Spróbuj pomyśleć
Szczęść Boże!
Przed dwudziestu laty niemal każdego dnia odwiedzałem jakiś szpital lub uczelnię, aby wygłosić wykład na temat AIDS i innych chorób przenoszonych drogą płciową. Było to powrocie z pracy w Afryce, gdzie jako konsultant epidemiolog rządu Republiki Kenii prowadziłem badania lekarskie w założonej przeze mnie państwowej przychodni dla osób z objawami chorób wenerycznych. Trwający od rana do nocy natłok pacjentów, głównie młodych i bardzo młodych, a przy tym z powodu braku dostępu do lekarza i skutecznych leków niezwykle cierpiących w wyniku nieleczonego zakażenia i to niejedną na raz chorobą weneryczną, skłaniał do poważnej refleksji nad ograniczeniami terapii i profilaktyki z jednej strony a możliwościami prewencji z drugiej strony. A działo się to w początkowej fazie epidemii AIDS. W roku 1982 nikt nie odważył się połączyć znanej od dawna w Afryce „slimming disease” („choroby wychudzającej”) z pierwszym w historii ujawnionym ogniskiem epidemicznym AIDS wśród homoseksualistów w San Francisco, USA. I to pomimo zbieżności obrazu klinicznego. Jeszcze w marcu roku 1987 w rejestrach Światowej Organizacji Zdrowia spośród 43 tys. przypadków AIDS na całym świecie, aż 31 tys. zarejestrowano w USA, 5 tys. w Europie i zaledwie 3 tys. w Afryce. W ciągu 20 lat obraz sytuacji uległ zasadniczej zmianie. Szacowana liczba osób żyjących z HIV/AIDS w 2007r. osiągnęła 33 miliony, z czego 22 miliony, czyli 2/3 żyły w Afryce. Tam też zmarły 3/4 spośród 2 milionów zmarłych na AIDS w samym roku 2007 na całym świecie. Według ostatnich opublikowanych oszacowań ONZ od 1981 r. na świecie zmarło 25 milionów ludzi. W 2007 r. wirusem wywołującym HIV zaraziło się 2,9 miliona ludzi, w tym 1, 9 w Afryce. Odsetek osób w wieku 15 – 49 lat żyjących z HIV/AIDS na świecie wynosi 0,8%, taki sam jest w Europie Wschodniej i Azji Środkowej, zaś w Afryce jest ponad siedmiokrotnie wyższy i sięga 5%. W obrębie poszczególnych kontynentów występują jednak znaczące różnice. W Polsce odsetek osób żyjących z HIV/AIDS szacuje się na ok. 0,1% i jest on 11-krotnie niższy niż na Ukrainie, gdzie żyje 440 tys. osób z HIV/AIDS i 10-krotnie niższy niż w Rosji, gdzie liczba osób zakażonych sięga 860 tys. Z narodów Europy Zachodniej najbardziej cierpią Hiszpanie: zakażonego HIV można tam spotkać sześć razy częściej niż w Polsce. W Afryce różnice pomiędzy poszczególnymi regionami zawsze były i są niezwykle uderzające. Muzułmańskie państwa Północnej Afryki z wyjątkiem Libii, do w której doszło do zakażeń szpitalnych, mają odsetek zakażonych HIV taki sam jak Polska, czyli 1 osoba zakażona HIV na 1000 ludności, zaś w państwach południa kontynentu, jak Lesotho, Swaziland, Zimbabwe i Botswana sytuacja jest 250 razy bardziej groźna – jeden na czterech jest zakażony HIV. W samej Republice Południowej Afryki, gdzie co dziesiąta osoba jest zakażona HIV, żyje najwięcej osób z HIV/AIDS na świecie – 5 700 000.
Podejmując w latach osiemdziesiątych intensywne działania na rzecz prewencji AIDS w naszym kraju, kierowałem się przekonaniem, że jedynym złotym środkiem zapobiegawczym jest oświata zdrowotna skierowana przede wszystkim do ludzi młodych, pierwszych ofiar i rozsadników chorób wenerycznych, włącznie z tą najbardziej potworną w naszych czasach, jaką jest AIDS. W ramach Zarządu Wojewódzkiego Polskiego Czerwonego Krzyża, któremu prezesował pan Andrzej Wydro i z wsparciem krajowego duszpasterza służby zdrowia i wiceprzewodniczącego Komisji Episkopatu do Spraw Duszpasterstwa Akademickiego, którym był wówczas ks. biskup Adam Dyczkowski udało się nam się wydrukować i zamieścić nawet w gablotach parafialnych tysiące ulotek zawierających szczegółowe ostrzeżenia przed chorobami przenoszonymi drogą płciową, w tym AIDS, oraz wielorakie zachęty do unikania ryzyka zakażenia. Potem założyłem pierwszą w Polsce i całej Europie Środkowo – Wschodniej automatyczną informację telefoniczną o AIDS, której tekst można znaleźć na stronie www.halat.pl/hiv.html , aż wreszcie wraz z mgr Elżbietą Janik i mgr Krystyną Lasek, dyrektorami wydziałów pielęgniarskich i położnych szkół medycznych odpowiednio we Wrocławiu i Świdnicy, do których później dołączyły szkoły w Warszawie, Bytomiu i innych miastach, stworzyliśmy zakrojony na szeroką skalę program promocji zdrowia młodzieży „Sami Sobie” – rówieśniczy program edukacyjny realizowany przez słuchaczki wydziałów pielęgniarskich i położnych szkół medycznych. Jego celem było wyposażenie młodych ludzi w wiedzę, umiejętności i motywację do ominięcia zagrożeń zdrowia i życia ich samych i ich przyszłych rodzin. Było to w czasach gwarantowanego przez nasze państwo dostępu do leczenia chorób przenoszonych drogą płciową w świetnie zorganizowanej sieci przychodni skórno-wenerologicznych, całkowicie bezpłatnego diagnozowania i darmowego leczenia osób zgłaszających się do tych przychodni z objawami wskazującymi na zakażenie i ich kontaktów. Było to w czasach, kiedy chlamydioza, najczęstsza, a przy tym bezobjawowa choroba przenoszona drogą płciową nie przyniosła jeszcze takich strat w obszarze płodności jak obecnie. Było to w czasach w czasach stabilizacji zawodowej ogromnej większości Polaków, kiedy to nierząd oczywiście występował, ale nie jawił się jeszcze jako jedyna szansa na przeżycie. Było to też w czasach, kiedy fala emigracji młodych i niemających oprócz ciała zbyt wiele do sprzedania nie była tak wysoka. Było to też w czasach, w których handel ludźmi, tymi naiwnymi, gotowymi uwierzyć w każdą bajkę o pracy za granicą akurat w charakterze modelki, kelnerki, opiekunki napotykał znaczne przeszkody w ograniczeniach migracyjnych. Nie działo się to na kilkaset dni przed mistrzostwami w piłce nożnej, które – z zachowaniem odpowiednich proporcji – zagrażają erupcją nierządu, jak podczas mistrzostw świata w Niemczech w roku 2006. Promiskuityzm, nierząd, narkotyki, alkohol i hazard w kraju szalejącego bezrobocia i i związanych z nim wywłaszczeń wkrótce przekształcą Polskę w Haiti, najbardziej zniszczone przez AIDS państwo zachodniej półkuli, którego największym nieszczęściem jest geograficzne położenie obok bogatego sąsiada.
Każdy widzi do czego doszliśmy. Każdy powinien wyciągnąć właściwe wnioski i podjąć działania ratunkowe na miarę swoich sił i możliwości.
Z Panem Bogiem
Dr Zbigniew Hałat
