Kto w finale Ligi Europy? Juve i Valencia muszą odrabiać straty!

W rewanżowych meczach półfinałowych Ligi Europy naprzeciwko siebie staną piłkarze Juventusu i Benfiki oraz Valencii i Sevilli. Gospodarze muszą odrabiać straty. Zwycięstwo 1:0 wystarczy do awansu Bianconerim.  Co najmniej dwóch trafień potrzebują dziś piłkarze Juana Antonio Pizziego.

Mistrzowie Portugalii tanio skóry nie sprzedadzą. Przed tygodniem pokonali Starą Damę na Estadio da Luz 2:1. Faworytem meczu są jednak podopieczni Antonio Conte. W ekipie mistrzów Włoch zabraknie dziś kontuzjowanego Andrei Barzagliego. Z bólem kolana zmaga się w dalszym ciągu Arturo Vidal, zatem szanse na występ Chilijczyka również są nikłe. W ekipie z Lizbony do składu wracają Nicolas Gaitan i Eduardo Salvio. Na krajowym podwórku Juventus ograł na wyjeździe Sassuolo 3:1 i pewnie zmierza po obronę mistrzowskiego tytułu. Z dużo trudniejszym rywalem musiały radzić sobie Orły, które ostatecznie pokonały w półfinale Pucharu Ligi Portugalskiej FC Porto. Losy pojedynku rozstrzygnęły się dopiero w rzutach karnych.

Niezwykle trudne zadanie czeka piłkarzy Valencii. Nietoperze uległy przed tygodniem w Sewilli 0:2 i dziś do awansu potrzebują trzech trafień. Dwa gole w regulaminowym czasie gry i czyste konto z tyłu pozwolą podopiecznym Juana Antonio Pizziego na dogrywkę. O tym, że Hiszpanie potrafią odrabiać straty przekonali nas w ćwierćfinale z Bazyleą. Na krajowym podwórku w ostatniej kolejce Primera Division obie drużyny radziły sobie nie najlepiej. Valencia uległa przed własną publicznością Atletico Madryt 0:1. Sevilla nie nawiązała za to walki z coraz pewniej zmierzającą po eliminacje Ligi Mistrzów drużyną Athletic Bilbao. Unai Emery może liczyć dziś na usługi wszystkich swoich zawodników. Żółta kartka sprzed tygodnia uniemożliwiła występ napastnikowi gospodarzy Paco Alcacera. W jego miejsce na szpicy Nietoperzy powinien pojawić się Jonas.

W finale w sposób szczególny będą chcieli znaleźć się piłkarze Juventusu Turyn. Ostateczna walka o europejskie trofeum rozegra się na ich stadionie. Bianconeri wyrastają na zdecydowanego faworyta Ligi Europy. Pamiętajmy jednak, że rywale łatwo się nie poddadzą. Benfica będzie chciała po raz kolejny znaleźć się w finale, po tym jak przed rokiem uległa w nim londyńskiej Chelsea. Ważne mecze potrafi wygrywać Sevilla, o czym przekonała na ligowym podwórku, zwyciężając wielki Real Madryt.

Początek obu spotkań o godz. 21.05.

Sport/RIRM

drukuj