„Spróbuj pomyśleć”


Pobierz Pobierz

 

Szczęść Boże!

Każdy człowiek przychodzi na świat jako niezapisana tablica – tabula rasa. To zdroworozsądkowe przekonanie zawierał już pierwszy z dotychczas odkrytych podręcznik psychologii p. t. „O Duszy” (Περί Ψυχῆς , De Anima, Księga III, Rozdział 4.) autorstwa Arystotelesa z IV w. przed narodzeniem Chrystusa.

Z punktu widzenia epidemiologii lekarskiej, a w szczególności – noksologii, wiedzy naukowej zajmującej się czynnikami szkodliwymi, można przekonanie Arystotelesa poprzeć w tym zakresie, w jakim dotyczy ono duszy nieśmiertelnej. Cała reszta człowieka, w którą opisana przez Abrahamowe religie dusza jest obleczona, łącznie z psychiką będąca efektem procesów zachodzących w mózgowiu, zapisuje się już w łonie matki, ba, w gametach rodziców, a nawet – w jeszcze bardziej sięgających w przeszłość tych zapisach informacji genetycznej, które już potrafimy badać.

Mając powyższe na względzie, trzeba odpowiedzieć na pytanie, czym – w najszerszym tego słowa znaczeniu – dokonuje się zapisów na tabula rasa – człowieku z ciała i duszy, duszy nie w rozumieniu pogańskiego filozofa Arystotelesa, a takim, w jakim Europejczycy je zaczęli poznawać od chwili kiedy św. Paweł Apostoł ok 55 AD ochrzcił późniejszą świętą Lidię z Tiatyry w rzece pod miastem Filippi w Macedonii – Grecji.

Co więc wpływa na niezapisaną tablicę, jaką jest nowy człowiek składający się z nieśmiertelnej duszy przyobleczonej w dane mu na czas próby życia ciało. Krótkotrwałość tej próby jako fragmentu wieczności wręcz przeraża, kiedy ktoś śmiertelnie chory szuka odpowiedzi na pytania: Czemu ta nieuleczalna choroba akurat mnie dotyczy? Czy to stało się z mojej winy, czy kogoś innego? Dlaczego tak okrutna kara spada na mnie? Mówiąc o winie i karze, w sposób oczywisty odnosimy się do wartości, norm zachowania, za których złamanie winowajca jest karany.

Spośród plejady przyczyn chorób i przedwczesnych zgonów wiele jest osobiście zawinionych, szereg wynika z winy innych ludzi, a pozostała ogromna reszta jest efektem innych niż człowiek stworzeń walki o byt, działania żywiołów, czyli sił natury, na które wpływ mamy bardzo ograniczony, bądź żaden. Co do wieczności, po to jest Sąd Ostateczny, aby Pan Bóg mógł sprawiedliwie osądzić, czy podczas efemerycznie krótkiego życia przestrzeganie wartości chrześcijańskich u nas przeważało nad ich łamaniem, czy też nie i czy zasłużyliśmy na nagrodę czy na karę.

Skoro wartości kształtują duszę i ciało człowieka, warto dobrze przyglądać się tym, którzy je kreują, kształtują, nagłaśniają, narzucają, krytykują, czy wyszydzają. Kierując się własnym i swoich najbliższych, najlepiej pojętym interesem, nikt przy zdrowych zmysłach nie zawierzy przekazom, których logika, spójność i rzetelność są już na wstępie podejrzane. Morderca i złodziej jako taki jednak się nie przedstawia. Wprost odwrotnie, aby uśpić czujność „zły ubiera się w ornat i na mszę ogonem dzwoni”, jak głosi polska mądrość ludowa.

Nierzadki, jest więc fenomen Ericha Kocha, skazanego na śmierć z zamianą na dożywocie za zbrodnie wojenne i eksterminację 400 000 Polaków. Koch uznawał się za chrześcijanina i dokonywał swoich zbrodni, z przekonaniem, że „ideologia narodowo socjalistyczna powstała na bazie pruskiego protestantyzmu i z niedokończonej Protestanckiej Reformacji Lutra.” Nie wiemy, co się lęgnie w umysłach odpowiedników Ericha Kocha naszych czasów. Możemy to stwierdzić dopiero po czasie, podsumowując ich dorobek a nie głoszony światopogląd. Wśród wszystkich chrześcijan katolikom najłatwiej skonfrontować czyjeś fałszywe deklaracje chrześcijańskich wartości, odnosząc je bezpośrednio do nauki kościoła zawartej w nauczaniu papieży. Papież mówi to samo, co Bóg powiedział Mojżeszowi, co zapisali ewangeliści z nauczania Chrystusa: nie zabijaj, co oznacza szacunek dla życia i zdrowia człowieka od chwili poczęcia do naturalnej śmierci, każdego człowieka, bez względu na cechy, z których dowolną ktoś mógłby uznać za powód do zabicia. Fenomen Ericha Kocha można łatwo dostrzec w skutkach działań polityków podających się za chrześcijan i równocześnie z energią Nerona niszczących ludzkie życie i zdrowie. I to nie tylko przez entuzjazm dla aborcji, eutanazji i innych morderczych procedur medycznych. Samo stwarzanie lichwiarzom warunków do rabunku w biały dzień dokonywanemu na całym świecie przez garstkę oszustów odnosi masowy skutek w ubóstwie obrabowanych rodzin. Gdzie nędza, tam choroby i przedwczesna śmierć. Tam głód, także wśród wielkiej części dzieci. Jak w Polsce, w której Polakom stwarza się warunki do życia niemożliwe. Dla wyssanych z palca wyższych racji, n. p. pseudoekologicznych, programowo zabiera się ludziom jakąkolwiek pracę i nakłada coraz to wyższe daniny. Przy tym na rozkaz lobbistów legalizuje się bezprawne dotychczas uprawy roślin genetycznie modyfikowanych i to po ukazaniu się wyników kolejnych wiarygodnych badań wskazujących na rakotwórczość, co spowodowało nagłą zmianę stanowiska głównego inspektora sanitarnego Federacji Rosyjskiej, który 8 czerwca 2012 stwierdził, że GMO sprzyjają zdrowiu, a już 20 września zakazał ich importu. W naszym kraju, kraju głodujących dzieci w środku Europy partia czerpiąca krociowe zyski z obrotu żywnością, także skażoną, przeciw czemu protestował pan Marian Zagórny i za co ma być znowu uwięziony, partia ta słusznie podnosząc problem otyłości w młodym pokoleniu, nawet nie wspomni złowrogich skutków słodzenia syropem fruktozowo-glukozowym, który za jej przyzwoleniem wyparł cukier, rujnując nie tylko zdrowie konsumentów, ale i przemysł cukrowniczy i plantatorów buraka cukrowego.

Wartości polityków kształtują dusze i ciała milionów ludzi. Co się okaże z porównania tego co o sobie mówią z tym co czynią?

Wartości rodziny kształtują dusze i ciała rosnących w niej dzieci. W chrześcijańskiej rodzinie nawet bardzo ubogiej, dziecko przeżyje, może nie przeżyć, gdy politycy je z niej zabiorą i oddadzą w ręce oprawców. Wartości indywidualne, będące zasadniczo pochodną wartości władców i rodziny, a przy tym na najbardziej wrażliwym etapie życia narażone na wykolejenie, kształtują własną duszę i własne ciało. Niestety, wykolejanie wartości młodych ludzi także jest celem polityków.

Tym większe znaczenie półmilionowej demonstracji siły Polaków w obronie wartości.

Z Panem Bogiem

Zbigniew Hałat

drukuj