„Spróbuj pomyśleć”


Pobierz Pobierz

 

Pierwsze – nie kradnij!

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze dziewica!

Pan Wiesław ze Śląska był kiedyś świetnie prosperującym przedsiębiorcą budowlanym. Miał firmę zatrudniającą ponad stu pracowników, wygrywał przetargi, realizował wielomilionowe kontrakty. Dziesięć lat temu realizował kolejny taki właśnie kilkumilionowy kontrakt dla dużej firmy państwowej. Jak twierdzi, prezes tej firmy dał mu propozycje nie do odrzucenia – podpisz aneks do umowy, dostaniesz kilkaset tysięcy złotych ekstra, z czego „odpalisz” 150 tysięcy złotych łapówki. Pan Wiesław jednak w układ korupcyjny wejść nie chciał. Nie wiem, czy z uczciwości, czy tylko ze strachu, ale nie chciał. Nie dość tego – rozmowę w sprawie łapówki nagrał i o sprawie zawiadomił policję. Jak się okazało – tym działaniem wykopał sobie grób cywilnej śmierci.

W nagraniu coś tam szwankowało, czegoś brakowało i nie wystarczyło dla skutecznego oskarżenia prezesa. Tymczasem prezes przeszedł do kontrataku. Firma państwowa zerwała kontrakt z firma pana Wiesława, wstrzymała płatności, w chwile potem zaatakowały go banki z żądaniami zwrotu kredytów, a następnie zwaliła się na niego cala machina sądowo-komornicza. Nim się pan Wiesła zorientował, był już bankrutem. Jego firma upadła, a komornik zlicytował mu nie tylko firmę, ale i majątek prywatny, a na koniec z powodu nierozliczenia jakiegoś niewielkiego rachunku został oskarżony o wyłudzenie i wtrącony na kilka miesięcy do więzienia, choć jego dług nie był wynikiem oszustwa, tylko dramatycznie złej sytuacji materialnej.

Pan Wiesław ponad dwa lata temu z prawomocnym wyrokiem do odsiadki, zgłosił się do mnie pierwszy raz. Wszystkie drogi prawne były już wyczerpane, jedyną nadzieją mogła być łaska prezydenta. Napisałem w jego sprawie list do Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Tuż przed Smoleńskiem…
10 kwietnia 2010 roku jechałem samochodem, byłem gdzieś pod Bydgoszczą, zadzwonił pan Wiesław, rozmawialiśmy chwilę o szansach na to ułaskawienie i nagle mój rozówca przerwał tok rozmowy i łamiącym sę głosem powiedział – Panie pośle, w telewizji mówią, ze rozbił się samolot z Panem Prezydentem… Później już o ułaskawieniu nie było już z kim rozmawiać…

Pan Wiesław nie odzywał się do mnie przez dwa lata, jak się okazało, w międzyczasie odsiedział wyrok. Kilka dni temu skontaktował się ze mną znowu, szuka rady i pomocy w walce o spóźnioną sprawiedliwość. Pytam go, z czego teraz żyje. Rodzina go wspiera, czasem gdzieś skosi jakiś trawnik, czasem komuś pomoże na budowie.
Zniszczony, zdruzgotany człowiek, mówi, że nawiedzaja go mysli samobójcze.
W rozmowie ze mna powiedział takie słowa – Panie pośle, bardzo żałuję, że nie dałem tej łapówki. Bardzo żałuję.
Nie miałem żadnych argumentów, by mu zaprzeczyć…

Na wszelkich konferencjach i sympozjach, poświęconych przeciwdziałaniu korupcji, mówi się o potrzebie ochrony tego, kto korupcje zgłasza. To klucz do jakiejkolwiek skuteczności w zwalczaniu korupcyjnej patologii. Gdy jeszcze byłem w Sejmie, przeforsowałem przepis, że osoba ujawniająca korupcję jest zwolniona z odpowiedzialności za wręczenie łapówki. Nie ma jednak przepisu, że takiej osoby nie można zniszczyć fałszywym oskarżeniem o cokolwiek innego.
A gdy się słucha oficjalnej, rządowej propagandy, to żadne układy korupcyjne w Polsce nie istniały i nadal nie istnieją. Jeśli nie istnieją, to skąd te zdruzgotane ofiary?

Po krótkim szoku, podczas rządów Prawa i Sprawiedliwości, gdy głównie za sprawa CBA korupcja została przytłumiona – dziś wszystko wróciła w stare koleiny i korupcja kwitnie w najlepsze, a jej wielką cenę płacimy wszyscy. Polscy przedsiębiorcy likwidują firmy lub przenoszą je za granicę, gdzie nie ma takiej jak w Polsce wszechwładzy władz skarbowych. Zagraniczni przedsiębiorcy nie przychodzą do Polski, bo boja się układów korupcyjnych.
Uczciwość nie gwarantuje bezpieczeństwa ani w działalności gospodarczej, ani w życiu. To jest moim zdaniem największe obecnie w Polsce zagrożenie i przyczyna wielu innych patologii. Wyeliminowanie korupcji to podstawowa kwestia, punkt wyjścia wszelkich reform. Państwo polskie musi służyć uczciwym ludziom, a nie złodziejom.
W dekalogu mamy – siódme nie kradnij. W zyciu publicznym i państwowym, powinniśmy mówić – po pierwsze nie kradnij. Nie kradnij, nie wyciągaj ręki po łapówki, bądź uczciwy wobec Boga, państwa i ludzi.
Trzeba koniecznie przywrócić praktyczne działanie tej zasady.
Szczęść Boże!

Janusz Wojciechowski
drukuj