorzony w Londynie

Tottenham Hotspur i Manchester City są już pewne występu w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Koguty – zwycięstwem 3:1 – upokorzyły u siebie Real Madryt. Bohaterem widowiska był Dele Alli – autor dwóch goli. The Citizens po raz drugi w tej edycji rozgrywek okazali się lepsi od SSC Napoli. Na boisku nie pojawił się Piotr Zieliński.


Grupa E

Sevilla FC Spartak Moskwa 2:1 (1:0)
Clement Lenglet 30’ Ever Banega 59’ – Ze Luis 78’

Liverpool FC NK Maribor 3:0 (0:0)
Mohamed Salah 49’ Emre Can 64’ Daniel Sturridge 90’

Potrafili pokonać na własnym stadionie Sevillę 5:1. W rewanżu taki wynik był już poza ich zasięgiem. Mowa o zawodnikach Spartaka Moskwa, którzy przez wyjazdową porażkę 1:2 mocno oddalili się od awansu do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan wynik otworzył Clement Lenglet. Francuz wykorzystał centrę z lewej strony boiska i strzałem głową – po koźle – nie dał szans golkiperowi rywali. Prowadzenie gospodarzy w drugiej odsłonie widowiska podwyższył Ever Banega. Pomocnik potrzebował odrobiny swobody, by uderzyć soczyście z dystansu i po raz drugi zmusić do kapitulacji Aleksandra Selikhova. Rozmiary porażki zmniejszył Ze Luis.

Zdecydowanie pewniejsze zwycięstwo odnieśli dziś piłkarze Liverpoolu. Po pogromie 7:0 w Mariborze, tym razem The Reds wymierzyli swoim przeciwnikom nieco lżejszy wymiar kary. Pierwsza połowa negatywnie zaskoczyła miejscowych kibiców. Ich ulubieńcy przez 45 minut bili głową w mur, mimo ogromnej przewagi w posiadaniu piłki. Sygnał do ataku dał Mohamed Salah, który wykorzystał podanie 19-letniego Trenta Alexandra-Arnolda. Futbolówka po rękach Jasmina Handanovicia wpadła do siatki. Złudzeń gości pozbawił Emre Can, który po dwójkowej akcji z Jamesem Milnerem płaskim strzałem w kierunku bliższego słupku podwyższył wynik na 2:0. Wygraną Liverpoolu przypieczętował Daniel Sturridge.

W tabeli grupy E liderem są The Reds. Po piętach depcze im jednak Sevilla i Spartak. Rosjanie – jeśli myślą o awansie – muszą obowiązkowo pokonać u siebie Maribor. Na zakończenie rywalizacji czeka ich jeszcze trudne – bo wyjazdowe – starcie w Liverpoolu.

* * *

Grupa F

SSC Napoli Manchester City 2:4 (1:1)
Lorenzo Insigne 21’ Jorginho 62’(k.) – Nicolas Otamendi 34’ John Stones 48’ Sergio Aguero 69’ Raheem Sterling 90+2’

Szachtar Donieck Feyenoord Rotterdam 3:1 (2:1)
Facundo Ferreyra 14’ Marlos 17’ 68’ – Nicolai Jorgensen 12’

Najpierw pokonali u siebie SSC Napoli 2:1, teraz podwoili ten rezultat w pojedynku wyjazdowym. Piłkarze Manchesteru City nie zwalniają tempa, a komplet punktów w czterech spotkaniach Ligi Mistrzów zagwarantował im awans do fazy pucharowej. Azzurri od pierwszych minut prezentowali się doskonale. Przewagę udokumentowali doskonałą akcją Lorenzo Insigne. Najpierw była klepka z Driesem Mertensem, potem podcięcie futbolówki nad próbującym ratować sytuację Edersonem.

Goście – by odpowiedzieć – potrzebowali dwóch stałych fragmentów gry. Jako pierwszy obrońcom urwał się Nicolas Otamendi, już po zmianie stron jego wyczyn powtórzył John Stones. I tym razem Napoli potrafiło się podnieść. Sygnał do ataku dał Insgine, którego uderzenie odbiło się od poprzeczki. Chwilę później przed wymarzoną okazją stanął Jorginho. Włoch wykorzystał rzut karny podyktowany po faulu na Raulu Albiolu. Nadzieje w sercach neapolitańczyków zabił Sergio Aguero. Szybki kontratak indywidualnie próbował zakończyć Leroy Sane. Przegrał jednak pojedynek z defensorami gospodarzy, co skrzętnie wykorzystał Argentyńczyk. W doliczonym czasie gry Azzurrich dobił Raheem Sterling.

W drugim pojedynku grupy F Szachtar Donieck zdołał pokonać Feyenoord. Goście prowadzili co prawda 1:0, jednak już kilka chwil później musieli podnosić się po starcie dwóch goli na przestrzeni 4 minut. Do siatki trafiali Facundo Ferreyra i Marlos. Ten ostatni – po zmianie stron – ustalił wynik meczu na 3:1.

Wygrana mistrzów Ukrainy komplikuje sytuację SSC Napoli. Aby myśleć o awansie Azzurri nie mogą pozwolić już sobie na potknięcia. Przewaga Szachtara – na dwie kolejki przed końcem – wynosi bowiem 6 punktów.

* * *

Grupa G

Besiktas Stambuł AS Monaco 1:1 (0:1)
Cenk Tosun 54’(k.) – Rony Lopes 45’

FC Porto RB Lipsk 3:1 (1:0)
Hector Herrera 13’ Danilo Pereira 61’ Maximiliano Pereira 90+3’ – Timo Werner 48’

Gra na dwóch frontach wyraźnie nie służy zawodnikom RB Lipsk. Wicemistrzowie Niemiec – choć bardzo dobrze radzą sobie w Bundeslidze – ma boiskach Champions League odnotowali drugą porażkę. Tym razem okazali się słabsi od FC Porto. Smoki były do bólu skuteczne w trakcie stałych fragmentów gry. Najpierw zamieszanie w polu karnym wykorzystał Hector Herrera. Już po zmianie stron opadającą futbolówkę trącił Danilo Pereira. Wcześniej, bo w 48. minucie, przypomniał o sobie Timo Werner, który wygrał pojedynek sam na sam z golkiperem rywali. W doliczonym czasie rywalizacji szybką kontrę na gola zamienił jeszcze Maxi Pereira, ustalając wynik na 3:1.

Coraz gorzej wygląda sytuacja AS Monaco. Mistrzowie Francji wciąż nie mogą przypomnieć sobie formy, jaką prezentowali w poprzednim sezonie. W Stambule prowadzili z Besiktasem 1:0. W drugiej odsłonie uderzeniem z rzutu karnego wyrównał Cenk Tosun. Serca kibiców z Księstwa pozostają niespokojne, także ze względu na uraz Thomasa Lemara. Zawodnik opuścił boisko w 26. minucie, a w jego miejsce pojawił się Stevan Jovetić. W tabeli Monaco traci do drugiego Porto 4 punkty. Trzecie – z dorobkiem 4 oczek – jest RB Lipsk. Postawienia kropki nad „i” brakuje już tylko Besiktasowi.

* * *

Grupa H

Tottenham Hotspur Real Madryt 3:1 (1:0)
Dele Alli 27’ 56’ Christian Eriksen 65’ – Cristiano Ronaldo 80’

Borussia Dortmund APOEL Nikozja  (1:0)
Raphael Guerreiro 29’ – Mickael Pote 51’

Dele Alli – to nazwisko będzie w najbliższych dniach na ustach mieszkańców północnego Londynu. Anglik dwukrotnie zmusił do kapitulacji Francisco Casillę. Najpierw wykorzystał centrę Kierana Trippiera. Z pomocą przyszedł arbiter, który nie zauważył pozycji spalonej 27-latka. Po zmianie stron podobnych wątpliwości nie było. Pozostało za to niedowierzanie tym, w jaki sposób Królewscy pozwolili rywalom na sfinalizowanie swojej akcji. Jak dziecko we mgle za Allim podążał Casemiro. Później niefortunnie interweniował Sergio Ramos. To on odbił futbolówkę zanim ta wpadła do siatki. Nokaut przyniosła 65. minuta, kiedy pojedynek sam na sam na gola zamienił Christian Eriksen. Real zdołał już tylko zmniejszyć rozmiary porażki za sprawą Cristiano Ronaldo.

Porażka w Londynie boli mniej na skutek sensacyjnego wyniku z Dortmundu. Borussia, która miała bić się o awans, może powoli żegnać się z Ligą Mistrzów. Dziś zremisowała u siebie ze skazywanym na pożarcie APOEL-em 1:1. W tabeli grupy H niemiecka drużyna traci do Królewskich 5 oczek. Pewny awansu jest Tottenham.

Sport.RIRM

drukuj