Wypowiedź po obradach Sejmowej Komisji Kultury ws. dyskryminującego postępowania KRRiTV wobec TV Trwam


Pobierz Pobierz

Rozmowę z posłanką Barbarą Bubulą po posiedzeniu połączonych komisji: kultury i kontroli państwowej przeprowadził o. Dariusz Drążek CSsR, 15.02.2012.



Pani minister, bardzo krótko trwało dzisiejsze posiedzenie połączonych komisji sejmowych.



Widać wyraźnie, że PO zależny na tym, aby NIK nie kontrolowała procesu przyznawania koncesji. Widać obawę po tamtej stronie, że kontrola wykazałaby bardzo wiele nieprawidłowości. Wiemy o tym, bo znamy fakty. Zostały one ujawnione podczas posiedzeń komisji sejmowej. Napisał o tym także Nasz Dziennik. Chodzi o bulwersującą ocenę spółki Stavka, która się napompowała żeby pozyskać fikcyjny majątek. W ten sposób uzyskała koncesję, a potem sprzedała swoje udziały telewizji TVN. Możemy być pewni, że bardzo wiele ciekawych, kontrowersyjnych a także bulwersujących faktów wyszłoby na jaw dzięki kontroli NIK.

Ale tymi faktami musiała przecież dysponować KRRiTV?



Oczywiście, że tak. Z przebiegu dzisiejszego posiedzenia wynika, że decyzja strategiczna zapadła w PO. Chodziło o to żeby nie dopuścić do głosowania nad wnioskiem do NIKu. Stąd absurdalny wniosek pani Pitery, żeby zaczekać aż za kilka lat rozstrzygnie się postępowanie sądowe. Wiemy, że to jest rozwiązanie najgorsze z możliwych ponieważ za kilka lat cały proces cyfryzacji będzie zakończony, a wtedy powrót do wniosków Fundacji Lux Veritatis będzie całkowicie bezzasadny.

Dla mnie przysłuchującego się dzisiejszym obradom brzmiało to tak, jakby pani minister powiedziała – poczekajcie trochę aż wszystko rozdamy.



Właśnie. Tutaj jest gra na czas, bardzo perfidnie prowadzona i świadcząca o tym, że decyzja jest po stronie PO. Nie chce ona uwzględniać ogromnego protestu społecznego. Ale dzisiejsze posiedzenie świadczy o tym, że w szeregach PO jest pewna nerwowość związana z bardzo kontrowersyjną sprawą podniesienia wieku emerytalnego i z protestami.

Przypomina się hasło z czasów PRLu – kobiety na traktory. Tak zdaje się Donald Tusk mówi dzisiaj paniom.



Tak jest. Dlatego obserwujemy narastające liczne konflikty społeczne. PO siłą rzeczy będzie musiała gasić bardzo wiele pożarów. Sądzę, że jeśli będzie tych ognisk zapalnych bardzo dużo, to w pewnym momencie może dojść do sytuacji, w której będzie uwzględniony głos społeczny w sprawie TV Trwam. Dlatego nie ustawajmy w wysiłkach, aby odpowiednio dużo osób popierało wejście tego katolickiego nadawcy na multipleks cyfrowy. Większy nacisk społeczny na rzecz Fundacji Lux Veritatis i TV Trwam może przynieść pozytywny skutek.

Podpisy w dalszym ciągu są zbierane. Jest ich już około 1.400.000. Są to podpisy osób indywidualnych, ale także środowisk społecznych całych grup. Wczoraj pod apelem do KRRiTV podpisało się 25 redaktorów naczelnych czasopism i portali internetowych. Dołączają kolejni. Była Pani członkiem KRRiTV, proszę powiedzieć, czy przewodniczący tego gremium może przyjść na spotkanie z posłami nieprzygotowany? Bo w zasadzie to nieprzygotowanie jest przyczyną przerwania, odroczenia posiedzenia.



Zachowanie pana przewodniczącego było dosyć dziwne. Wyglądało to tak, jakby liczył na to, że przejdzie wniosek pani Pitery i sprawa będzie załatwiona.

Można domniemywać, że ktoś się z kimś dogadał. Stwierdzono – my przepchniemy wniosek, nie musicie się przygotowywać, przyjdźcie, 5 minut i będzie po zawodach.



Stawiam to na kark pewnego niedoświadczenia pana przewodniczącego w kontaktach z Parlamentem. Jest przewodniczącym krótko, więc być może nie przewidział tego rodzaju wypadków. Należy zostawić pewien margines dobrej woli w tej spawie. Natomiast sama decyzja pana przewodniczącego o odroczeniu posiedzenia była słuszna. Jednak w tym czasie może dojść do sytuacji, w której PO będzie forsować odłożenie sprawy ad calendas graecas, do rozstrzygnięcia sądowego. Jest to rozwiązanie najgorsze z możliwych. Dlatego musimy za wszelką cenę doprowadzić do tego, aby KRRiTV zmieniła swój punkt widzenia.

Skoro NIK nie mogłaby zająć się procesem w związku chociażby z postępowaniem w Naczelnym Sadzie Administracyjnym, czy także proces cyfryzacji zostanie zatrzymany?



To jest bardzo zasadnicze pytanie. Miejsca będą rozdawane, proces cały czas się toczy. W tym roku KRRiTV będzie rozdzielać kolejne miejsca na pierwszym multipleksie, te które zwolni TVP. W związku z tym, każdy miesiąc zwłoki z wycofania się ze złej decyzji w sprawie TV Trwam, jest miesiącem na niekorzyść polubownego rozstrzygnięcia sprawy. Myślę, że nasze wysiłki są tym bardziej konieczne, aby doprowadzić do zmiany tej niekorzystnej decyzji.

Z posłanką Barbarą Bubulą, byłym członkiem KRRiTV rozmawiał o. Dariusz Drążek CSsR


drukuj