„Spróbuj pomyśleć”


Pobierz Pobierz

Szczęść Boże!

Obecnie żyjącym Polakom, żyjącym w kraju i rozsianym po świecie członkom polskiej wspólnoty narodowej wyróżniającej się wśród innych wspólnot lojalnością w stosunku do polskiej kultury i polskich wartości, coraz częściej przychodzi szukać odpowiedzi na pytanie: kiedy i jak doszło do utraty niepodległości Polski po raz ostatni.

Można powiedzieć, że jest to pytanie wiecznie żywe od 300 lat, ze szczególnym wskazaniem na rok 1715, kiedy to niemiecki król na tronie polskim, dla ogłupienia elektoratu z nagła katolik i autor programu wyborczego pt. „Jak Polskę przekształcić w kraj kwitnący i cieszący się szacunkiem u sąsiadów” (sic!), zaprosił wojska rosyjskie do Polski. Te, oprócz chwalebnego czasu II Rzeczypospolitej, z krótkimi przerwami na działania wojenne Napoleona i Hitlera pozostały u nas do 17. września 1993r. Można by tę – jakże znamienną – datę uznać za dzień kolejnego wyzwolenia narodowego. Można by, gdyby nie formalne i praktyczne symptomy utraty niepodległości Państwa Polskiego, które później nastąpiły.

Już po dwóch dniach, tj. 19. września 1993r. odbyły się wybory parlamentarne, które przywróciły do władzy grupę wasalną w stosunku do Rosji, a reaktywowaną za moskiewską pożyczkę z zasobów KGB. Poczynania rządów Pawlaka, Oleksego i Cimoszewicza okazały się jednak dużo mniej szkodzące Polsce niż następujące po nich rządy Buzka i jego reformatorów ochrony zdrowia, szkolnictwa, systemu emerytalnego i administracji. W efekcie Polacy w stanie wskazującym na zalanie … kopalń oddali władzę w ręce wiecznie młodego Jerzego Millera Pożyczkobiorcy. Na początku XXI w. kto sprytny, przestał interesować się karierą krajową, a jeśli już, to traktował ją jako trampolinę do skoku na posady w strukturach utrzymywanych w interesie innych państw. Po obu stronach mitycznej linii podziału na lewicę i prawicę namnożyli się prawdziwi europejczycy i prawdziwi obrońcy wartości północno-atlantyckich, którym za darmo nikt przecież pieniędzy by nie dawał. Musieli na nie zasłużyć. Wykorzystując nominalne mechanizmy państwa demokratycznego zdobyć władzę polityczną i w jej ramach doprowadzić do przekazania własności państwowej czy samorządowej, z dochodami budżetowymi włącznie, w ręce osób i firm prywatnych, z reguły zagranicznych. Każda z niewyobrażalnie bezczelnych afer III Rzeczypospolitej rozgrywała się przy głośnym akompaniamencie dogmatu wolnego rynku, rozgrzeszającego złodziei, paraliżującego prokuratorów.

Kolejne zasługi w oczach aktualnych czy potencjalnych pracodawców przynosiło wykonywanie zleceń na niszczenie wizerunku Polaków w oczach własnych i reszty świata. Przed wycofaniem swoich wojsk Związek Sowiecki trzymał w Polsce nuklearną broń masowego rażenia, w liczbie szacowanej na 300 głowic atomowych. Gdyby bohaterski męczennik ś. p. płk Ryszard Kukliński, nie uratował świata przed zagładą atomową, ci, którym udałoby się przeżyć, mówiliby pewnie o polskim ataku atomowym, tak jak mówią o polskich obozach koncentracyjnych, czy o polskich więzieniach CIA. Stale powracający wątek udziału Polaków w dokonanej przez Niemców i ich licznych sojuszników eksterminacji żydów, z punktu widzenia sprawców jest oczywistym przerzucaniem na innych odpowiedzialności za własne zbrodnie. Z naszego punktu widzenia to planowe i konsekwentne oczernianie na miarę kłamstwa katyńskiego.

Jeszcze bardziej szkodliwe od okradzenia Polaków z precjozów przeszłości i teraźniejszości jest jednak okradzenie nas z przyszłości. Pracując zagranicą, młodzi Polacy utrzymują tamtejszych emerytów. Może w ramach dyskusji o pracy aż do śmierci odezwą się ci, którzy świadomie i z premedytacją wyeksportowali bezrobocie zagranicę. Emigracja młodzieży wypędzanej z kraju brakiem perspektyw, po prostu panoszącą się nędzą i upadkiem cywilizacyjnym była reklamowana już przed referendum unijnym z 2003r., o którym wprawdzie mało kto wiedział, że się odbywa, ale które przeniosło centrum władzy poza granice Polski. Skutki przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, pogłębione przez traktat lizboński i dalsze, już zupełnie pozatraktatowe, a przy tym dyskryminujące nas uzgodnienia, powodują, że wielu Polaków datę 1. maja 2004 r. uznaje za datę utraty niepodległości. W efekcie emigracji, w populacji generalnej zmniejszył się wydatnie udział ludzi młodych, stąd zwiększył się udział ludzi starych. Ale nadal daleko jest nam do przeciętnej sytuacji w państwach członkowskich Unii Europejskiej. Według ostatnich danych ONZ mediana wieku, to jest liczba lat życia, która dzieli populacje na dwie równe połowy w Polsce wynosi 38 lat, co stawia nasz kraj na 34. pozycji na świecie. Spośród krajów Unii Europejskiej niższa mediana jest tylko na Słowacji, w Irlandii i na Cyprze. Za to Niemcy z medianą 44 lat zajmują drugą pozycję na świecie, tuż za Japonią.

Możliwość przeżycia ludzi starych określa udział wydatków na opiekę zdrowotną w PKB. Polska z 7% udziałem znajduje się na 72. pozycji na świecie. Spośród stojących przed nami 9 krajów afrykańskich wyprzedzają nas nawet Sudan i Lesotho, a także Afryka Południowa, której rząd potrafił wyśmienicie zorganizować mistrzostwa świata w piłce nożnej 2010, jak widać, nie rozdając kumplom wszystkich pieniędzy podatników na nienadające się do gry w piłkę stadiony i nieistniejące autostrady. Pacjenci w Niemczech cieszą się 11% udziałem wydatków na opiekę zdrowotną w PKB, co stawia ten kraj na 13. pozycji na świecie, tuż za Belgią i Francją, a nieco przed Szwajcarią, Portugalią, Danią i Austrią.

Wydatki na lecznictwo nie obejmują kosztów ochrony przed skutkami skażenia środowiska. Pewną miarą przydatną do porównań międzynarodowych jest poziom zadowolenia z jakości podstawowych składników naszego środowiska, bez których po prostu nie można żyć. Jeśli chodzi o zadowolenie z jakości powietrza Polacy zajmują 57. pozycję na świecie z odsetkiem równym 80%. Ta reszta pewnie żyje w Krakowie, gdzie magistrat zabrania spacerów przedszkolakom, uznając powietrze w niewietrzonych salach za zdrowsze od atmosferycznego, albo są to ludzie skazani na odory fabryk mięsa, czy potworne skutki cięzkiego ruchu drogowego pod oknami. Najbardziej zadowoleni z powietrza, którym oddychają, są Irlandczycy – 95% z nich, 1. miejsce na świecie. Jeśli chodzi o wodę, bez której w ogóle nie ma życia, Polaków zadowolonych z jej jakości jest też 80%, co w tym przypadku stawia nas na pozycji 49. na świecie. Najbardziej z całego świata zadowoleni są ze swojej wody Duńczycy, Austriacy Islandczycy i Szwedzi – po 97%, a dalej w kolejności mieszkańcy Szwajcarii – 96%, oraz Norwegii, Finlandii, Niemiec i Wielkiej Brytanii – po 95%.

Według ostatnich danych krajowych za rok 2010, wysoki odsetek ludności Polski – 6% kupuje wodę nie odpowiadającą wymaganiom ministra zdrowia. Najbardziej zagrożona, jak zawsze jest ludność zaopatrywana przez wodociągi o wydajności poniżej 1000 m sześciennych./dobę, ale i zaopatrywana w wodę z wodociągów o bardzo wysokiej i najwyższej wydajności, jak to ma miejsce w woj. mazowieckim z aglomeracją warszawską włącznie, gdzie odpowiednio 53% i 5% mieszkańców kupuje wodę nie odpowiadającą wymaganiom.

 

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

drukuj