„Spróbuj pomyśleć”


Pobierz Pobierz

Szczęść Boże!

Nadmiar detali zasłania prawdę o całości. Oglądając preparat pod mikroskopem, wybiera się odpowiedni do celu obserwacji obiektyw o powiększeniu, np. cztero-, dziesięcio, czy dwudziestokrotnym. Specjaliści korzystający z mikroskopu w pracy wiedzą czym jest powiększenie użyteczne i powiększenie puste. Kiedy użyjemy obiektywu o powiększeniu zbyt dużym, zdolność rozdzielcza naszego oka nie sprosta zadaniu rozróżnienia detali i uzyskamy zamazany obraz rzeczywistości. To jest właśnie powiększenie puste. Obraz jest rozmyty, a pole obserwacji nie obejmuje ważnych partii preparatu.

W medycynie błędne rozpoznanie postawione na podstawie wadliwie przeprowadzonego badania mikroskopowego może pogorszyć stan zdrowia, kosztować życie pacjenta, a gdy dotyczy wielu groźnych chorób, może przyczynić się do wystąpienia ogniska epidemicznego, a nawet epidemii.

A jak ma się sprawa w bieżącej polityce?

Brak dostępu do istotnych partii obrazu rzeczywistości nie pozwala na dokonanie syntezy rozsypanych, ukrytych, a może i ukrywanych fragmentów obiektywnej prawdy. Zdrowy rozsądek nakazuje więc poddać obecną sytuację analizie od ogółu do szczegółu.

10. kwietnia 2010r. miało miejsce bezprecedensowe w historii ludzkości wydarzenie, które poraziło cały świat swoją złowrogą symboliką. Media na czele z internetem, zapewniły globalny dostęp do obserwacji katastrofy pod Smoleńskiem, jej bezpośrednich śmiertelnych skutków i następującej po niej rozpaczy milionów żałobników. Pamięć zabitego w katastrofie prezydenta mieli uczcić najwyżsi dostojnicy ze wszystkich zakątków świata. Zwyczajowy w sytuacji zgonu urzędującej głowy państwa udział innych głów państw w pogrzebie został jednak storpedowany przez zamknięcie pod fałszywym pretekstem przestrzeni powietrznej nad Europą. No właśnie. Omawiane szeroko w prasie światowej zdjęcia satelitarne po prostu nie wykazały zagrożenia ze strony pyłu wulkanicznego. Sir Richard Branson, właściciel między innymi linii lotniczych Virgin Atlantic, za zawiniony przez agendę rządu brytyjskiego błąd oceny sytuacji domaga się od tegoż rządu rekompensaty poniesionej w ciągu sześciu dni zakazu lotów straty w wysokości 50 milionów funtów.

Dla miliardów ludzi podstawowe pytanie wymagające natychmiastowej odpowiedzi, to pytanie o przyczynę katastrofy. To pytanie stawiane jest od pierwszych chwil po tragicznym wydarzeniu przez każdego, kto prywatnie lub publicznie wypowiada się w tej sprawie. Ponieważ odpowiedzi nie słychać, mnożą się rozmaite podejrzenia. Jak w przypadku każdego nagłego zgonu, nie tylko rodzina zmarłego, nie tylko policja stojąca na straży bezpieczeństwa zdrowia i życia, ale każdy, każdy człowiek, sąsiad bliski czy daleki ma prawo pytać: dlaczego ktoś nagle zginął? I nie słysząc wiarygodnej odpowiedzi każdy ma prawo podjąć zwykłą w każdym dochodzeniu logiczną analizę sytuacji, w pierwszej kolejności zastanawiając się komu ta śmierć przyniosła korzyść. Cui prodest. Kto na tym korzysta? Komu służy ta śmierć? Kto zyskuje na tej stracie? Seneka w swojej tragedii Medea wyraził logiczne przekonanie Cui prodest scelus, is fecit – ten popełnił zbrodnię, komu przyniosła korzyść.

Komu więc zbrodnia pod Smoleńskiem przyniosła korzyść? Diabłu? Tylko diabłu? I dlatego ludzie są bezsilni w wykrywaniu współpracowników diabła – sprawców, pomocników i popleczników tej zbrodni? Kara Boska ich nie minie, lecz ludzka ominie. Będzie to widomy znak rozpaczliwej bezsilności człowieka w walce z imperium zła. Rozpasane zło pożera coraz więcej ofiar. Przyciśnięci do muru, śmiertelnie zagrożeni ludzie zwykli bronić się dzielnie. Ażeby podjąć walkę ze złem, trzeba zło nazwać po imieniu. Niestety, nagle okazuje się, że nadal żyjemy na jednej z wysp archipelagu Gułag. Za poprawność polityczną Polacy mają oddać swoje święte prawo do wolności wypowiedzi.

A kto ma prawo pytać o mechanizm zbrodni pod Smoleńskiem? Tubylcy z wysp Pacyfiku, Amerykanie, nasi bliżsi i dalsi sąsiedzi? Owszem, ci pytają. W internetowych witrynach i rozmowach temat ten jest bardzo aktualny i w miarę bezproduktywnego upływu czasu coraz bardziej gorący. Tym bardziej oburza cuchnąca faszyzmem argumentacja stosowana w celu zakneblowania ust Polakom, przecież najbardziej ze wszystkich i do końca świata zainteresowanym wyjaśnieniem prawdziwych przyczyn oraz rzeczywistych doraźnych i odległych w czasie następstw tragedii pod Smoleńskiem.

Już po dwudziestu dniach każdy widzi, że katastrofa pod Smoleńskiem może się skończyć katastrofą narodu, który – pomimo wyraźnego ostrzeżenia – nie potrafi zapobiec nadchodzącym nieszczęściom.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

drukuj