Rozważania różańcowe na Rok Kapłański
16 października
Przystąpię do ołtarza Bożego
Panie, otwórz wargi moje,
a usta moje będą głosić Twoją chwałę…
Przyjdźcie radośnie śpiewajmy Panu…
Otwórz okno, śpiewają ptaki. Wszystko Bogu śpiewa: Kiedy ranne wstają zorze…
Pan kościelny włączył dzwony.
Szkoda, że nie ciągnie za linę, jak kiedyś,
bo dzwon ma serce, trzeba rannym pacierzem je zbudzić, nie rozrusznikiem.
Pan organista już śpiewa Godzinki:
Zacznijcie wargi nasze chwalić Pannę świętą…
Muszę się spieszyć, bo do spowiedzi czekają.
Niech będzie pochwalony Przenajświętszy Sakrament?
Zatrzymaj się! Tylko tyle masz do powiedzenia
swemu Panu i swemu Bogu?
A przed obrazem Matki Bożej – mojej Księżnej Łowickiej
Witaj Królowo, Matko Miłosierdzia,
życia słodyczy i nadziejo moja – witaj!
I uśmiechnij się do Niej tak jak Ona.
Jeszcze zobacz, jak piękny masz kościół.
To przecież dom Boży, a dla mnie brama Niebios.
Jakże miłe są przybytki Twoje, o Zastępów Panie, dusza moja za nimi tęsknić nie przestanie,
bo ciało moje i każde drgnienie serca mego rwą się do Ciebie – Boga Żywego.
Przecież wróbelek znalazł sobie
mieszkanie
i jaskółka gdzie by złożyła pisklęta swoje,
a ja wciąż biegnę przed Twoje ołtarze,
Królu mój i Boże!
Spieszę się. Będę sprawował Mszę Świętą.
Powoli! Jeszcze wolniej!
Przystąpię do ołtarza Bożego,
do Boga, który rozwesela młodość moją.
Zmiłuj się nade mną, Boże,
w miłosierdziu swoim.
Oto słowo Boże! Zrób trzy krzyżyki
i pamiętaj, powtarzaj, kochaj!
O, jaki ciężki ten chleb
– owoc ziemi i pracy rąk ludzkich.
Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy!
Bóg w moich rękach?
Pokaż Go wszystkim!
Oto Wielka Tajemnica Wiary!
Pan mój i Bóg mój!
Wierzę! Uwielbiam! Dziękuję!
Zostawiam Go w pięknym kościele.
Biegnę. Mam ciężki, trudny dzień.
Ja sam i On sam. To niedobrze!
Noc spokojną i koniec życia szczęśliwy
niech mi da Bóg Wszechmogący,
Ojciec i Syn, i Duch Święty.
Amen.
