PAP/EPA

Chleb za ropę

We wsi nie ma posterunku policji, nie ma lekarza, przez co dostęp do opieki medycznej jest bardzo ograniczony. Życie w tej małej wiosce z czasem stało się śmiertelnie niebezpieczne. Jedna z mieszkanek zachorowała i w nocy potrzebowała pomocy. Niestety, żaden lekarz ani kierowca karetki nie był skłonny przyjechać do Guarataro. Mieszkańcy wioski są bardzo biedni i żaden nie posiada pojazdu. Nikt nie przyszedł, by jej pomóc, a ona tej nocy zmarła – to obraz pogrążonej w kryzysie Wenezueli, której pomoc niesie Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Wenezuela – państwo położone w północnej części Ameryki Południowej, w latach 50-60. mocno rozwinięte gospodarczo, notujące stały wzrost. Niestety, ciągłe zamieszki, próby obalenia kolejnych przywódców, zmieniające się ceny ropy naftowej, ale przede wszystkim Hugo Chaveza i jego następcy Nicolasa Maduro doprowadziły do załamania gospodarki. Jeszcze w 2001 roku Wenezuela była najlepiej prosperującym krajem w całej Ameryce Południowej.

Kryzys gospodarczy zaczął się nasilać od 2009 roku, kiedy ministrem spraw zagranicznych był Nicolas Maduro. Zacofana gospodarka Wenezueli od dłuższego czasu opierała się na eksporcie ropy naftowej. Jednak spadek jej ceny podczas światowego kryzysu, złe zarządzanie, brak inwestycji w ten sektor spowodowały brak środków na import innych surowców i produktów, w efekcie czego zaczęło brakować przede wszystkim artykułów pierwszej potrzeby, a inflacja poszybowała w górę. Dzisiaj w Wenezueli odnotowywana jest najwyższa inflacja na świecie. We wrześniu 2019 roku wyniosła niemal 4000 proc. w ujęciu rocznym, co jest wynikiem niższym niż miesiąc wcześniej, kiedy jej wskaźnik sięgnął 6000 proc. Nie są to jednak oficjalne dane, ponieważ tych Wenezuelski Urząd Statystyczny nie publikuje od dawna. W 2018 roku najniższa pensja wynosiła około 5 mln boliwarów miesięcznie. Za jedno opakowanie jajek trzeba było zapłacić ponad 2,5 mln boliwarów. 1 kg kurczaka to ponad 4 mln boliwarów. Ceny w wielu sklepach nie widnieją przy towarach, ponieważ hiperinflacja przyczyniła się do gwałtownych zmian tych cen.

W Wenezueli kwitnie korupcja, odnotowywany jest jeden z najwyższych na świecie wskaźników zabójstw. Do tego dochodzą niedobory żywności i leków oraz największa migracja ludności w najnowszej historii Ameryki Łacińskiej. Liczba mieszkańców Wenezueli to nieco ponad 31 mln osób. Jednak z powodu kryzysu kraj opuściło już około 4,5 mln ludzi. Wielu z nich osiedliło się w Kolumbii, inni udali się do USA czy Hiszpanii.

„Wenezuela dręczona jest mrocznymi interesami i nikt nie bierze pod uwagę milionów mieszkańców żyjących w skrajnej biedzie. Kraj jest ofiarą systemu kierowanego przez ludzi, którym zależy tylko na tym, co mogą wynieść z Wenezueli, a nie na tym, co mogą dla niej zrobić” – komentował sytuację w swojej ojczyźnie dla Pomocy Kościołowi w Potrzebie Victor Hugo Basabe, biskup diecezji San Felipe.

Historia ojca Angela

Jak w każdym innym kraju, w Wenezueli są biedne i zamożne regiony. Podczas gdy mieszkańcy stolicy – Caracas – mają się dość dobrze nawet podczas kryzysu, to sytuacja na obszarach wiejskich jest katastrofalna. Praca ojca Angela Orelana ilustruje, w jaki sposób Kościół pomaga biednym w tym regionie.

Dom parafialny ojca Angela jest przestronny, jednak sam budynek jest stary i wymaga pilnej renowacji. Ale to najmniejsze zmartwienie kapłana. Większy niepokój budzi sporadyczne zaopatrzenie w wodę i energię. W specjalnych łazienkach na terenie całego kraju znajdują się duże wanny z wodą, z których można korzystać po odcięciu wody do domu. Bardziej luksusowi Wenezuelczycy oraz luksusowe restauracje korzystają z generatorów prądu opartych na ropie, aby zaspokoić potrzeby swoich gości podczas częstych przerw w dostawach prądu.

Guarataro – zapomniane miejsce

Parafia w San Javier została założona w 1778 roku i obejmuje spory obszar, w którego zasięg wchodzi mała wioska Guarataro. Ojciec Angel jest w stanie dotrzeć do niej w niecałą godzinę autobusem lub autostopem, który wiedzie go przez las i stepy. Raz w tygodniu odprawia tam Mszę świętą w małej drewnianej kaplicy. Wiele dzieci jest niedożywionych, przez co wyglądają na 3-4 lata młodsze niż w rzeczywistości są. Kościół jest jedną z niewielu instytucji, która dba o mieszkańców Guarataro.

We wsi nie ma posterunku policji, nie ma lekarza, przez co dostęp do opieki medycznej jest bardzo ograniczony. Życie w tej małej wiosce z czasem stało się śmiertelnie niebezpieczne. Jedna z mieszkanek zachorowała i w nocy potrzebowała pomocy. Niestety, żaden lekarz ani kierowca karetki nie był skłonny przyjechać do Guarataro. Mieszkańcy wioski są bardzo biedni i żaden nie posiada pojazdu. Nikt nie przyszedł, by jej pomóc, a ona tej nocy zmarła. W takich okolicznościach ojciec Angel służy jako duchowny. Jak sam przyznaje, jego obecność w Guarataro to nic innego jak kropla w wiaderku.

„Trudno jest głosić miłość Boga, kiedy każdego dnia doświadczają jedynie ignorancji i pogardy. Mimo to wiedzą, że ani ja, ani Kościół nie jesteśmy wobec nich obojętni – zaznacza kapłan.

Pomoc płynąca ze stypendiów mszalnych

Ojciec Angel pokornie akceptuje miejsce, w którym służy drugiemu człowiekowi. Nie narzeka na warunki życia i pracy, które nie są łatwe, zwłaszcza w czasie kryzysu. Duchowny pokłada ufność w Bogu i jest przekonany, że wszystko się ułoży. Kapłan podziękował Papieskiemu Stowarzyszeniu Pomoc Kościołowi w Potrzebie za comiesięczne stypendium mszalne, które otrzymuje. Stypendium przekazuje Victor Hugo Basabe wszystkim kapłanom diecezji. Stypendia są jedynym dochodem ojca Angela. Dla niego jest to wielka pomoc w codziennym życiu, a co najwyżej okazjonalnie otrzymuje jedzenie jako podziękowanie od swoich parafian. Pokarm ten jest również wykorzystywany jako rekompensata dla tych, którzy pomagają mu w pracy duszpasterskiej, ponieważ wolą otrzymywać jedzenie niż pieniądze, które nie mają w tej chwili żadnej wartości. Ze względu na bardzo wysoką inflację waluta Wenezueli traci na wartości każdego dnia, dlatego wiele osób wybiera handel wymienny towarami jako bardziej praktyczną formę płatności w codziennym życiu.

Życie ojca Angela jest trudne, ale – jak sam zaznacza – wszystko jest tylko w połowie trudne, jeżeli wiesz, że Bóg jest z tobą.

ks. dr Andrzej Paś/radiomaryja.pl

drukuj