Porady pedagoga i psychologa: O duchu ofiary w życiu dzieci fatimskich


Pobierz Pobierz

DUCH OFIARY W ŻYCIU DZIECI FATIMSKICH – BŁOGOSŁAWIONYCH FRANCISZKA (11. 06. 1908-04. 04. 1919)I HIACYNTY MARTO(11. 03. 1910-20. 02. 1920) ORAZ ŁUCJI DOS SANTOS(*22. 03. 1907-+13. 02. 2005).

Ks. dr Bogdan Walczykiewicz (SDB), salezjanin, homileta, rekolekcjonista, były wykładowca w Salezjańskim Seminarium, tłumacz, m.i. żywotów świątobliwych dzieci w RYCERZYKU NIEPOKALANEJ, autor (wielu) kazań do dzieci w Bibliotece Kaznodziejskiej, we Mszy Świętej i w Współczesnej Ambonie, autor rozważań w miesięczniku Apostolstwo Chorych.

K. P. – Proszę podać, zdradzić powód naszego kolejnego, już ósmego spotkania w Katolickim Radio Maryja? Do tej pory w naszych dotychczasowych siedmiu spotkaniach mówiliśmy o 1. O przygotowaniach rodziców do pracy z dziećmi w czasie Adwentu(25. 11. 2003), 2. O krzyżu w życiu dziecka na podstawie żywotu Cierpiącej francuskiej Służebnicy Anny de Guigné(06. 04. 2004), 3. O świętych dzieciach w Kościele rzymsko – katolickim(01.06. 2004), 4. O roli matki w kształtowaniu postawy eucharystycznej dziecka na przykładzie Małgorzaty Bosko(24. 05. 2005), 5. O Eucharystii w życiu dzieci na przykładzie świętego Dominika Savio(07. 6.2005), 6. O miłości do Jezusa Eucharystycznego w życiu Dzieci Fatimskich – Błogosławionych Franciszka i Hiacynty Marto i Łucji dos Santos, 7. O 150 – letniej Rocznicy śmierci Matki Małgorzaty Bosko(21. 02. 2006). A dziś 12. 06. 2007 w naszym wtorkowym spotkaniu pragniemy mówić „O duchu ofiary w życiu dzieci fatimskich – Błogosławionych – Franciszka i Hiacynty Marto oraz Łucji dos Santos, później Siostry zakonnej, karmelitanki, z imieniem Siostra Maria Łucja od Jezusa i Niepokalanego Serca Maryi.

B. W. – Myślę, że do naszego dzisiejszego wtorkowego spotkania i wybrania wymienionego na początku przez Panią Redaktor tematu spotkania skłania nas bardzo ważna bo obchodzona (przed miesiącem) 90-Rocznica Fatimskich Objawień Maryjnych.
Tej miłości do dzieci uczy mnie każdego salezjanina Boski Przyjaciel dzieci – Pan Jezus, Najświętsza Maryja Panna – Wspomożycielka Wiernych, radosny Ojciec Założyciel – Św. Jan Bosko(16. 08. 1815-31. 01. 1888), papież Wczesnej Komunii Świętej Dzieci Św. Pius X(04. 08. 1903-20. 08. 1914) oraz kolejni papieże: Benedykt XV(03. 09. 1914- 22. 01. 1922)Jan Paweł II(16. 10. 1978-02. 04. 2005).

I. ZAPROSZENIE DO SPOTKANIA Z „KRAJEM NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY” W LATACH 1142-1917.

Na wstępie mówi Sługa Boży, Jan Paweł II(18. 05. 1920-02. 04. 2005):”Przez całe wieki…w całej przeszłości Portugalii, jej rozległa kultura, język i zwyczaje codziennego życia, wyrażały się poprzez religię i chrześcijańskie życie…Tu na pierwszy plan wysuwała się postać Matki Bożej”.

Krótkie spojrzenie na wczesną historię portugalskiego narodu.

Ze względu na pobożność do Matki Bożej, sięgającej czasów wczesnego średniowiecza, Portugalia zasłużyła sobie na zaszczytny tytuł Terra de Sancta Maria, tzn. „Kraj Najświętszej Maryi”. Historia podaje, że król Alfonso Henriques, ojciec portugalskiego narodu, odrębnym dekretem podpisanym w dniu 28 kwietnia 1142 roku w katedrze Llamego, „oddał królestwo pod opiekę Maryi, ogłaszając Ją Opiekunką i Matką Portugalii”. Wiemy też, że kiedy król zamierzał przeprowadzić ryzykowny atak na miasto Santarem, znajdujące się w rękach Maurów, złożył ślub, że jeśli zwycięży, wybuduje klasztor, w którym mnisi śpiewaliby nie kończącą się chwałę Najświętszej Panny. W ten oto sposób, po odniesionym zwycięstwie chrześcijańskich wojsk, przybyli do Portugalii mnisi cysterscy świętego Bernarda z Clairvaux i wybudowali przepiękny klasztor Matki Bożej w Alcobaça(Alkobasa), skąd zaczęli szerzyć swe gorące nabożeństwo i miłość do Najświętszej Maryi Panny. Podanie głosi, że od wspomnianej zwycięskiej bitwy król Portugalii miał zwyczaj zabierać na pole walki z niewiernymi figurę Matki Bożej, do XVIII wieku czczoną w kościele Najświętszej Maryi Panny Królowej Męczenników w Lizbonie. Jak utrzymuje historyk portugalski, ksiądz Oliveira Dias, wszystkie zwycięstwa króla nad muzułmanami miały zostać odniesione dzięki wstawiennictwu Matki Najświętszej. Trzysta lat później, w dniu 20 października 1646 roku, Jan IV, król Portugalii, naśladując edykt króla Francji, Ludwika XIII(10 lutego 1638 roku), złożył swoją koronę u stóp Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej i ogłosił Ją Patronką i Królową swoich ziem. Król złożył uroczyste ślubowanie, że całym swoim życiem będzie bronił prawdy o Niepokalanym Poczęciu; nakazał też, aby w całym kraju wznieść kamienne tablice upamiętniające ślubowanie złożone Niepokalanej Matce Boga. Trzy wieki później, 13 maja 1946 roku, papież Pius XII przypomniał akt króla Jana IV i przytoczył tekst królewskich ślubowań w swym radiowym orędziu do wiernych. Było to w dniu, w którym jego legat, kardynał Masella, ukoronował figurę Matki Bożej Fatimskiej na Królową Świata. Niestety, „kraj Najświętszej Maryi”, który w XVI wieku złożył przed światem wspaniałe świadectwo swojej miłości do Matki Najświętszej, nie umiał godnie wypełnić przyjętych zobowiązań i w XVIII i XIX wieku zaczął coraz bardziej ulegać siłom liberalnym i wpływom elementów antykościelnych, które z wolna zaczynały zagrażać bytowi całej katolickiej Europy. W ciągu XIX wieku katolicka monarchia coraz bardziej ustępowała wobec wzrastającej nienawiści partii rewolucyjnych, popieranych przez intrygi masonerii. Ostatecznie dnia 5 października 1910 roku ogłoszono Portugalię Republiką. Rozpoczął się okres gwałtownych prześladowań Kościoła. Te wszystkie wysiłki osiągnęły swój szczyt w ustawie o rozdziale Kościoła od państwa, przegłosowanej 20 kwietnia 1911 roku. Jej twórca, Alfonso Costa, oświadczył: „Dzięki temu prawu w ciągu dwóch pokoleń katolicyzm zostanie całkowicie usunięty z Portugalii”. Na szczęście te podstępne plany pokrzyżują odważne wystąpienia papieży-Piusa X(04. 08. 1903-20. 08. 1914) i Benedykta XV(03. 09. 1914-22. 01. 1922), straszliwa rzeż wynikająca z I Wojny Światowej i Rewolucji Październikowej a przede wszystkim Objawienia Maryjne w Fatima w roku 1917.

II. ANIOŁ POKOJU PROSI BAWIĄCĄ SIĘ „TRÓJKĘ” O ZAPRZESTANIE ZABAW NA RZECZ MODLITW I OFIAR ZA GRZESZNIKÓW I POKÓJ.

W Wielkim Tygodniu 1915roku papież Benedykt XV wszczął modlitewną kampanię na rzecz pokoju w Europie. Napisał także żarliwą modlitwę do Chrystusa Księcia Pokoju, którą wysłał do wszystkich walczących narodów. Więcej!…Troska papieża o zahamowanie działań wojennych była tak wielka, że następnego roku, dnia 30 lipca 1916 roku, wystosował on niezwykły apel do 5 tysięcy dzieci komunijnych:

„Bierzecie udział w najstraszliwszej ekspijacji, jaką Bóg w swych nieskończonych i ukrytych zamiarach przeprowadził kiedykolwiek rękami grzesznego społeczeństwa…Wyciągnijcie więc ręce, kochane dzieci, mające tak wielką moc [przed Bogiem], ku Wikariuszowi Chrystusa i waszymi bezcennymi modlitwami wesprzyjcie jego
nieustające pragnienie”.

Tego właśnie roku trzem dzieciom – pastuszkom z Aljuster(Alżuster)w parafii Fatima, tj. Łucji dos Santos i jej kuzynom – Rodzeństwu – Franciszkowi i Hiacyncie Marto o ukazał się Anioł Pokoju. Znamienne, że zawsze podczas dziecięcej zabawy. Dziś oddaję głos wspominającej wydarzenia – siostrze Łucji – karmelitance z imieniem Siostry Marii od Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny . [Por. Timothy Tindal-Robertson Wincenty Łaszewski, Fatima, Kościół i Trzecie Tysiąclecie, Wydawnictwo Sióstr Loretanek, Warszawa 1995, str. 17-25].

„Pewnego dnia poszliśmy z naszymi owieczkami na pole moich rodziców…Przed południem zaczął padać drobniutki deszcz, trochę większy od rosy. Weszliśmy po stoku góry, a nasze owieczki w ślad za nami, aby znaleźć schronienie w skalnej grocie…Znajduje się ona w środku gaju oliwnego należącego do mego ojca chrzestnego Anastazego…Tam spędziliśmy dzień, mimo, że deszcz przestał padać, a słońce pokazało się w pełnym blasku, czyste i jasne. Zjedliśmy nasz posiłek, zmówiliśmy różaniec i nie wiem, czy nie był on jednym z tych, jak już mówiłam, że kiedy nam pilno było do zabawy, przesuwając paciorki mówiliśmy jedynie słowa Zdrowaś Maryjo i Ojcze nasz. Skończywszy pacierz zaczynaliśmy się bawić w kamyki. Bawiliśmy się już jakiś czas, gdy zerwał się silny wiatr, potrząsał drzewami, a my patrzyliśmy, co się dzieje, bo dzień był pogodny. Widzimy wtedy, że ponad gajem oliwkowym kieruje się w naszą stronę ta postać, o której już mówiłam. W miarę jak się przybliżała, mogliśmy rozeznać jej rysy: młodzieniec 14-czy 15-letni, bielszy od śniegu, prześwietlony promieniami słonecznymi, był przeźroczysty jak kryształ. A był bardzo piękny. Zbliżywszy się do nas powiedział: Nie bójcie się, jestem Aniołem Pokoju, módlcie się razem ze mną i uklęknąwszy pochylił głowę aż do ziemi i kazał nam powtórzyć trzy razy te słowa: O mój Boże, wierzę w Ciebie, uwielbiam Cię, ufam Tobie i kocham Cię. Proszę, byś przebaczył tym, którzy nie wierzą, Ciebie nie uwielbiają, nie ufają Tobie i nie kochają Ciebie. Potem wstając rzekł: Módlcie się tak! Serca Jezusa i Maryi słuchają uważnie waszych słów i próśb. Te słowa się wyryły w naszej pamięci tak, że nigdy ich nie zapomnieliśmy. Odtąd padaliśmy często na ziemię i modliliśmy się słowami Anioła aż do znużenia…”…”Po dłuższym czasie, pewnego dnia, gdyśmy spędzali w domu przerwę obiadową, bawiliśmy się przy studni, którą mieli moi rodzice na podwórku, a którą nazywaliśmy Arneiro. Nagle widzimy koło nas tę samą postać Anioła, jak mi się wydawało, który przemówił: Co robicie, módlcie się, módlcie się wiele! Najświętsze Serce Jezusa i Maryi chcą wam okazać miłosierdzie. Ofiarujcie zawsze Bogu Najwyższemu wasze modlitwy i ofiary Jak mamy pełnić ofiary? zapytałam. Ze wszystkiego , co możecie, składacie Bogu ofiary, jako akt zadośćuczynienia za grzechy, którymi jest obrażany, oraz za nawrócenie grzeszników. Ściągniecie w ten sposób pokój na waszą Ojczyznę. Ja jestem jej Aniołem Stróżem, Aniołem Portugalii. Przede wszystkim przyjmujcie i znoście z poddaniem cierpienia, które Bóg wam ześle.

Podobną prośbę o przyjęcie postawy ofiary i pokuty skieruje Anioł do trojga dzieci po udzieleniu im Komunii Świętej pod dwoma postaciami kiedy mówił: Przyjmijcie Ciało i pijcie Krew Jezusa Chrystusa, tak strasznie znieważanego przez niewdzięcznych ludzi, pokutujcie za ich grzechy i pocieszajcie Boga waszego(str. 58).
Jakie były pierwsze następstwa danych Aniołowi przyrzeczeń składania ofiar przez dzieci? Wyrzeczenie się tańców i udziału w zabawach publicznych, znoszenie goryczy ubóstwa związanego z pijaństwem ojca Łucji, dziecięca bezradność Łucji w wypadku płaczącej matki Marii Rosy z powodu męża Antonio dos Santos i problemów zdrowotnych związanych wadą serca, z chorobą kręgosłupa i nerek oraz przygnębiająca atmosfera I Wojny Światowej mająca również wpływ na poczucie bezpieczeństwa dzieci z portugalskiej doliny Aljuster(Alżuster).

III. MARYJA PROSI TRÓJKĘ DZIECI Z ALJUSTER O DUCHA OFIARY.

13 maja rok 1917 – Po obietnicy pójścia do nieba dzieci słyszą skierowane do nich pytania Najświętszej Maryi Panny: Czy chcecie ofiarować się Bogu przez przyjęcie wszelkich cierpień, które On zechce na was zesłać jako akt zadośćuczynienia za grzechy, którymi On jest obrażony, i za nawrócenie grzeszników? Na potwierdzającą odpowiedź dzieci otrzymują zawsze dotrzymaną obietnicę Najświętszej Matki: Będziecie więc bardzo cierpieć, ale łaska Boża będzie waszą mocą.

Jak się przejawiał dalej duch podjętych ofiar i cierpień na prośbę Anioła pokoju i Najświętszej Matki? Może najpierw przykład z życia Łucji dos Santos: Boląca bardzo Łucję wielka nieufność i niewiara matki Łucji Marii Rosy dos Santos w prawdziwość opowiadania własnej, zawsze prawdomównej córki, co więcej, posądzanie o kłamstwa; wraz z pogardliwą postawą matki i sióstr Łucji wobec niej; ustawiczne pytania i dociekliwość pytających tłumów. Teraz można zrozumieć gorycz wyznania zawsze prawdomównej Łucji , która stawiała sobie często pytania: „Gdzie jest ta miłość, którą jeszcze tak niedawno moja rodzina mi okazywała? „Moją jedyną ulgą były łzy wylane przed Bogiem, gdy Mu składałam swoją ofiarę. Tego dnia Najświętsza Panienka jak gdyby zgadując, co się dzieje, powiedziała mi jeszcze: Bardzo cierpisz? Nie trać odwagi. Nie opuszczę cię nigdy. Moje Niepokalane Serce będzie Twoją ucieczką i drogą, która doprowadzi Cię do Boga. Kiedy Hiacynta zobaczyła mnie płaczącą, pocieszała mnie mówiąc: Nie płacz, to są na pewno te ofiary, o których mówił nam Anioł, że Bóg nam je ześle. Cierpisz po to, aby Mu zadośćuczynić i nawrócić grzeszników

Następne ofiary Łucji dos Santos i jej kuzynów Franciszka i Hiacynty Marto, to mówiąc językiem Łucji „badanie bardzo szczegółowe a nawet przykre”, osobiste wątpliwości Łucji „czy te objawienia nie pochodzą od diabła”, niekiedy utracony zapał do ofiar i umartwień; pokusa powiedzenia dla świętego spokoju, że skłamała i zakończenia wszelkich osobistych przykrości; sen o śmiejącym się z niej diable powiększający jeszcze ciemności jej duszy; unikanie towarzystwa kuzynów i płacz w samotności; znów kpiny matki z własnej córki: A to ta mała święta ze spróchniałego drzewa. Cały wolny czas spędza na zabawie i to tak, że nikt nie może jej znaleźć.

13 czerwca rok 1917

Matka Najświętsza Maryja Panna prosi ponownie dzieci : Ofiarujcie się za grzeszników, mówcie Jezusowi wiele razy, a szczególnie kiedy ponosicie jakąś ofiarę: O Jezu, czynię to z miłości ku Tobie, za nawrócenie grzeszników i na zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciw Niepokalanemu Sercu Mary .

Kolejnymi ofiarami złożonymi przez Łucję i jej kuzynów(kuzynostwo?)były nowe poważne przesłuchania ze strony proboszcza; groźby przesłuchującego w starostwie starosty; bolesna obojętność rodziców na przesłuchanie córki; po zdeptanym polu rodziny dos Santos ironiczne uwagi matki Marii Rosy Dos Santos i sióstr w stylu: Gdy teraz będziesz chciała jeść, pójdziesz poprosić o to tę Panią lubTeraz powinnaś tylko jeść to, co rośnie w Cova da Iria , zmuszanie przez matkę biciem do powiedzenia prawdy; natręctwo tłumów; cierpienia powodowane dobrowolnym noszeniem sznurów pokutnych przez dzieci; dobrowolne chłosta pokrzywami w celu złożenia Jezusowi ofiary; zrzekanie się posiłków na rzecz małych biedaków; dręczące przesłuchania ze strony nieznajomych panów…

13 września rok 1917

Matka Najświętsza mówi z swoją matczyną miłością do trójki pastuszków „pokutników”: Bóg jest zadowolony z waszych ofiar, ale nie chce, abyście spali z powrozami na biodrach. Noście go jedynie podczas dnia. Posłuchaliśmy dokładnie jej rozkazów. Wkrótce doszły nowe zmartwienia matki Marii Rosy Santos. Otóż w dolinie Cova da Iria – w posiadłości rodziny Łucji zniszczono dobre pastwisko i produkty rolne. Więcej! Dołączyły się przekonania, że „te wydarzenia nie były niczym innym jak chimerami i wymysłem dziecięcej fantazji. Wielkim ciężarem dla rodziny Santos byli ludzie – rozmówcy Łucji, którzy odrywali ją od pracy przy owcach. Mimo zastępstwa przez jedną z sióstr Łucji dla biednej rodziny Łucji była to poważna strata czasu. Łucja wspomina: „Z tego powodu moja matka w krótkim czasie została zmuszona do sprzedania naszej trzody, która była wielką podporą w utrzymaniu naszej rodziny. Ja byłam winna temu wszystkiemu i w momentach krytycznych rzucano mi ten zarzut prosto w twarz. Mam nadzieję, że dobry Bóg przyjął ode mnie tę ofiarę, którą Mu złożyłam, zawsze zadowolona z możności poświęcenia się dla Niego i dla grzeszników”. Dodatkową ofiarą dla niewinnej Łucji było jej posądzenie przez sąsiadkę o wzięcie od pewnego państwa pewnej sumy pieniędzy. Chociaż nie było to zgodne z prawdą matka Łucji żądała bezwzględnie oddania jej pieniędzy i „w tym celu posłużyła się kijem od miotły”. Nie pomogło przy tym prawdziwe świadectwo jej siostry Karoliny i koleżanki Wirginii. S. Łucja pisze: „Po tej obronie mogłam udać się do mojej ulubionej studni i tam Bogu jeszcze i tę ofiarę złożyć”.

13 października rok 1917

Maryja prosi: Nie obrażajcie więcej Pana Boga, jest już i tak bardzo obrażony. Przykład odważnej postawy dzieci: Widząca trójka dzieci nie boi się pogłoski o spowodowanie przez władze wybuchu bomby w czasie objawienia. Odpowiedź Franciszka i Hiacynty: „Ach jakby to było dobrze, gdybyśmy otrzymali tę łaskę pójścia stamtąd do nieba wraz z Matką Boską”. Wieczorem byłam naprawdę tak zmęczona przez te wszystkie pytania i przesłuchiwania…Ale ci biedni ludzie tak nalegali, że musiałam zrobić wysiłek, czasem niemały, żeby ich zadowolić. Powtarzałam wtedy moją zwykłą modlitwę w głębi serca: Z miłości ku Tobie, Boże, na zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciw Niepokalanemu Sercu Maryi, za nawrócenie grzeszników i za Ojca świętego.
Nie ulega wątpliwości, że najtrudniejsze pytania stawiali trzem dzieciom widzącym kapłani. Proboszcz z Fatimy postawił najtrudniejsze dla nich pytania: Po co te tłumy padają na kolana w jakiejś dzikiej zarośli, podczas gdy Bóg Żywy, Bóg naszych ołtarzy, w Przenajświętszym Sakramencie pozostaje sam, opuszczony w tabernakulum. Po co te pieniądze, które pozostawiają tam pod dębem, jeżeli nie można ukończyć budowy kościoła z powodu braku pieniędzy. W swoich wspomnieniach siostra Łucja napisze wspaniałą odpowiedź: „Dobrze pojęłam jego rozumowanie. Ale cóż ja mogłam zrobić . Gdybym była panią tych ludzi, skierowałabym ich z pieniędzmi do kościoła, ale skoro nią nie byłam, złożyłam Bogu jeszcze i tę ofiarę.
Natomiast bardzo mile wspomina siostra Łucja – księdza dziekana z Olival – O. Faustino. Ten miał zaufanie do trójki widzących i pouczał je jak zachować tajemnicę. Udzielał również wskazówek dotyczących życia duchowego. „Przede wszystkim wskazał nam sposób, jak we wszystkim podobać się Bogu, składając Mu niezliczone małe ofiary. Jeżeli macie, moje dzieci, apetyt na coś, powstrzymajcie się i zjedzcie coś innego, a złóżcie Bogu tę ofiarę. Jeżeli macie ochotę pobawić się, nie bawcie się, ale złóżcie Bogu drugą ofiarę. Jeżeli was wypytują i nie możecie się wytłumaczyć, Bóg tak chce, złóżcie Mu jeszcze tę ofiarę.
Nową wielką ofiarą Łucji było zapewne publiczne upokorzenie Łucji przez fatimskiego proboszcza w obecności wielu kapłanów za to, że nie uczęszczała na lekcje katechizmu, chociaż Łucja spełniała wolę swojej matki. Jak pisze w swoich Wspomnieniach Łucja – po jego odejściu z parafii wina niesłusznie spadła na Łucję. „Niektóre kobiety, kiedy mnie spotykały folgowały sobie, wyzywając mnie w brzydki sposób. Często mnie nawet policzkowały lub kopały”.

IV. FRANCISZEK I HIACYNTA CIERPIĄ I WSPÓŁOFIARUJĄ RAZEM Z ŁUCJĄ.

Pisząc o swoim kuzynostwie – Franciszku i Hiacyncie siostra Łucja stwierdza m. i. „Rodzice ich nie pozwalali, aby ktokolwiek ich dotknął. Ale oni cierpieli ze mną, płakali widząc mnie załamaną i upokorzoną”. A ich wspólne dziecięce ofiary? Przytaczam dokładnie słowa siostry Łucji:” Mieliśmy również zwyczaj od czasu do czasu nic nie pić przez 9 dni albo nawet przez cały miesiąc. Zrobiliśmy te ofiary w pełni sierpnia, kiedy upał był niemożliwy. Wracaliśmy któregoś dnia z modlitwy różańcowej z Cova da Iria i zbliżywszy się do stawu, który znajdował się przy drodze, Hiacynta rzekła: Słuchaj, tak mi się chce pić i tak bardzo boli mnie głowa. Napiję się troszeczkę tej wody. Tej nie – odpowiedziałam. Moja matka nie chce, abyśmy stąd pili wodę, bo ona może nam zaszkodzić. Poprosimy o wodę u Marii dos Anjos (była to nasza sąsiadka, która niedawno wyszła za mąż i mieszkała tam w chałupce). Nie, tej dobrej wody nie chcę. Napiję się tej. Bo zamiast złożyć Bogu ofiarę z pragnienia, złożę Mu ją z napicia się tej brudnej wody. W rzeczywistości woda z tego stawu była bardzo brudna. Różni ludzie prali tam swą bieliznę i zwierzęta tam piły i kąpały się. Dlatego moja matka zwracała bardzo uwagę na to, aby je dzieci nie piły tej wody. Innym razem mówiła Hiacynta: Pan Bóg musi być zadowolony z naszych ofiar, ponieważ mnie się chce tak strasznie pić, ale nie będę pić. Chcę cierpieć z miłości dla Niego.
Siostra Łucja dos Santos także w kategoriach wielkiej osobistej ofiary traktuje ustawiczny sprzeciw własnej matki wobec fatimskich maryjnych objawień, śmiertelną chorobę swojej matki i najbardziej niesprawiedliwy zarzut swojej starszej siostry: Matka umiera zatroskana z powodu cierpień, których ty byłaś przyczyną nagłą śmierć swego ojca (31. 07. 1919). Ta matka wkrótce zostaje cudownie uzdrowiona przez Najświętszą Maryję Pannę. Za kolejną osobistą ofiarę siostra Łucja uważa również nagłą śmierć swojego ojca. Według Wspomnień Łucji: „On był jedynym, który stale stał po mojej stronie i gdy wszystko w domu było przeciwko mnie, on jedyny brał mnie w obronę. Zamknęłam się w moim pokoiku i wołałam: Mój Boże, mój Boże. Nigdy nie myślałam, że mi tyle cierpienia ześlesz. Ale cierpię z miłości ku Tobie, na zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi, za Ojca świętego i za nawrócenie grzeszników.

V. OSTATNIE OFIARY FRANCISZKA I HIACYNTY MARTO.

W końcu października 1918 roku pogorszyło się również Hiacyncie i Franciszkowi. Oddaję głos siostrze Łucji: „Hiacynta mówiła mi czasem: Czuję tak wielki ból w piersiach, ale nie mówię nic mojej matce, chcę cierpieć dla Pana Jezusa na zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi, za Ojca świętego i za nawrócenie grzeszników Gdy któregoś dnia z rana przyszłam do niej, zapytała mnie: Ile ofiar złożyłaś tej nocy Panu Jezusowi. Trzy. Wstałam trzy razy odmówić modlitwę Anioła. Ja Mu ofiarowałam bardzo dużo, nie wiem, ile tych ofiar było, ponieważ miałam silne bóle, ale nie skarżyłam się. Franciszek był spokojniejszy. Czynił zwykle to, co my robimy…W swej chorobie cierpiał z bohaterską cierpliwością. Bez jęku i bez najmniejszej skargi. Zapytałam go pewnego dnia na krótko przed śmiercią: Franciszku, czy bardzo cierpisz? Tak, ale znoszę wszystko z miłości do Pana Jezusa i Matki Boskiej. Któregoś dnia dał mi powróz, o którym już opowiadałam, i powiedział: <Weź, zabierz go, zanim go moja matka zobaczy. Nie jestem już w stanie wkładać go na siebie. Jadał wszystko, co mu matka przyniosła, i nie zauważyłam, żeby kiedyś grymasił. I nadszedł dzień jego odejścia do nieba”. [37. Franciszek umiera 4. 04. 1919 r. o godz. 22. 00].

Przejawy ducha ofiary w życiu Hiacynty Marto.

Mówi o nim naoczny świadek – Siostra Łucja Dos Santos – jej kuzynka.
„Jej matka wiedziała, jak bardzo nie lubiła mleka. Pewnego dnia przyniosła jej wraz z filiżanką mleka piękną wiązkę winogron. Hiacynto – rzekła – zjedz to. Jeżeli nie możesz wypić mleka, zostaw. A zjedz winogrona. Nie, moja mamo, nie chcę winogron, zabierz je. Daj mi mleka, wypiję je. I nie okazując najmniejszej niechęci, wypiła je. Moja ciotka oddaliła się zadowolona, sądząc, że niechęć jej córeczki do mleka zanika. Potem zwróciła się Hiacynta do mnie i powiedziała: Miałam taką ochotę na te winogrona i tak mi było ciężko wypić to mleko, ale chciałam złożyć Panu Jezusowi tę ofiarę. Innego dnia z rana znalazłam ją bardzo zmienioną i zapytałem jej, czy się czuje gorzej. Tej nocy – odpowiedziała – miałam wielkie bóle i chciałam złożyć ofiarę Panu Jezusowi przez nieprzewracanie się w łóżku, i dlatego wcale nie spałam. Innym razem powiedziałam: Gdy jestem sama, wychodzę z łóżka, aby zmówić modlitwę Anioła. Ale teraz nie jestem już w stanie chylić głowy do ziemi, bo upadam. Modlę się jedynie na klęczkach…W kilka dni po zachorowaniu dała mi powróz, którego używała: Przechowaj mi go, obawiam się, że moja matka go zobaczy. Jeżeli mi się polepszy, znów chcę go używać. Ten powróz miał trzy węzły i był splamiony krwią. Zachowałam go w ukryciu aż do chwili, kiedy definitywnie(ostatecznie)opuściłam dom rodzinny. Potem nie wiedząc, co mam zrobić, spaliłam go wraz z powrozem jej braciszka”.

Ofiary Łucji w czasie choroby.

Podczas złego samopoczucia Łucji dobrzy znajomi widząc ją „bladą i anemiczną” matka …Marto pozwoliła jej kilka dni spędzić dla „zmiany powietrza”w ich okolicy. Wspomnienia siostry Łucji: „W tych podróżach nie zawsze spotykałam się z szacunkiem i troskliwością. Obok ludzi, którzy mnie podziwiali i uważali za świętą, byli też inni, którzy mi wymyślali i nazywali mnie hipokrytką, marzycielką i czarownicą. To nasz dobry Bóg wrzucał sól do wody, aby się nie zepsuła. Dzięki Boskiej Opatrzności przeszłam przez ogień, nie spaliwszy się ani nie poznawszy tego robaka zarozumiałości, który zwykł wszystko niszczyć. W takich okolicznościach zwykle myślałam sobie: Wszyscy się mylą. Nie jestem ani święta, jak mówią niektórzy, ani kłamczuchem, jak mówią inni. Tylko Bóg wie, kim jestem.
Ofiara Łucji z najpiękniejszych dziecięcych przyjaźni z kuzynostwem – Franciszkiem i Hiacyntą, którzy odeszli do Wieczności. Pisze Łucja: „W tak krótkim czasie nasz Dobry Bóg zabrał mi do nieba mego kochanego ojca (31. 07. 1919 rok), następnie Franciszka(04. 04. 1919 rok), a teraz Hiacyntę (20. 02. 1920 rok), której już nie zobaczę więcej na tym świecie. Gdy tylko mogłam, uciekłam do Cabeço, chroniłam się w grocie skalnej, aby tam wypłakać się i przed samym Bogiem się użalić. Gdy schodziłam ze stoku, wszystko przypominało mi moich drogich towarzyszy: kamienie, gdzie tyle razy siedzieliśmy, kwiaty, których już nie zbierałam, bo nie miałam ich komu zanosić, Valinhos, gdzie razem cieszyliśmy się rozkoszami raju”
Ofiara Łucji przy pożegnaniu rodzinnych stron.
W swoich Wspomnieniach Łucja pisze: „Wyznaczono wreszcie dzień odjazdu. W ostatni wieczór poszłam z ciężkim sercem pożegnać się ze wszystkimi naszymi drogimi miejscami. Byłam pewna, że moja stopa ostatni raz stąd odchodzi: z Cabeço(Kabeso-wzgórze), Rocha, Valinhos, z kościoła parafialnego, gdzie dobry Bóg rozpoczął swe dzieło miłosierdzia, z cmentarza, gdzie zostawiam mego kochanego ojca i Franciszka, którego jeszcze nie mogłam zapomnieć. Z naszą studnią pożegnałam się, gdy już świecił księżyc; ze starym klepiskiem, gdzie tyle razy spędzałam długie godziny przypatrując się ślicznemu gwiaździstemu niebu, cudownym wschodom i zachodom słońca, gdy by łam zachwycona, kiedy krople rosy pokrywające rankiem góry w słońcu błyszczały jak perły, gdy wieczorem śnieg, który spadł w ciągu dnia, zwisał z jodeł i przypominał piękność raju. Następnego dnia (tj. 16. 06. 1921)nie żegnając się z nikim o godz. 2 rano puściłam się w drogę w towarzystwie mojej matki i biednego robotnika imieniem Manuel Correia , zabierając ze sobą moją nienaruszoną tajemnicę. Przechodziliśmy obok Cova da Iria, aby się pożegnać. Odmówiłam tam po raz ostatni mój różaniec i odchodząc odwracałam się póki była widoczna, aby jeszcze raz powiedzieć: Do widzenia. [O. Ludwik Kondor SVD, Siostra Łucja mówi o Fatimie(Wspomnienia siostry Łucji), Wydanie trzecie, VICE-POSTULAÇAO, Fatima 1989, str. 54-str. 90].

VI. O JAKIEJ POSTAWIE WSPÓŁCZESNYM CZCICIELOM MATKI BOŻEJ FATIMSKIEJ MÓWIŁA W SWEJ KSIĄŻCE PT. „APELE ORĘDZIA FATIMSKIEGO” (306 stron!)SIOSTRA MARIA ŁUCJA OD JEZUSA I NIEPOKALANEGO SERCA MARYI?

Siostra Maria Łucja od Jezusa i Niepokalanego Serca Maryi w swojej książce pt. „Apele Orędzia Fatimskiego” mówi o dwudziestu wezwaniach Orędzia z Fatimy. Wymienię je wszystkie podkreślając z Siostrą Łucją szczególnie wezwanie siódme, czyli wezwanie do ofiary:

1. Wezwanie do wiary
2. Wezwanie do adoracji
3. Wezwanie do nadziei
4. Wezwanie do miłowania Boga
5. Wezwanie do przebaczenia
6. Wezwanie do modlitwy
7. Wezwanie do ofiary
8. Wezwanie do uczestnictwa w Eucharystii
9. Wezwanie do zażyłości z Trójcą Przenajświętszą
10. Wezwanie do codziennego odmawiania różańca
11. Wezwanie do nabożeństwa do Niepokalanego Serca Maryi
12. Wezwanie do rozważania życia wiecznego
13. Wezwanie do apostolstwa
14. Wezwanie do wytrwania w dobrym
15. Wezwanie do zaprzestania obrażania Boga
16. Wezwanie do uświęcania rodziny
17. Wezwanie do doskonałości życia chrześcijańskiego
18. Wezwanie do życia w pełnym poświęceniu się Bogu
19. Wezwanie do świętości
20. Wezwanie do kroczenia drogą nieba

(7)Wezwanie do ofiary

Podejmując hasło: SKŁADAJCIE WCIĄŻ NAJWYŻSZEMU MODLITWY I OFIARY Siostra Łucja powołuje się na karty Pisma Świętego Starego i Nowego Testamentu. Natychmiast też mówi współczesnym czcicielom Najświętszej Maryi Panny: „Orędzie nawołuje nas do tego, abyśmy składali Bogu ze wszystkiego co w naszej mocy, ofiarę: „Ze wszystkiego, co robicie, składajcie ofiarę w akcie zadośćuczynienia za grzechy, jakimi On jest obrażany, i prośby o nawrócenie grzeszników”[SŁOWA ANIOŁA]. Oto główny motyw uzasadniający konieczność naszej ofiary! Bardzo praktyczna Siostra Łucja podaje przykłady ofiar możliwych do podjęcia przez współczesnych czcicieli Maryi. Oto one:

1. Dobra duchowe
2. Dobra intelektualne
3. Dobra moralne
4. Dobra fizyczne
5. Dobra materialne
6. Siebie samych
7. Innych
8. Ofiary wewnętrzne związane z zachowaniem Prawa Bożego aż po ofiarę ze swego życia.
9. Wyrzeczenie się tego wszystkiego, co może prowadzić nas do grzechu.
10. Rezygnacja z niedozwolonych uciech światowych
11. Rezygnacja z poruszeń pychy:
12. Rezygnacja z próżności
13. Rezygnacja z żądzy posiadania
14. Rezygnacja ze skąpstwa
15. Rezygnacja z nadmiernych wygód
16. Rezygnacja z uchybień przeciw miłości i sprawiedliwości wobec bliźniego
17. Podejmowanie jarzma codziennego krzyża, np. pracy
18. Pokonywanie przeciwności życiowych pogodą ducha, cierpliwością, rezygnacją
19. Przyjmowanie nieoczekiwanych upokorzeń
20. Ofiara z łakomstwa
21. Powstrzymanie się od napojów alkoholowych z świadomością, że „wiele naszych braci i sióstr znajduje się w sytuacji braków środków do życia”.
22. Cnota umiarkowania przy korzystaniu ze stołu stworzenia, tj. umartwienie swojego apetytu i wyrzeczenie się łakomstwa
23. Oderwanie się od przesadnego przywiązania do dóbr tego świata(los bogatego młodzieńca z Ewangelii(Mt 19, 16-24)?
24. Dzielenie się z potrzebującymi z świadomością Sądu Ostatecznego(Mt 25, 41-46)
25. Cnota czynienia dobra
26. Chodzi o wspaniałomyślność w rzeczach małych, zwyczajnych i obecnych w każdej chwili; o doskonałość w danym momencie. A więc o:

1. Odmawianie modlitwy z wiarą i uwagą i unikanie, na ile to tylko możliwe, roztargnień; z szacunkiem, uświadamiając sobie, że się rozmawia z Bogiem. Nasza modlitwa winna być pokorna i zespolona ściśle z duchem ofiary, tzn. z poświęcenia własnego odpoczynku, wcześniejszego wstania, odmówienia różańca, rezygnacji ze słuchania radia lub oglądania telewizji, z wyrzeczenia się własnych uciech i upodobań. Znamienna myśl Siostry Łucji: JEŻELI NI ZBAWIMY SIĘ DZIĘKI SWEJ NIEWINNOŚCI, TO OSIĄGNIEMY ZBAWIENIE TYLKO POPRZEZ MODLITWĘ I POKUTĘ.

2. Składanie Bogu w ofierze jakiegoś drobnego wyrzeczenia się w pożywieniu, tak by nie naruszać przy tym swoich sił fizycznych, nieodzownych do wykonywania normalnej pracy. Np. można zastąpić jakiś owoc, który bardziej nam smakuje, innym, mniej smacznym, albo jakąś słodycz…lub napój…; znosić pragnienie przez jakiś czas, a dopiero potem się napić, ale korzystając z mniej smacznego napoju.

3. Ofiara, jaką możemy i powinniśmy składać Bogu, jeśli chodzi o ubiór: znosić cierpliwie tę odrobinę chłodu lub gorąca bez skargi; gdy znajdujemy się w tym samym miejscu z innymi ludźmi, zgadzajmy się na to, by drzwi lub okna były otwarte według ich życzenia. Ubierajmy się przyzwoicie i z umiarem, nie ulegając przy tym ostatnim krzykom mody…Powinniśmy się ubierać zgodnie z chrześcijańską moralnością, z godnością osobistą i solidarnością z innymi, składając Bogu w ofierze dar z przesadnej próżności. (m. i. wyrzeczenie się przesadnych ozdób na szatach i klejnotów na rękach na rzecz pomocy braciom potrzebującym.

4. Znosić z pogodą ducha przeciwności pojawiające się na naszej drodze: raz będzie to niemiłe słowo, bulwersujące, irytujące, przykre; kiedy indziej uśmiech ironiczny, lekceważenie, sprzeciw, usunięcie nas na bok, nieliczenie się z nami; jeszcze innym razem będzie to brak zrozumienia, odcięcie się, odrzucenie, brak uwagi, zapomnienie, niewdzięczność itd. Trzeba umieć znosić w milczeniu swą ofiarę, składać ją Bogu i nie poddawać się; zachowywać się tak, jak gdyby nic się nie stało, jakby się było człowiekiem ślepym, głuchym i niemym, aby móc dzięki temu widzieć rzeczy znacznie lepiej, mówić z większą pewnością siebie i wsłuchiwać się w głos Boga.

5. Są wreszcie pokuty i ofiary zewnętrzne: obowiązkowe i dobrowolne. Obowiązkowymi ofiarami są na przykład wprowadzone przez Kościół posty i wyrzeczenia się określonych pokarmów. Nie możemy jednak i nie powinniśmy się ograniczać do nich samych, albowiem są one w gruncie rzeczy czymś bardzo małym wobec ciążącej na nas wszystkich konieczności czynienia pokuty za grzechy własne i bliźniego.
Są też pewne narzędzia pokutne, którymi posługiwali się liczni święci, jak dyscypliny, włosiennice itp. Praktykuje się takie pokuty w zjednoczeniu z Chrystusem ubiczowanym, przywiązanym łańcuchami do pala, cierniem ukoronowanym. Jeżeli Chrystus tak bardzo cierpiał za nas, to bardzo słusznie i właściwe jest to, abyśmy sami coś zrobili dla Niego i Jego zbawczego dzieła.
. Jezus Chrystus nauczając o „ciasnej” i „wąskiej drodze”, „która prowadzi do życia”…ukazuje nam wielką konieczność poświęcenia i ofiarowywania siebie samych, albowiem bez ducha wyrzeczenia nie wejdziemy do życia wiecznego”. „Składajcie wciąż Najwyższemu modlitwy i ofiary”.
Ave Maria!
[Siostra Maria Łucja od Jezusa i Niepokalanego Serca Maryi, Apele orędzia fatimskiego, Wydawnictwo Pallottinum, Sanktuarium MB Fatimskiej, Zakopane 2001, str. 93-102).

CISNĄCE MI SIĘ PRZED AUDYCJĄ PYTANIA I ODPOWIEDZI
**********************************************************

I. Dlaczego Maryja tak kocha dzieci i tak ufa dzieciom?

1. Maryja znała Biblię i szczególną rolę dzieci w planach Bożych.
Przede wszystkim dzieci ukochał Jej Boży Syn, który przyszedł zbawiać grzeszną ludzkość objawiając się w postaci dziecka.

2. Maryja jest Matką. Kocha je jak Jej Syn za niewinność, ufność i prostotę. Przypomnienie: Przed Fatimą było już Lourdes(11. II. 1858) z córką zbankrutowanego młynarza Bernadettą Soubirous, a jeszcze wcześniej La Salette(1846) z pastuszkami Melanią Calvat i Maksymilianem Girard.

II. Czy współczesne dzieci żyjące w dobie niezwykłej techniki i konsumpcji stać na ofiary podobne do tych ponoszonych przed laty przez Franciszka, Hiacyntę i Łucję?

1. Wierzę, że tak chociaż niekiedy zupełnie inne, bo współczesne dzieci żyją w zupełnie innych warunkach ekonomicznych. Dzisiejsze ofiary- tj. wyrzeczenia mogą mieć na imię- ewangeliczna, wychowawcza i piękna – ogólnopolska Akcja Charytatywna z hasłem: DZIECI KOMUNIJNE DZIECIOM MISJI. Ze wzruszeniem można podziwiać hojność Małych Przyjaciół Pana Jezusa i Misji w naszej parafii salezjańskiej Kutno-Woźniaków.

2. Więcej! Wierzę, że polskie dzieci stać na dużo więcej, bo nawet na ofiary z własnego życia? Mogę dziś podać wspaniały przykład dziś, dokładnie 12 czerwca obchodzącą zapewne w Radosnej Wieczności, kolejną Rocznicę swoich ziemskich urodzin 13-letnią bohaterkę, harcerkę -L Druhnę Joannę Skwarczyńską. Imię tej głęboko religijnej, szlachetnej, również zewnętrznie zjawiskowo pięknej dziewczynki-aktorki nosi już teraz bez trudności w wolnej Polsce szereg drużyn harcerskich. Spotkaliśmy się na Jej 70- letnich rzec można urodzinach w Łodzi lat temu…w salezjańskiej parafii pod wezwaniem Świętej Teresy od Dzieciątka Jezus i Świętego Jana Bosko. Teraz wspaniała wiadomość nie tylko dla polskich harcerzy! Ks. dr Adam Skwarczyński urządza w Siedlcach harcerską Izbę Pamięci bohaterskiej druhny Joanny Skwarczyńskiej. Zachęcam gorąco polskie dzieci, polskich harcerzy i polskich wychowawców do serdecznych odwiedzin – pielgrzymki!!!

III. Jak uczyć i jakich współczesnych ofiar – wyrzeczeń uczyć dzieci polskie żyjące w epoce pojazdów kosmicznych, telewizji, komputerów, telefonów komórkowych itp.?

1. To piękna ale trudna sprawa! Najwięcej zależy od wiary, sposobu myślenia i przykładu rodziców, od tego, czy uczą postawy ewangelicznej posiadania i dzielenia się. Zasada ewangeliczna jest jasna!: „Wszystko jest dla nas i ma być dla nas środkiem. Jedynym ostatecznym celem naszej ziemskiej pielgrzymki, naszych wysiłków jest Pan Bóg, nie dobrobyt, nie tytuł naukowy! Nic nad Pana Boga! Tu przypominam genialną radę O. Józefa Augustyna SJ, pisarza- ascety: „JEŚLI UKOCHAMY JAKĄŚ RZECZ BARDZIEJ OD PANA BOGA, TO ONA NAS ZNISZCZY!” Kto nie wierzy, niech tylko raz zobaczy Domy Starców i porozmawia z rodzicami, którzy dawali wszystko swoim dzieciom, a w
ostatecznym rozrachunku „O”, bo nie zaprosili do umysłów i serc dzieci Pana Boga.

2. Na kolędzie brzmi chyba w całej Polsce refren: „Opuszczam kościół w niedzielę i święta, bo ciężko pracuję, haruję. ” Moje dzieci muszą mieć to wszystko, czego ja nie posiadałem w moich dziecięcych latach”. Rozumiem troskę o znajomość języków obcych u dzieci. W sumie jednak nasze potrzeby to beczki bez dna. Warto przemyśleć myśl – ostrzeżenie filozofa i duchownego protestanckiego, Duńczyka Sorena Kierkegaarda(1813-1855): „Z CHWILĄ PORÓWNYWANIA KOŃCZY SIĘ NASZE SZCZĘŚCIE”. A ponieważ ciągle porównujemy swój stan posiadania z innymi kończy się po prostu nasze osobiste i rodzinne szczęście!

III. CZY NIE TRZEBA UCZYĆ DZIECI WARTOŚCIOWANIA OD PRZEDZKOLA?

1. „Dziecięcy” eksperyment Sługi Bożego Stefana Kardynała Wyszyńskiego(1901- 1981) w naszej Salezjańskiej Bazylice w Warszawie. Żadne dziecko nie chciało się podzielić z dostojnym gościem.

2. Mój rekolekcyjny dialog z przedszkolakami u Sióstr Urszulanek. Opowiedziałem im utwór Henryka Sienkiewicza pt.”Bajka”, jak to 4 młodociane wróżki składały urodzinowe życzenia księżniczce. Smutna była królowa wróżek z bajki Henryka Sienkiewicza, a ja jako rekolekcjonista bardziej smutny , ponieważ dzieciom podobało się tylko jedno życzenie „ZŁOTO, ZŁOTO, ZŁOTY SKARB”.
Na 56 maluchów tylko jedno 6-letnie dziecko powiedziało „dobroć” najpiękniejsza jest w naszym życiu.

3. Nie mogę nigdy zapomnieć skargi jednego ojca, ciężko pracującego, warszawskiego taksówkarza – „Moje dzieci nie biorą. Moje dzieci otrzymują!”

4. Dziś są niekiedy duże kłopoty ze znalezieniem Chrzestnych. Dlaczego?
Które z dzieci zadowoli się w dzień Pierwszej Komunii Świętej przeskromnym ale bardzo mądrym wpisem niezbyt bogatej chrzestnej do pamiętnika swojej chrzestniaczki Kasi:. „Pamiętaj Kasiu, że język to największy Dar Pana Boga na Twoją ziemską wędrówkę zwaną życiem…Wspaniały wykład…rodziców i rodziców chrzestnych dla ludzi stawiających w życiu na pierwszym miejscu, na wartości duchowe. (Warszawa, Praga 1970 rok).

drukuj