W ramach katechezy homilia wygłoszona w Kościele św. Andrzeja Bobolia w Gdyni


Pobierz Pobierz

„Lud ten, który sobie utworzyłem opowiadać będzie moją chwałę” (Iz 43,21)



Księże Infułacie Stanisławie!

Księże Prałacie Sławomirze,

Dziekanie Dekanatu Gdynia Oksywie,

Proboszczu tutejszej Parafii!

Kapłani pracujący z Księdzem Proboszczem i Kapłani-Goście!

Drodzy Rodacy, którzy dzięki Telewizji Polonia uczestniczycie

w naszej niedzielnej modlitwie!

Umiłowani Bracia i Siostry, członkowie parafialnej wspólnoty,

której patronuje święty Andrzej Bobola!

„Syn Boży, Chrystus Jezus, Ten, którego głosiłem wam ja, Sylwan i Tymoteusz, nie był tak i nie, lecz dokonało się w Nim tak” (2 Kor 1,19). Usłyszeliśmy przed chwilą te słowa świętego Pawła Apostoła, wypowiedziane niegdyś do wspólnoty wiary w Koryncie. Powtarza je Kościół poprzez wieki. Oznajmia światu to Chrystusowe: tak. Wypowiedziane przez Syna Bożego woli Ojca Przedwiecznego, który Go posłał na świat dla urzeczywistnienia odkupieńczej misji. „Tak” wypowiedziane człowiekowi, dla którego zbawienia zstąpił z nieba.

Święty Paweł mówi nam także, że poprzez Chrystusa, jedynego pośrednika między człowiekiem a Stwórcą „wypowiada się nasze Amen Bogu na chwałę”.

A słowo Amen znaczy: Niech tak się stanie. Wypowiadając je potwierdzamy naszą gotowość zawierzenia Bożym rozrządzeniom.

Słowo Amen wskazuje także na niezachwianą wierność Boga wobec człowieka. To On – przypomina pierwsze czytanie -„otwiera drogę na pustyni, ścieżyny na pustkowiu (por.Iz 43,19). Bóg, „bogaty w miłosierdzie” (Ef 2,4), który sam w sobie „jest miłością” (1 J 4,8) jest zawsze przy swoim ludzie, aby go zbawić. Jego miłość posuwa się do udzielenia najcenniejszego daru: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, ze Syna swego Jednorodzonego dał(…)by świat został przez Niego zbawiony” (J 3, 16-17).

I. Nasze gdyńskie „Amen”



Dziś w niedzielny czas, w niezliczonych miejscach świata rozlega się głośne Amen Kościoła. Rozbrzmiewa wszędzie tam, gdzie wspólnoty wiary zbierają się na celebrację Eucharystii, na łamanie Bożego chleba.

Amen – Wierności. Amen – Miłości. Amen – Wdzięczności.

Za obecność Zmartwychwstałego Jezusa, który żyje w swym Kościele. Przemienia nasze serca. Pociąga ku sobie. Zachęca i zaprasza, abyśmy stali się Jego uczniami. Objawia pełnię i sens życia.

„Jezu, ufam Tobie” – słowa św. Faustyny, które każdego dnia, szczególnie w Godzinie Miłosierdzia, wypowiadają miliony chrześcijan, najdobitniej, najtrafniej, a także najprościej wyrażają istotę Kościoła. Tworzy go wspólnota tych wszystkich, którzy przez wiarę i Chrzest stają się dziećmi Bożymi”, są „solą ziemi i światłem świata” 9por. Mt 5, 13-14).

Swoje „tak” – swoje „amen” Chrystusowi – Królowi Wieków wypowiada dziś wspólnota parafii pw. Świętego Andrzeja Boboli w Gdyni.

Czynicie to, Bracia i Siostry, wobec Chrystusa Obecnego w sakramencie ołtarza. Wobec Kościoła, którego wasza wspólnota stanowi żywą cząstkę. Wobec waszego Biskupa, który jako następca apostołów wypełnia swoją pasterską misję we wspólnocie Archidiecezji Gdańskie. Wobec Księdza Proboszcza i kapłanów, którzy w tutejszej Parafii sprawują posługę Słowa i świętych sakramentów.

Do naszego „tak”, do naszego „amen” dołączają dziś wszyscy, którzy dzięki Telewizji Polonia są uczestnikami naszej niedzielnej modlitwy.

Umiłowani!

Wasza świątynia to jedno z miejsc Ojczyzny uświęconych Bożą obecnością, w którym słychać odwieczny rytm jej serca. Rytm, który Polskę stanowi, wyraża jej tożsamość i duchowe piękno.

Nigdy dosyć tego pytania i tej refleksji czym byśmy byli, gdyby Chrystus i Jego Kościół przed wiekami nie wszedł do domu polskiej ojczyzny? Dziś takie pytanie można postawić temu miastu na morskim brzegu – Gdyni, na którego osiedlu, noszącym nazwę Obłuże, dziś się modlimy. Zdać sobie sprawę z tego, że to w dużej mierze wyznawcy Chrystusa i dzieci Kościoła byli twórcami tego bogatego wiana wartości materialnych i duchowych, które miasto Gdynia wniosło i wciąż wnosi do domu ojczyzny.

Mówię o tym, bo przed kilku dniami, 10 lutego, minęła 86 rocznica nadania Gdyni praw miejskich. Rocznica ta kieruje myśli ku historii tego miasta. Zbudowane od podstaw, stanowiło okno na świat II Rzeczypospolitej. Stało się znakiem jej wolności, odwagi w podejmowaniu wyzwań, entuzjazmu, prymatu myślenia motywowanego dobrem narodowej wspólnoty.

Historia waszej wspólnoty wiary i świątyni parafialnej ma swój początek właśnie w tamtej, wznoszonej na nadmorskich piaskach Gdyni. W drugiej połowie lat trzydziestych powstała kaplica, rozpoczęto budowę kościoła, która została przerwana przez działania wojenne. Za jej patrona obrano św. Andrzeja Bobolę. Kapłana Towarzystwa Jezusowego, który w 1938 roku został przez Ojca Świętego Piusa X wyniesiony do chwały świętych. Męczennika za wierność Kościołowi katolickiemu. Jednego z tych, którzy – wzorem swego boskiego Mistrza – życie dali w obronie wiary świętej, fundamentu ich życia.

Męczeństwo św. Andrzeja Boboli miało miejsce daleko stąd, na Wschodzie, w Janowie Poleskim w odległym 1657 roku. Blisko trzysta lat później, drogą tego Kapłana-Męczennika, Apostoła Pińszczyzny, poszło dziewięciu jego duchowych braci z jezuickiego konwentu w Gdyni. 21 października 1939 roku zostali straceni w lasach piaśnickich. Ofiary tamtego strasznego mysterium iniquitatis.

Taką drogą wierności Chrystusowi i wspólnocie tych, którym służył, marynarzy, obrońców Oksywia we wrześniu 1939 roku, poszedł także błogosławiony ks. kmdr ppor Władysław Miegoń, proboszcz parafii wojskowej pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Gdyni-Oksywiu. – ofiara Dachau. I tylu innych, bohaterskich obrońców Oksywia, wiernych Bogu i Polsce.

Święty Andrzej Bobola, Patron waszej parafialnej świątyni, swym życiem i męczeństwem mówi naszemu pokoleniu o odwadze w wyznawaniu wiary, o wierności Chrystusowi, za którą – bywają takie sytuacje – przychodzi zapłacić najwyższa cenę. Mówi także o sercu człowieczym, które wypowiada Bogu swoje Amen, swoje tak. Zarówno w sytuacjach dramatycznych – jak to miało miejsce w godzinie jego męczeństwa. Także każdego dnia, pośród codziennych zajęć, kiedy też potrzeba odwagi, pewności, klarownej postawy.

II. Wszystko zaczyna sie od domu



Umiłowani!

Wraz z całym Kościołem w Ojczyźnie realizujemy tegoroczny program duszpasterski pod hasłem: „Kościół jest naszym domem”. Pragniemy pogłębić naszą religijną świadomość, przyczynić się do większego zaangażowania świeckich w życie Kościoła i parafialnych wspólnot, utwierdzić naszą wiarę, wzbogacić ewangeliczny wymiar naszego życia, szczególnie w rodzinach.

Doświadczenie każdego z nas mówi, że wszystko zaczyna się od domu. Miejsca w którym się stajemy. To dom, rodzinny dom, kształtuje naszą osobowość, moralną wrażliwość, przymioty ducha i serca. Stanowi szkołę życia. Dom to miejsce, w którym czujemy się bezpieczni. Tam zawiązują się mocne więzi rodzinnej wspólnoty zakorzenione w głębinach serca. Tam kształtuje się ład sumień. Wspólnota pamięci, tworzywo historii rodzin, lokalnych wspólnot, narodu, ojczyzny. Tam w znaku krzyża kreślonym matczyną ręką, w słowach wspólnej modlitwy – spotykamy na progu świadomego życia Chrystusa i Jego Matkę.

Rodzinny, polski dom. I ten, który jest swoistym domem domów – – dom polskiej ojczyzny.

Mocny i trwały, kiedy budowany jest na skale wiary, odpowiedzialności, miłości. Słaby, uległy, chwiejny, kiedy te wartości więdną lub są spychane na margines. Staje się wtedy domem bez imienia. Domem bez przyszłości.

I Kościół. Boży dom wrośnięty od wieków w grunt ojczyzny.

To w nim, Jezus Chrystus, przychodzi na spotkanie człowieka.

W sakramencie Ciała i Krwi. W Słowie Bożym, które – cytuję św. Bernarda z Clairvaux – „nie jest słowem spisanym i martwym, lecz Słowem Wcielonym i żywym”.

Program duszpasterski, „Kościół naszym domem” ma także umocnić nasze rozumienie Kościoła, pomoc w odkrywaniu w nim własnego miejsca. Zachęcać do dawania świadectwa. Bowiem ten, kto spotkał w swoim życiu Jezusa, nie powinien tego skarbu chować w swoim sercu. Powinien go wydobywać na jaw. Świadczyć o nim swym życiem, przykładem, postawą. Dzielić się tym duchowym bogactwem, jakie otrzymał od Tego, którego spotkał na drodze do swego Emaus.

Nasz czas potrzebuje świadectwa o tym, czym jest Kościół. Mocnego i skutecznego. Świadectwa o jego duchowym bogactwie, którego nie jest w stanie zagłuszyć hałas świata. O jego świętości. Niestrudzenie pełnionej misji zbawiania człowieka. O tym, że Kościół jest to przede wszystkim środowisko Boże. Wspólnota świadków i uczniów zmartwychwstałego Chrystusa. Także o tym, że Kościół – święty i apostolski – niesie światu nieustające przesłanie nadziei. Pewność, że Bóg nie zostawia człowieka samego. Także porywającą naukę o godności, wielkości, duchowym pięknie człowieczeństwa, do którego Bóg bogaty w miłosierdzie posłał swego Syna – na zbawienie, na wyzwolenie z niewoli grzechu, na Synostwo Boże, które sięga w wieczność, przekracza bramy śmierci.

Takiego świadectwa potrzebuje świat, który dziś – przypomina o tym wciąż Ojciec Święty Benedykt XVI – jakże często odwraca się od Boga, zapomina o Bogu, żyje tak jakby Boga i Jego praw nie było. Różne imiona noszą ideologie, programy, które łączy wspólnota w deprecjonowaniu wiary, wypłukiwanie wartości chrześcijańskich z szerokiego spektrum świadomości, kultury, obyczaju. Laicyzowanie świata. Promowanie ateizmu.

III. Pytania stawiane w domu Kościoła



Już ponad dwadzieścia lat budujemy dom polskiej wolności. Zdawać by się mogło, że to wystarczający czas, aby wyleczyć się z ran, które wyrządził Kościołowi system komunistyczny i sprzężony z nim agresywny antyklerykalizm. Zdawać by się mogło, że Kościół, który tak wielką rolę odegrał na polskich drogach ku wolności, nie będzie krępowany w swej misji jednania, miłości, ewangelizacji.

Czy ktoś z was, są tu pewnie tacy, słuchając na Skwerze Kościuszki w Gdyni 11 czerwca 1987 roku Jana Pawła II, który m.in. mówił, że „nie może być mowy o żadnym postępie, jeśli w imię społecznej solidarności nie będą respektowane do końca prawa każdego człowieka”, mógł przypuszczać, że w wolnej Polsce, ku której szły pokolenia drogą modlitwy, walki, odpowiedzialnej pracy, znowu krzyż Chrystusowy – odwieczny znak ojczyzny – stanie się znakiem, któremu sprzeciwiać się będą?

Wiecie dobrze o czym mówię. O duchowym nieładzie, którego tak wiele w ojczyźnie, agresji obcych duchowi tej ziemi ideologii, form pop-kultury, które lekceważą znaczenie tradycji i historycznej pamięci. Więcej, o swoistej recydywie neobolszewickiej mentalności, duchowego zdziczenia, swoistego zaczadzeniu sumień. Deprecjonowaniu, wręcz prostackim wyszydzaniu tego co dla nas święte, co Polskę stanowi. Nade wszystko Chrystusowego krzyża.

W ostatnich tygodniach społeczność katolicką, także różne niekonfesyjne środowiska, bulwersuje decyzja Krajowej Rady Radiofonii, która Telewizji Trwam odmówiła koncesji na nadawanie swych programów w ramach naziemnej platformy cyfrowej. Pytamy z goryczą czy właśnie tak- na zasadzie wykluczenia – ma być konstruowany ład medialny w demokratycznym państwie? Czy deklarowana wielokrotnie zasada ideowego pluralizmu w mediach ma polegać na tym, że ogranicza się możliwości oddziaływania właśnie takiej stacji nadawczej, która ma skrystalizowane, jednoznaczne, akceptowane przez wielomilionowa rzesze odbiorców ideowe, katolickie oblicze?

Umiłowani!

W Kościele, który jest naszym domem, warto stawiać pytania. Choćby to: Co to znaczy dziś być katolikiem? do czego to zobowiązuje? na czym polega katolicka tożsamość?

Trzeba nam ciągłej, skutecznej ewangelizacji. Analizowania religijnej świadomości. Zróżnicowanej w naszej katolickiej społeczności. Bywa wysublimowanej, głębokiej, świadomej siebie. Ale także takiej, której poziom nie przekracza horyzontu szkolnej katechezy.

Znamy sytuacje, kiedy te ułomności w religijnej świadomości ujawniały się w bolesny sposób. Szczególnie w sytuacjach, kiedy trzeba było zdecydowanego tak, zamiast chwiejnego: tak, ale…

Do prawd wiary, do magisterium Kościoła, nie można podchodzić wybiórczo. Bo to są zasady integralne, całościowe. Nie wolno ich różnicować, wymijać to, co trudne i niewygodne.

Postawy katolickiej nie zostawia się za progiem swego mieszkania. Trzeba ją nieść w obszar życia zawodowego, także tego o charakterze publicznym. Lojalność wobec praw Boga winna być na pierwszym miejscu.

W Kościele, który jest naszym domem, szukajmy remedium na powikłania moralne i etyczne naszego czasu, na coraz mocniejszy dyktat relatywizmu, rozmywania tradycyjnych wartości, kulturowych przemian, które tak wielu zaskakują.

To co najważniejsze to ciągłe, wnikliwe wczytywanie sie w karty Ewangelii, której sercem jest nasze spotkanie z Jezusem.

W Kościele, uczestnicząc w różnych formach katechezy, znajdziemy możliwość duchowego wzrostu, rozumienia istoty Kościoła, naszego w nim miejsca, odpowiedzi co znaczy wiara w Boga i wiara Bogu. Odnajdywania drogi, która prowadzi do poznania głębi Kościoła, jego boskości, do duchowych pożytków płynących z życia sakramentalnego. Potrzeba nam zrozumienia, że to poprzez życie sakramentalne spotkamy zmartwychwstałego Chrystusem, że destrukcja sakramentalnego życia otwiera drogę ku kryzysowi zaufania do Kościoła, więcej: oddala od Tego, który jest naszą Droga, Prawdą i Życiem – Zmartwychwstałego Pana.

IV. Komunia z Bogiem i ludźmi



Umiłowani!

Chrześcijaństwo jest religią nadziei. Na drogach życia, którymi podążamy ku ostatecznym przeznaczeniom, towarzyszy nam świadomość, że Bogu zależy na szczęściu człowieka, na harmonii duchowej, która idzie w parze z jego zdrowiem, sprawnością, talentami, możliwościami.

Ewangelia dzisiejszego dnia przynosi tego wymowny przykład. W scenie uzdrowienia paralityka Chrystus ukazuje swoją troskę o jego zbawienie. Ku zaskoczeniu uczonych w piśmie nieoczekiwanie ukazuje władzę odpuszczania win. Uwalnia paralityka od ciężaru jego grzechów, od choroby jego duszy, torując w ten sposób drogę ku jego zbawieniu. A chwilę potem uzdrawia go, wprowadza w jego życie ład, sens, pokój…

Dom Kościoła to także miejsce leczenia ran, tych, które ranią duszę człowieka. Miejsce, w którym wyprasza się łaskę i miłosierdzie. Obejmującą nasze życie, podnoszące je na wyższy duchowy poziom, sprawiające, że staje się życiem w obecności Bożej.

To także miejsce skąd prowadzą drogi ku komunii z Bogiem ale także komunii z ludźmi. Ku odkrywaniu i umacniani wspólnoty modlitwy i braterstwa. Ma ono różne formy, struktury. To troska o tych, którym brakuje i chleba, i serca. O chorych i samotnych. Łagodzenie tego, co jest zmorą miejskich aglomeracji – duchowego sieroctwa w wielkim mieście. A teraz, w czasie ataku mrozu, organizowanie pomocy dla tych, którzy nie maja szczelnego dachu nad głową, znaleźli się w sytuacji zagrożenia.

„Błogosławiony człowiek, który myśli o biednym / ocali go Pan w dniu nieszczęścia” (Ps .41, 2-3) – przypomina Psalmista.

Umacniajcie w waszej parafii te różne formami komunijnej wspólnotowej pracy służącej i chwale Bożej, i ludzkiemu pożytkowi. Szczególnym dobrem, który warto wydobyć i ukazać tym, którzy dzięki telewizyjnej transmisji znaleźli się dziś na gdyńskim Obłużu jest Zespół Szkół Katolickich im. Jana Pawła II, wyrosły z powstałego dwadzieścia lat temu Gdyńskiego Liceum Katolickiego. To swoista wizytówka tej części Oksywia. Miejsce, gdzie troska o właściwą edukację młodzieży – dziś poddawaną tylu budzącym niepokój eksperymentom programowym – idzie w parze z troską o jej katolicką formację. Włączmy dziś w naszą modlitwę uczniów, nauczycieli, katechetów. Idźcie dalej drogą: nauki, wiary, duchowego i intelektualnego wzrastania. „Takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie.” – nie straciła aktualności ta przypominana często sentencja wypowiedziana przed wiekami przez kanclerza Jana Zamoyskiego.

Umiłowani!

W pierwszym czytaniu ze Starego Testamentu, słyszymy skargę Boga: „Lecz ty, Jakubie, nie wzywałeś Mnie, bo się Mną znudziłeś, Izraelu!” (Iz 43, 22). Towarzyszy jej zapewnienie o przebaczającej miłości Boga, który otworzy drogę na pustyni, wytyczy ścieżyny na pustkowiu (por. Iz 43,19) , objawi się swemu ludowi, który będzie opowiadał o jego chwale. Bóg wierny. Bóg sprawiedliwy, Bóg miłosierny.

Za kilka dni w ciszy naszych serc w Środę Popielcową staniemy przed kapłanem, nachylimy nasze głowy, na które spadnie szczypta popiołu. Usłyszymy słowa: „Nawracajcie się i wierzcie Ewangelii” lub te ” z prochu powstałeś i w proch się obrócisz”.

Przed nami czas Wielkiego Postu. Czas naszego nawracania się ku życiu w obecności Boga, ku wartościom Bożym, ku dobru, ku prawdzie, która tak wielki kryzys przeżywa w polskim życiu publicznym. Także naszego rachunku sumienia.

To czas, kiedy odczujemy wartość, potrzebę, niezbędność domu Kościoła – naszego domu, w którym czeka na nas Bóg bogaty w miłosierdzie. Bóg, który niesie łaskę przebaczenia, wierny swemu przymierzu, który przekreśla ludzkie przestępstwa i nie wspomina naszych grzechów (por Iz 43, 25).

Niech na tych drogach Wielkiego Postu, którymi będziemy szli ku porankowi Zmartwychwstania towarzyszą nam słowa Psalmisty: słowa skruchy i słowa nadziei.

„O Panie, zmiłuj się nade mną, uzdrów mnie, bo zgrzeszyłem przeciw Tobie!

A Ty mnie podtrzymasz dzięki swej prawości i na wieki umieścisz przed Twoim obliczem.

Niech tak się stanie Amen.

drukuj