Rodzina to dzieło sztuki

Z ks. abp. Vincenzo Paglią, przewodniczącym Papieskiej Rady ds. Rodziny, rozmawia Agnieszka Gracz

W ramach obchodów Roku Wiary do Rzymu przybędą jutro rodziny z całego świata. Hasłem dwudniowego spotkania będą słowa: „Rodzino, żyj radością wiary!”. Czy bez świadectwa życia rodzinnego można dziś w ogóle mówić o nowej ewangelizacji?

– Świadectwo chrześcijańskich rodzin jest fundamentalne. Do tego, aby żyć pięknie, godnie i radośnie, szczególnie dziś potrzebna jest odwaga. Taka odwaga i wysiłek są potrzebne także w kształtowaniu po chrześcijańsku życia rodzinnego. Bo czy istnieje jakikolwiek sportowiec, który wygrywa bez wysiłku? A czy naukowiec zrealizuje ważne cele bez trudu, cierpliwości, systematyczności? Czy dzieło sztuki powstaje bez trudu? A rodzina jest właśnie takim prawdziwym dziełem sztuki. Życie rodzinne nie jest proste i wymaga odpowiedniego przygotowania, uwagi i troski. Dlatego musimy towarzyszyć narzeczonym czy młodym małżonkom, którzy rozpoczynają wspólną drogę życia, wspierać ich. Nieodzowną rzeczą jest tu właśnie świadectwo życia chrześcijańskich rodzin. Ono jest dziś niezwykle potrzebne światu. Jestem pewien jednej rzeczy: nawet jeśli rodziny doświadczają problemów, to z miłością i szacunkiem są w stanie pomagać innym rodzinom z trudnościami, a także osobom samotnym. Ponieważ to z miłości rodzi się solidarność wobec innych. Jeśli ktoś ma problemy i nie ma z kim ich rozwiązywać, to oznacza śmierć.

Ojciec Święty Franciszek ogłosił, że przyszłoroczny synod biskupów zostanie poświęcony tematyce rodziny i małżeństwa. Atak na te podstawowe komórki życia społecznego jest wielkim wyzwaniem dla Kościoła.

– Synod zostaje ogłoszony w ważnym momencie, kiedy rodzina przechodzi przez szczególnie trudny czas. Wydaje mi się, że po raz pierwszy w historii próbuje się obecnie dosięgnąć korzeni rodziny, aby ją zniszczyć. Kultura indywidualizmu próbuje osłabić każdy rodzaj więzi międzyludzkich, rozpoczynając właśnie od więzi rodzinnych. Ona pragnie również uczynić jednostkę królem życia, władcą absolutnym życia. W tym sensie wszystko, co może osłabić siłę tego „ja”, jest atakowane. Dlatego też z tego punktu widzenia ci, którzy niszczą rodzinę, w rzeczywistości są w stanie zniszczyć całe społeczeństwa.

Jednocześnie, w porównaniu z przeszłością, możemy zaobserwować, że dziś nieprzyjaciel jest jeszcze bardziej przebiegły i sprytny. Nie uderza w rodzinę jako taką, ponieważ zdaje sobie sprawę, że w głębi serca każdej kobiety i każdego mężczyzny jest pragnienie tworzenia rodziny. Proponuje coś innego, np. „inne modele rodziny”. Zamiast rodziny naturalnej propaguje „nowe jej formy”. Wystarczy stwierdzić, że istnieje miłość i ona rzekomo już „tworzy” rodzinę. Jest to jednak stwierdzenie bardzo powierzchowne, a miłość jest tu różnie definiowana. Przecież prawdziwa miłość małżonków – kobiety i mężczyzny – ukierunkowana jest przez naturę na przyjęcie potomstwa. Zatem obrona rodziny, którą tworzą ojciec, matka i dzieci, jest wielkim zadaniem Kościoła.

Czy to nie powinno być też troską całych społeczeństw?

– Rodzina daje społeczeństwu przede wszystkim stabilność i zapewnia przyszłość. Cyceron, starożytny rzymski znawca prawa, mówił, że rodzina jest zasadą społeczeństwa i szkołą republiki. Zwróćmy uwagę, że dobre relacje między małżonkami, kobietą i mężczyzną, czynią lepszym życie ich dzieci. Udane życie rodzinne czyni lepszym życie osób, które tworzą rodzinę. Pozwala też uaktywnić pewien obieg ekonomiczny, pozwala budować społeczeństwo, myśleć o przyszłości. Pozwala na tworzenie i zacieśnianie szerszych więzi. Rodzina więc daje wiele społeczeństwu zarówno na płaszczyźnie ekonomicznej, politycznej, jak i psychologicznej, egzystencjalnej. Bez rodziny nie byłoby społeczeństw, narodów, tradycji… Oto dlaczego rodzina, naród, społeczeństwo są połączone szczególną więzią, której nie można zniszczyć.

Z tym wiąże się też ogromna rola pokoleń w rodzinie, w tym dziadków.

– Dziadkowie będą również obecni podczas spotkania w Watykanie. Na placu przed Bazyliką św. Piotra chcemy zaprezentować rodzinom i Ojcu Świętemu Franciszkowi nową ikonę rodziny. Mamy już rodzinę z Nazaretu: Maryja z Józefem i Jezusem. Teraz przygotowaliśmy ikonę przedstawiającą ofiarowanie Jezusa w świątyni, gdzie poza Maryją, Józefem i Jezusem są również dwie osoby w podeszłym wieku, Symeon i Anna. W ten sposób pragniemy podkreślić znaczenie tych więzi międzypokoleniowych, ponieważ są one nieocenionym skarbem rodziny. A dziś, niestety, dochodzi do bardzo niebezpiecznej sytuacji, tworzenia się pewnego rodzaju przepaści, dystansu między pokoleniami. Ta sytuacja nie przynosi żadnych korzyści ani jednostkom, ani społeczeństwu. To tak, jak gdyby w czteropiętrowym domu nagle zniknęły schody. Wyobraźmy sobie, co wówczas by się stało. Tragedia.

Dziś znajdujemy się w trudnej sytuacji. Wiele podjętych kroków, praw zostało przyjętych bez większej refleksji, z chęcią przypodobania się poprawności politycznej danej chwili. Wierzę, że indywidualizm, który jest zupełnie przeciwny życiu, nie może trwać. W rzeczywistości wszyscy wiedzą, że rodzina jest niezastąpiona.

Jakie przesłanie skierowałby Ksiądz Arcybiskup do tych rodzin, które może właśnie teraz przeżywają kryzys?

– Najpierw swoje słowa skierowałbym do tych rodzin, które są szczęśliwe. Bądźcie odpowiedzialni i troszczcie się o te rodziny, które są w potrzebie. Niestety, w naszych parafiach możemy zaobserwować, że wiele rodzin żyje tylko dla siebie, nie zwracając uwagi na tych, którzy obok przeżywają poważne trudności. Rodzina, która przychodzi na Mszę św., która uczestniczy w życiu parafii, powinna starać się dostrzec tych, którym potrzeba pomocnej dłoni. Jeśli ten przykład solidarności zobaczą inni, będzie to dla nich wymowne chrześcijańskie świadectwo. To zawsze dodaje siły, by iść dalej. Pozwala dostrzec, że jeśli w rodzinie są miłość i szacunek, można iść naprzód, można żyć pełnią szczęścia mimo trudności.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj