„Spróbuj pomyśleć”
Jasny obraz, czarna rzeczywistość
1. Od 2 dni gazety i inne media pełne są wiadomości, jak to się poprawił byt polskich rolników. Ich dochody, według obliczeń ekspertów od statystyki, wzrosły podobno aż o 14 procent, a to wszystko dzięki pieniądzom z Unii. Można powiedzieć, ze polska wieś kwitnie, a rolnicy stanowią elitę bogactwa w społeczeństwie. .
2. I tak pewnie uważają ci, którzy polska wieś i jej problemy znają wyłącznie z obrazu oficjalnej propagandy. Rzeczywistość jest od tego obrazu niestety znacznie gorsza. Kto na wsi mieszka, albo kto jej się przyjrzy czasem choćby z okien pociągu, ten zauważy, że coraz więcej ziemi leży dziś odłogiem, na coraz większych połaciach ziemi porasta las lub dziczeją nieużytki. .
Obszar ziemi rolnej w Polsce w latach siedemdziesiątych wynosił około 19 milionów hektarów. W 2007 roku, na początku polskiego członkostwa w Unii ziemi rolnej według oficjalnych statystyk było jeszcze ponad 16 mln ha, a dziś Polska ma już tylko około 14 milionów ha. W ciągu 4 lat wypadły z produkcji dwa miliony hektarów ziemi. Dwa województwa! A Niemczech nie ubyło w tym czasie ani jednego hektara! Jak mieli prawie 17 milionów, tak do dziś mają.
I kiedy się jedzie przez Niemcy, Francję czy Holandię, nieużytków nie widać niemal wcale. Dwa razy wyższe dopłaty i lepsza ochrona państwa sprawia, że tam uprawa ziemi po prostu się opłaci. Jeszcze niedawno Polska była potęgą w hodowli świń – już nie jest, wieprzowinę sprowadzamy z zagranicy. Byliśmy potęga w produkcji cukru – dziś też go sprowadzamy, bo własnego nie wystarcza. Polska była wielka potęgą w uprawie ziemniaków – dziś trudno zobaczyć gdzieś ziemniaczane pole. Staliśmy wysoko w produkcji mleka, dziś wiele dzieci nawet na wsi nie wie, jak wygląda krowa, bo w wielu regionach Polski krów już nie ma. Nasze rolnictwo broni się jeszcze, ale ginie i bez naprawdę poważnej pomocy, jeszcze 5-10 lat i połowa ziemi zalegnie odłogiem. Zostanie kilkadziesiąt tysięcy najbogatszych gospodarzy, a pozostali będą szukać chleba w mieście, gdzie niestety będzie on coraz droższy.
A w mediach szum, jak to na wsi jest dobrze. Skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle?
3. Tych, którzy tak zazdroszczą rolnikom ich dochodów warto by zadać pytanie – a czy chciałbyś, żeby twoje dziecko zostało rolnikiem i pławiło się w tym dobrobycie? Niewielu by chciało, bo to ciężki, niepewny i niebezpieczny kawałek chleba. Mało kto wie, ze w żadnym innym zawodzie, nawet w bardzo niebezpiecznym górnictwie, nie ma aż tak wysokiego odsetka wypadków, jak właśnie w rolnictwie. Soi mi przed oczyma mój kolega rolnik i poseł z Zamojszczyzny Ryszard Bondyra, który kilkanaście lat temu zginął w tragicznym wypadku podczas pracy na własnym polu.
4. Wracając zaś do sytuacji gospodarczej wsi – owszem, na wieś idą niemałe pieniądze z Unii, ale po pierwsze są one jak wspomniałem o połowę niższe od tego, co dostają Niemcy czy Francuzi, a poza tym spora część tych pieniędzy, prawie połowa, przeznaczona na rozmaite programy modernizacyjne, trafia do niewielkiej części najbogatszych gospodarstw. Nikt im nie żałuje, ale polska wieś to wciąż jeszcze prawie dwa miliony niewielkich gospodarstw, którym też należy stworzyć warunki do przetrwania i rozwoju.
5. Należy wspomnieć też o innych negatywnych zjawiskach, utrudniających życie na polskiej wsi. Znikają jedna po drugiej szkoły wiejskie, dzieci tłuką się autobusami do coraz odleglejszych miejscowości. Znikają wiejskie poczty, często tam, gdzie były od niepamiętnych czasów. Komplikuje to życie mieszkańców wsi, prowadzenie gospodarstwa to przecież także konieczność prowadzenia rozległej korespondencji, a poczty juz nie ma za rogiem, trzeba do niej jechać kilkanaście kilometrów. .
6. Dziś rządzi Polską klasa polityczna, której sprawy wsi są obojętne. Owszem współrządząca PSL stroi się czasem w piórka obrońców wsi, ale co to za obrona, jak już słyszę o zgodzie ludowców, żeby wiek emerytalny rolników wydłużyć do 67 lat. Tylko kto wydłuży rolnicze życie? Zresztą nie tylko rolnicze, ten sam problem dotyczy wszystkich wszystkich pracujących Polaków.
No cóż, jeśli upowszechni się ten fałszywy jasny obraz wiejskiego dobrobytu, to przyszłość polskiej wsi czarno widzę. I bardzo bym się chciał w tym widzeniu pomylić, bo bez polskiej wsi Polski też nie będzie.
Życzmy sobie wspólnie, w pierwszych dniach Nowego Roku, aby przyszło opamiętanie i prawdziwa troska o ten skarb narodowy, jakim ciągle jeszcze jest polska wieś. Mówmy o niej prawdę, szanujmy ją, pracujmy i módlmy się o to, żeby wszystkim nam nie zabrakło chleba naszego powszedniego, który Pan jeszcze nam daje dzisiaj..
Szczęść Boże!
mec. Janusz Wojciechowski – poseł RP do Parlamentu Europejskiego
