„Spróbuj pomyśleć”
Bezkarna drwina z procesji Bożego Ciała
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze dziewica!
1. Kilka dni temu łódzka prokuratura umorzyła postępowanie wobec człowieka, który w czasie ubiegłorocznej procesji Bożego Ciała w
Łodzi, przebrany w strój motyla, biegał i pląsał wśród uczestników
procesji i zakłócał nabożeństwo, drwiąc sobie z modlących się
ludzi.
Kodeks karny ma na takie zachowanie odpowiedni paragraf i karę do 2 lat
więzienia za obrazę uczuć religijnych. Jednak prokuratura, która pod
rządami PO i PSL wybiła się na tak zwaną niezależność, nie
dostrzegła w zachowaniu człowieka-motyla znamion przestępstwa i jego
sprawę umorzyła.
2. Tu należy niezwłocznie wyjaśnić, że człowiek-motyl nie okazał się osobą niespełna rozumu – wtedy jego zachowanie należałoby
wybaczyć. Nie, tą osoba jest tak zwany artysta, człowiek w pełni
świadomy swoich czynów, a jego zachowanie było aktem świadomej
prowokacji. On twierdzi, że artystycznej, a ja mówię, że szatańskiej.
Święto Bożego Ciała ma w naszej religii i w naszej kulturze miejsce
szczególne, bo tego dnia modlitwa odbywa się nie tylko w kościołach,
ale na ulicach polskich wsi i miast. Dla nas ludzi wierzących jest to
chwila szczególnego przeżycia i wzruszenia, gdy na asfalcie, na betonowym
chodniku, czy na piaszczystej wiejskie drodze, przy ołtarzach ustrojonych
zielonymi gałązkami brzozy, klękamy przed Najświętszym Sakramentem.
I nagle w ten nastrój modlitwy, skupienia wdarł się szyderca,
pląsający w podskokach i machający przyczepionymi do ramion skrzydłami
motyla.
3. Słyszę i czytam komentarze – nic się nie stało! Nikomu nie spadł włos z głowy, nikt nie został skrzywdzony. Artysta-motyl miał przecież
prawo do artystycznej prowokacji. Prokuratura dała czarno na biały
wyjaśnienie, że wolno żartować i drwić z chrześcijańskiego
nabożeństwa, ze szczególnego chrześcijańskiego nabożeństwa.
Tak sobie myślę, co by się działo, gdyby jakiś podobnie dowcipny motyl
czy chrabąszcz zaczął sobie pląsać i łopotać skrzydłami w meczecie,
albo nie daj Boże – w synagodze. Głosom potępienia nie byłoby końca,
napływałyby one z całego świata, a słowo nietolerancji i antysemtyzm odmieniane byłyby przez wszystkie przypadki. Prezydent Polski
przepraszałby za godne pożałowanie znieważenie społeczności czy
religii muzułmańskiej albo żydowskiej i obiecał wnikliwe śledztwo i
surowe ukaranie winowajcy.
4. Tu jednak chodziło o procesje chrześcijańską, katolicką, a symbole chrześcijaństwa, jak się okazuje, wolno znieważać, w Polsce, w
Europie, na świecie. Chrześcijanie są obecnie najczęściej
prześladowaną wspólnota religijną na całym świecie, chrześcijanie
najczęściej giną w aktach oszalałej nienawiści, roznieconej z powodu
ich wiary.
5. Ale co się dziwić cynicznemu pseudoartyście, który profanacją procesji Bożego Ciała chciał się wypromować i zyskać poklask wrogów
Kościoła. Przecież obecnemu Prezydentowi Rzeczypospolitej też
przeszkadzała modlitwa i krzyż pod pałacem i choć nie pląsał, to
krzyż usunąć nakazał. To w katolickiej Polsce słyszymy nieustanne
nawoływania do usunięciu krzyża z tzw. przestrzeni publicznej. To w
Polsce młodzi ludzie, zatruci propagandą, kpili z krzyżą mówiąc – jest krzyż, jest zabawa – i układali krzyż z puszek po piwie.
No cóż – konstytucyjna wolność wyznania i tolerancja religijna ma
obecnie w Polsce osobny wymiar. Szacunek należy się każdej religii, z
wyjątkiem tej, która od tysiąca lat wrosłą w kulturę i świadomość
narodu – religii i wiary chrześcijańskiej. Tej wiary, z której naród
polski wyrósł, pozostając w nią wrośnięty głębokimi korzeniami,
które próbuje mu się teraz wyrwać. Tej wiary, która pozwalała Polkom
najcięższe doświadczenia w swojej historii.
6. Człowiekowi-motylowi współczuję. Myślał sobie zapewne, że swoim szyderstwem odnosi zwycięstwo nam modlitewnym skupieniem ludzi, że może
się z nich śmiać w swoim diabelskim chichocie. Tymczasem jak u Gogola
– z kogo się śmiejecie? Z siebie się śmiejecie…
7. Nie zmienia to faktu, że odstąpienie od ścigania szydercy jest wielkim błędem prokuratury, którego nie wolno pozostawić bez reakcji.
Wiem, że senatorowie Prawa i Sprawiedliwości zwracają się do
prokuratora Generalnego o zweryfikowanie tego skandalicznego umorzenia, ja
sam tez się o to zwrócę. Człowieka-motyla kiedyś osądzi Pan Bóg, ale
i ludzka sprawiedliwość nie może pozostawać obojętna wobec szyderstwa
z wiary, wobec drwiny z najgłębszych przeżyć ludzkiego serca i duszy.
Szczęść Boże!
mec. Janusz Wojciechowski – poseł RP do Parlamentu Europejskiego
