Rozważania różańcowe na Rok Kapłański
5 października
A skądże mi to,
że Matka mego Pana
przyszła do mnie?
Śliczna jest scena odwiedzin Elżbiety
przez Matkę Bożą.
To takie kobiece, a takie Boskie spotkanie.
A skądże mi to, że Matka mego Boga przyszła do mnie?
Skąd ty to wiesz, Elżbieto?
Bo skoro pozdrowiłaś Boga na powitanie, zadrżało z radości dzieciątko w moim łonie.
Miriam kochana! Jaka Ty jesteś szczęśliwa, żeś uwierzyła w to, co Ci powiedział Pan.
O Boże! To już wszyscy wiedzą.
Odtąd błogosławioną zwać mnie będą
wszystkie pokolenia,
bo wielkie rzeczy uczynił mi Pan.
Uwielbiaj duszo moja sławę Pana mego… I została Maryja u Elżbiety przez trzy miesiące,
posługując cioci Elżbiecie staruszce,
która spodziewała się dziecka.
To pierwsze posługiwanie Służebnicy Pańskiej.
Matka Boga moim gościem
i pomaga mi jak służebnica.
Pamiętaj! Ona każdego z nas nawiedza.
A skądże mi to?
Lubisz gości? Nie zawsze i nie wszystkich.
Rozumiem.
Trzeba umieć być gościem
i trzeba umieć cieszyć się gościem.
Abraham przyjął nieznanych podróżnych, a okazało się, że gościł Aniołów Pańskich, którzy przynieśli zapowiedź spełnienia obietnicy.
Lubił Pan Jezus gościnę w domu
Marii, Marty i Łazarza.
Dobrze jest być wśród swoich.
Chciałbym się Tobą nacieszyć.
Mów mi o wszystkich dobrych rzeczach.
Tęskniłam za Tobą. Pamiętałem o Tobie.
Dlatego takie wytęsknione i wyczekane
są nasze Wigilie Bożego Narodzenia,
bo są serdeczne, wzruszające, rodzinne.
W Roku Kapłańskim muszę się zatrzymać
nad jednym trzykroć przedziwnym
nawiedzeniem.
Jest uczta. Pan Jezus łamie chleb,
daje go wszystkim i mówi:
Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje
– to jestem Ja.
Boże, a skądże mi to, że mój Pan staje się dla mnie pokarmem?
A ja Go daję zgłodniałym.
Panie, dobry jak chleb!…
Ty nas nazwałeś swymi przyjaciółmi,
jeśli spełnimy, co nam przykazałeś.
Cóż my bez Ciebie, Panie, uczynimy?
Tyś naszym życiem i oczekiwaniem.
