„Spróbuj pomyśleć”
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze dziewica!
Kilka miesięcy temu opowiadałem Państwu o sprawie Pana Tomasza, rolnika z Kujaw, niesprawiedliwie skazanego na więzienie za wypadek drogowy, który ewidentnie nie nastąpił z jego winy.
Pan Tomasz Trzeciak, rolnik z Lubrańczyka w województwie kujawsko-pomorskim, od miesiąca siedzi niestety w więzieniu. Siedzi niesprawiedliwie i niewinnie, a jego niewinności jestem pewien, gdyż osobiście zapoznałem się w sądzie z aktami jego sprawy.
Przypomnijmy – pan Tomasz, młody rolnik, właściciel 30-hektarowego gospodarstwa rolnego, mąż, ojciec dwojga dzieci, człowiek o nienagannej opinii wracał z pola ciągnikiem po całodziennej orce. Wracał szosą w sobotni wieczór, był trzeźwy, ciągnik miał oświetlony. Nagle i niespodziewanie najechał na niego z tyłu samochód „Audi”, w którym sześcioro młodych ludzi jechało na dyskotekę.
Mimo 40-metrowego hamowania, siła uderzenia była tak ogromna, że samochód wbił si?ę nie tylko pod pług, ale i pod traktor. Dach samochodu został zerwany jak wieczko puszki sardynek. Troje młodych ludzi, w tym kierowca, niestety zginęło w tym strasznym wypadku.
Mimo,ze to samochód najechał z tyłu na oświetlony ciągnik, Sąd Rejonowy we Włocławku uznał, że winę za wypadek ponosi kierujący ciągnikiem rolnik i skazał go na kare 2 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Sąd Okręgowy we Włocławku utrzymał ten wyrok w mocy.
Wyroki sądowe trzeba szanować, ale jako dzieła władzy publicznej, władzy ludzkiej – wolno je krytykować.
I ja krytykuje ten wyrok, bo niesprawiedliwość z niego aż krzyczy.
Sądy obu instancji całkowicie pominęły kluczowe w tej sprawie wyliczenia zespołu biegłych, którzy obliczyli, że samochód Audi jechał z prędkością co najmniej 118 km na godzinę, podczas gdy dozwolona prędkość wynosiła 90 km na godzinę. Biegli wyliczyli też, że gdyby samochód jechał z dozwolona prędkością 90 km i podjął w porę hamowanie, wówczas w momencie zderzenia prędkość wynosiłaby co najwyżej 32 km/godz, a to oznacza, że zbite byłlyby co najwyżej reflektory, a ofiar śmiertelnych z pewnością by nie było. Przy prędkości zderzenia 30 km/godz ofiar śmiertelnych z reguły nie ma. Krótko mówiąc – gdyby kierowca samochodu nie szarżował z nadmierną prędkością, to niezależnie od sposobu jazdy ciągnika byłaby co najwyżej stłuczka, a nie śmiertelny wypadek.
Sądy obu instancji o tych 118 kilometrach na godzinę nawet się nie zająknęły i całą winę zwaliły na rolnika. Choć nie było żadnych śladów nieprawidłowej jazdy ciągnika, sądy przyjęły, że rolnik wykonał niebezpieczny manewr, który zmusił kierowcę samochodu do manewru obronnego i w konsekwencji uderzenia w pług. Kluczowym dowodem były zeznania pasażerki która przeżyła wypadek i zeznała, że nieoświetlony ciągnik zajeżdżał drogę samochodowi. Sąd dał wiarę tym zeznaniom częściowo. Uwierzył, że zajeżdżał drogę, natomiast nie uwierzył, że ciągnik był nieoświetlony, tego bowiem nie dało się zarzucić, bo po wypadku w ciągniku świeciły się wszystkie światła.
Sądy we Włocławku nie zadały sobie pytania – jak to możliwe, żeby pasażerka samochodu widziała ciągnik, a nie widziała jego prawidłowo włączonych świateł? Przecież w nocy wszystkie pojazdy są praktycznie niewidoczne i widać tylko ich światła.
Gdyby nawet Tomasz Trzeciak coś w tym wypadku zawinił, to kara dwóch i pół roku więzienia jest drakońska. Takiej kary nie chciał nawet prokurator, ale też nie chciały jej rodziny ofiar wypadku. Prokurator wnioskował o 2 lata w zawieszeniu, a pełnomocnicy rodzin ofiar przyłączyli się do wniosku prokuratora. Nikt nie chciał, żeby Tomasz Trzeciak poszedł za kraty.
A jednak sąd za te kraty go posłał. W uzasadnieniu wyroku zaś napisał, że pan Tomasz wsiadł na ciągnik bez zastanowienia. Bez zastanowienia wsiadł na ciągnik i poszedł orać ziemię. Myślę, że bez zastanowienia to niestety pani sędzia napisała uzasadnienie swojego wyroku.
I jeszcze specjalnie, dlatego, że pan Tomasz jest rolnikiem, sąd wydał dla niego zakaz prowadzenia ciągników na 3 lata, żeby do reszty zrujnować jego życie, bo rolnik bez ciągnika jest dziś w gospodarstwie jak bez ręki, a nawet jak bez obu rąk. Nic nie kupi, nic nie sprzeda, ani nawet na pole nie wyjedzie, bo polski rolnik nie ma, tak jak niemiecki, osobnych dróg na pola i musi jechać po publicznej drodze.
Pan Tomasz długo walczył o odroczenie wyroku, prosił prezydenta Komorowskiego o łaskę – bezskutecznie. Sad nierychliwy, ale pamiętliwy. Miesiąc temu, bez wcześniejszego wezwania, bez żadnego uprzedzenia, na polecenie sądu o dziewiątej wieczorem po pana Tomasza przyszła policja i w obecności rodziny zakuła go w kajdany i odwiozła do więzienia, Nie dali mu szans przygotować się do odsiadki, załatwić najpilniejszych spraw, i chociażby pomodlić się do Matki Bożej o opiekę w ciężkiej próbie. Zabrali go do kryminału tuż popo wieczornym obrządku.
Na 30-hektarowym gospodarstwie pozostała żona z dwójką dzieci i starzy rodzice. Pan Tomasz zaś siedzi w więziennej celi, żeby – jak to określił sąd – przemyślał swoje postępowanie. Rzeczywiści,w ma nad czym myśleć. że nie warto orać ziemi, bo można za to wylądować w więzieniu.
Wciąż trwaja próby przekonania Prokuratora Generalnego i Rzecznika Praw Obywatelskich do wniesienia kasacji na korzyść pana Tomasza. Do pana prezydenta Komorowskiego zwróciłem się z prośba o ułaskawienie nieszczęsnego rolnika.
Z prpśbą o jego ułaskawienie zwróciło się też kilkuset rolników, zgromadzonych na Forum Rolniczym Pomorza i Kujaw. Jak na razie Pan Prezydent pozostaje niewzruszony na te prośby, ale może w końcu się wzruszy.
Podkreślam – rodziny ofiar wypadku, rodzice tragicznie zmarłych młodych ludzi, pomimo swojego nieszczęścia wcale nie chcieli, żeby pan Tomasz Trzeciak znalazł się w więzieniu. Tylko sąd tego chciał i powiem wprost – nie widzę w tym aktu sprawiedliwości, widzę wyłącznie akt bezmyślnej, niepotrzebnej krzywdy wyrządzonej niewinnemu człowiekowi.
Odwiedziłem Pana Tomasza w więzieniu. Jest dzielny i z godnością dźwiga swój krzyż. Służba więzienna, a nawet współwięźniowie staraja się rozumieć jego szczególne położenie. Ale mimo to serce się kraje nad niesprawiedliwym cierpieniem tego człowieka, nad bólem i cierpieniem jego rodziny.
Być może zechcą Państwo pomóc niewinnie skazanemu Tomaszowi Trzeciakowi – jeśli tak, to niech Państwo piszą do Pana Prezydenta Komorowskiego prośby o ułaskawienie. Wystarczy napisać – Pan Prezydent Bronisław Komorowski, Kancelaria Prezydenta, 00-902 Warszawa, ul. Wiejska 10. Proszę o ułaskawienie Pana Tomasza Trzeciaka, skazanego przez Sąd Rejonowy we Włocławku.
Panie Prezydencie – prosimy – niech ten rolnik, człowiek ciężkiej pracy, jak najszybciej wraca do rodziny, która za nim tęskni i do ziemi której jest oddany i która potrzebuje jego spracowanych rąk.
Szczęść Boże!
