„Pieśń o ojczyźnie”
Jedną z podstawowych rzeczywistości i zarazem świętości, którą obłędna
ideologia liberalno-nihilistyczna odrzuca i wyszydza i której też "nie zna"
traktat lizboński, jest ojczyzna. Jednak pojęcie ojczyzny funkcjonuje od wielu
tysięcy lat jako jedna z podstawowych rzeczywistości, wielkości i wartości dla
każdej jednostki i społeczności.
Pojęcie ojczyzny
Ojczyzna (po hebrajsku nahalah, po grecku patris, po łacinie patria, po
staropolsku "ojcowizna") to czasoprzestrzenna, materialna, przyrodnicza i ludzka
nisza życia, która człowieka zrodziła, kształtuje, zwłaszcza w początkach,
utrzymuje i realizuje osobowościowo i duchowo. Składają się na nią trzy główne
czynniki: ziemia rodzinna o różnych zakresach, element rodzicielski (rodzice,
ród i inni ludzie, którzy tworzyli naszą etnogenezę) oraz środowisko
kształtujące nas psychicznie, osobowościowo i duchowo, zwłaszcza w czasach
dzieciństwa i młodości (kultura duchowa i materialna, cywilizacja, zespół pojęć
i świadomości społecznych, język, historia, sztuki, religia). Rozróżniamy
ojczyznę wielką (kraj, państwo, naród, po niemiecku Vaterland) i ojczyznę małą,
czyli owe trzy czynniki najbliższe, o małym zakresie (po niemiecku: Heimat).
Żydzi i chrześcijanie znają ponadto: praojczyznę (samych początków ludzkości),
ojczyznę ziemską, aktualną, i ojczyznę niebieską, do której zdążamy. Jednakże z
samym pojęciem ojczyzny stało się u nas coś tragicznego, wprost przestępczego.
Pewna dyrektorka katolickiego liceum społecznego z dużego miasta mówi mi, że
kiedy na lekcji wymieni się słowo "ojczyzna", to niektórzy uczniowie się śmieją.
Jacy terroryści propagandowi i kiedy zatruli całe powietrze ojczyźniane i
polskie?
Ojczyzna jest matką
Kiedy mówimy o ojczyźnie, najpierw się wzruszamy. Potem przychodzi nam na myśl
jakaś kraina lub ziemia. Każdy człowiek wiąże się z jakąś najbliższą sobie
ziemią, o jedynej dla jego wyobraźni rzeźbie terenu, gór, dolin, pól, łąk, pór
roku, dróg, nawet fauny i flory. Jest to ziemia objęta szczególnie mocnymi
przeżyciami, zlewająca się z obrazem matki i ojca oraz dzieciństwem. Jej
przykładem jest krajobraz z lat dzieciństwa i młodości. Z czasem, oczywiście,
krajobraz ten poszerza swoje granice coraz bardziej, o wszystkie pierwotne
rzeczy i zdarzenia. Ojczyzna łączy się następnie z żyjącymi na danej ziemi
ludźmi: rodzicami, dziadkami, braćmi, krewnymi, rodakami i wszystkimi "swoimi".
Należą do tego grona także nauczyciele, wychowawcy, urzędnicy, wszyscy, którzy
nas kształtowali i jakoś nam służyli, abyśmy mogli być takimi, jakimi jesteśmy.
Jest to szczególnie ziemia przodków i kraj rodzinny (Rdz 31, 3; Lb 10, 30; Ne 2,
3). W rezultacie z obrazem ziemi ojczystej łączą się rozmaite kręgi "swoich"
ludzi; od rodziców, poprzez grupy koleżeńskie, zawodowe, klasowe, aż do narodu
włącznie.
Ojczyzna przybiera jeszcze konkretne kształty w ramach państwa na danym obszarze
ziemi. Państwo jest chyba najwyraźniejszą i najsilniejszą organizacją narodu.
Stanowi zatem względnie autonomiczną organizację życia ludzkiego na danym
terytorium. Organizm państwowy ma bardzo duży udział w kształtowaniu konkretnych
rysów ojczyzny, choć nie przekreśla nigdy świetlanych rysów mistycznych.
W obrębie terytorium, ludności i organizacji państwowej rozwija się wspólna
świadomość tożsamości rodzinnej, jakby więź jedności psychicznej. Przejawia się
ona w różnych postaciach, najczęściej w kulturze materialnej i duchowej, w
określonym sposobie życia, wytworach, prawach, obyczajach, tradycjach,
technikach, ideach, moralności, religii. Jednym z ważniejszych czynników
jedności psychicznej jest wspólny język, który tworzy określony świat rozumień,
przeżyć, wyobrażeń, ułatwia głęboki kontakt międzyludzki i przechodzenie od
teraźniejszości ku wspólnej przeszłości. Jednakże chyba najbardziej jednoczy
ludzi i skupia ich w jeden organizm złożony ze "swoich" wspólne egzystowanie, a
więc ta sama historia, wspólnota działania i losów życia materialnego i
duchowego. Wspólność egzystencji wytwarza zażyłość, przyjaźń, poczucie
współzależności i pewną tożsamość duchową. Nie ma więc ojczyzny bez historii.
Oczywiście historię tę trzeba rozumieć nie tylko jako przeszłość, ale także jako
wspólną przyszłość.
W rezultacie ojczyzna wiąże się z naszym rodzeniem się, stawaniem, z początkami,
które jednak nie ograniczają się do dzieciństwa, lecz przedłużają do starości,
wyrażają po prostu naszą stałą zależność od konkretnego społeczeństwa i wywołują
z kolei tendencję do kontynuowania naszych wspólnych powiązań w stosunku do
innych. Ojczyzna przypomina więc materialno-duchową tęczę rozciągającą się nad
początkiem egzystencji ludzkiej i nad jej pierwotnym zakotwiczeniem w ziemię, w
społeczność, w państwo, w kulturę i w czas. Pojęcie ojczyzny zbliża się bardzo
do pojęcia szeroko rozumianego macierzyństwa społecznego. Ojczyzna jest faktem
pierwotnie danym.
Obowiązek patriotyzmu
Zawsze istniały rozmaite próby negowania wartości ojczyzny: hedonistyczne – ibi
partia, ubi bene; religijne – pomiatanie ziemskim pochodzeniem (Tertulian) i
perfekcjonistyczne porzucanie konkretnej ojczyzny na rzecz rzekomo doskonalszej
(np. kosmopolityzm). Spotykamy też stale wykroczenia per excessum, jak
bałwochwalczy kult swego państwa i narodu w hitleryzmie lub inne nacjonalizmy.
Chrześcijaństwo stoi na gruncie afirmacji podstawowej wartości w ojczyźnie,
jakkolwiek mogą być spory co do tego, jakie konkretne formy patriotyzmu są
bardziej odpowiednie. Każda religia zresztą szerzy kult macierzyństwa i
początków ludzkich i sam Bóg jest rozumiany przede wszystkim jako Początek.
Na patriotyzm składają się: przeświadczenie o podstawowej wartości ojczyzny,
żywienie do niej szacunku i miłości oraz praca dla niej. Jest to więc świadome
przeżywanie i ogólne dopełnianie swej więzi z początkami i egzystencją wyższą, z
której się wywodzimy. Ojczyzny nie dobieramy sobie, tak jak i matki. Może też
nie być dla każdego idealna. Niemniej nie wolno negować jej specyficznej
świętości.
W aspekcie praktycznym dawniej patriotyzm zawężano najczęściej do czynu
zbrojnego lub przynajmniej politycznego. Była to jednocześnie asceza wysoka,
gdyż nierzadko wymagała ofiary z życia. W tym względzie jest tak zresztą do
dziś. Wprawdzie nie brakło nigdy ludzi symulujących patriotyzm i unikających
ofiar, ale ogólnie państwa musiały czyn militarny stawiać na pierwszym miejscu,
by w epoce wojen bronić swego bytu. Należało to do instynktu samozachowawczego.
Stąd też ofiarę patriotyzmu stawiano na równi z ofiarą religijną. Można jednak
dyskutować na temat różnych form patriotyzmu. Dziś bowiem zagrożenie ludzkości
ma wymiar bardziej egzystencjalny. Odkrywamy więc, że także patriotycznie brzmi
hasło Nehemiasza: "odbudujmy mur Jerozolimy" (2, 17). Patriotyzm staje się formą
zaangażowania w życie bieżące. Należy do niego każdy czyn dobry, a zwłaszcza
heroiczny, dla dobra ojczyzny. Nie chodzi tu o ckliwość ani fantazję, jakkolwiek
i uczucie karmi potrzebną skądinąd poezję ojczystego życia. Chodzi o zrozumienie
sprawiedliwej spłaty za to, co dla siebie wzięliśmy, i wspaniałomyślną chęć
dawania jeszcze więcej tym, którzy przyjdą po nas. Bo dla nich i my będziemy
częścią ojczyzny. I tak zjawisko ojczyzny łączy się z futurologią. Patriotyzm to
wspólnota pracy, polepszanie życia i planowanie tak, żeby nasza Macierz była
coraz piękniejsza i coraz bardziej macierzyńska dla przyszłych ludzi. Patriotyzm
jest wielkim posłannictwem profetycznym.
Zapewne pojęcia narodu, państwa, a może i ojczyzny będą się zmieniały w
przyszłości. Przede wszystkim niektóre będą po prostu ginęły, tak jak ginęły
niektóre szczepy, narody, kultury, języki i religie. Poza tym patriotyzm zawsze
może być wykorzystywany do różnych partykularnych i błędnych celów. Każda
wartość doczesna może być zniekształcana. Wydaje się jednak, że sama zasada
ojczyzny nie zginie, bo każda osoba i każda grupa ludzi będzie musiała mieć
swoje prapierwotne milieu macierzyńskie w sensie biologicznym, psychicznym,
kulturowym i społecznym. Doniosłość zaś konkretnych kształtów tego milieu będzie
jeszcze rosła.
Ojczyzna nie utożsamia się z jednym lub drugim zjawiskiem. Jest ona czymś
głębszym i zawsze czymś bardziej idealnym, jak duchowe macierzyństwo pod pooraną
twarzą matki. Stąd idea ojczyzny wydaje się przezwyciężać czas. Wyrasta ona dla
nas z dzieciństwa, jak kraina dobra, piękna i szczęścia. Ale pojawia się także
przed nami jako ziemia obiecana, jako kraina marzeń i dążeń. Dla religii
ojczyzna ziemska jest konieczną drogą do Ojczyzny; dostrzegamy jakąś ojczyznę w
niebie, skąd wyczekujemy Zbawcy i gdzie dokona się przetworzenie naszej
egzystencji poniżonej, doczesnej i niewolniczej, na ziemię chwalebną, czyli
egzystencję chwały (Flp 3, 20-21). I nawet w niebieskiej ojczyźnie muszą
wystąpić jakieś ślady dawnej naszej ojczyzny ziemskiej. I tak przyszłość będzie
znowu wielkim ojczyźnianym początkiem.
Polska
Mówimy o ojczyźnie trochę okrężnie. Dla nas ojczyzna to Polska. Konkretna,
historyczna, nieunikniona Polska. Co ta nazwa w nas wywołuje? Polska. Jest to
nazwa jedna z najwyższych, jakkolwiek nie sposób ująć w słowa wszystkich przeżyć
i wszystkich Polaków.
Wypowiadając się na temat Polski, nie zawsze uzewnętrzniamy prawdziwe, serdeczne
uczucia, jakimi darzymy naszą Ojczyznę. Polska chyba również rodziła się w
blasku mitów jak wszystkie inne ojczyzny, wielkie lub małe. Takie mity same
narzucały się kronikarzom. Nie ma rodzin bez dzieci. Tak też rodzili się
Słowianie, Wenedowie, Lechici, Sarmaci, Polanie, Polacy… Historia jest
konieczna. Spójrzmy na ten "początek" oczyma Jana Długosza. Prowadzi nas
fantastycznie gdzieś do Noego i w dół przez Jafeta, Gomera, Ascenasa, Alana i
Negnona – ojca Słowian. Nie chodzi o prawdę, chodzi o pewien blask matki.
Dochodzimy do Lecha, brata Czecha i Rusa, żyjących pierwotnie w Panonii. Zgodnie
z kanonami myślenia musiały przyjść katalogi władców polskich: Lech, Krak, Lech
II, Wanda, wojewodowie, Przemysław, Leszek, Leszek II, Leszek III, Popiel,
Piast, Ziemowit, Leszek IV. Ziemomysł, Mieszko I…
I tak zaczęła się bynajmniej nie legenda. Zaczęła się Polska. Rodzili się
ludzie, przychodziły zdarzenia i sprawy, które złożyły się – i składają nadal –
na Polskę. Któż potrafiłby to opowiedzieć? Myśli, serca i czyny. Łowiectwo,
uprawa roślin i hodowla. Życie w rodzinie, gminie i państwie. Idee o świecie,
ludziach i bogach. Obyczaje, prawa, techniki. Budowanie, nauka, sztuka. Słowa,
język, literatura. Gminność, regionalność, polskość. Poczucie wspaniałości
polskiej, sławy i chwały. Ujęcie narzędzia w rękę, wytyczanie dróg i
opanowywanie ziemi, integracje, podziały. Kłótnie, zatargi, walki. Zarazy,
kataklizmy, nieszczęścia. Cierpienie wojen, najazdów, klęsk. Odnoszenie
zwycięstw, osiągnięcia i wyzwolenie. Okresy żmudnej pracy, pomyślności i
plonów… Trwonienie, bezmyślność i upadki. Aż do rozkładu życia politycznego,
państwowego i społecznego, aż do drugich zaborów, strasznej okupacji i ostatnich
głębokich doświadczeń.
Jeśli jednak historia scala świadomość społeczną, to wydarzenia dla Polski
tragiczne czyniły to w sposób szczególny. Powoli – dla najlepszych synów –
polskość, niepodległość, wolność i wreszcie sprawiedliwość stawały się
świętościami. Niekiedy zdawało się, że nad ziemią ojczystą unosi się specjalna
mistyka polska składająca się z cierpień, ofiar, wysiłków pracy i tęsknot. Nie
chodzi tu o mistykę nadprzyrodzoną, lecz o jakąś tajemniczą jedność
somatyczno-psychiczną egzystencji polskiej. Dla Polaka miał realny sens każdy
przejaw takiej mistyki, nawet dla tych trzeźwych zwolenników zwykłej pracy dla
Ojczyzny. Nie było żadnym zbędnym patosem opowiadanie o śpiących rycerzach w
Tatrach, czekających na nową epokę Ojczyzny, kiedy to woje, prawdziwi polscy
zbrojni, od Lecha aż do dziś, obudzą się pospołu, chwycą za broń: ruszą jak góry
na ziemię polską, mszcząc nieprzyjacielskie siły i zdradę, i przynosząc
wyzwolenie i ocalenie. Podobnie, kto oglądał mordowanie kobiet i dzieci przez
hitlerowców, nie dostrzeże żadnej ckliwości w mistyce chłopa polskiego "z czarną
bronią", któremu "serce pękło" (K. Baczyński, "Elegia o chłopcu polskim").
Pieśń o Polsce nie jest oczywiście tylko hymnem chwał i pochwał, ale może to być
także skarga i żal. Polacy rozjaśniają i zaciemniają swoją Polskę. Stąd
patriotyzm nie oznacza bezkrytycyzmu. Nawet piewca wielkości Polski – Jan
Długosz, sumarycznie widział wiele ciężkich wad u Polaków. "Szlachta polska –
pisał – sławy chciwa, do łupieży skłonna, niebezpieczeństwy i śmiercią gardząca,
w obietnicach niesłowna, poddanym i niższym ciężka, w mowie nierozważna, nad
możność rozrzutna, panującemu wierna, rolnictwu i hodowli bydła z zamiłowaniem
oddana, dla obcych i gości ludzka i uprzejma, celuje nad innymi narodami
gościnnością. Gmin wiejski skłonny do pijaństwa, kłótni, zelżywości i zabójstwa,
tak iż trudno znaleźć naród inny równie skalany zabojami i domowymi klęski. Nie
wzdryga się żadnych trudów i pracy, głód i zimno cierpliwie znosi, kocha się w
zabobonach i gusłach, nowości chciwy, w budowlach niedbały, przestaje na
sprzętach podłych; lekkomyślny i śmiały, umysłu gorącego, nieukrócony, w
postawie i ruchu przystojny, siły wielkiej, wzrostu dorodnego i wyniosłego,
budowy ciała silnej, barwy mieszanej, ciemnej i białej… Polacy przybyszów
obcych i ludzi cudzych rzadko przypuszczają do rządu i urzędów, a jeżeli to się
trafi, to nigdy bez zawiści… Nie miłuje ani cnoty, ani nauki, ale zlecają
godności i urzędy tym, którzy większe bogactwa mają lub umysł zuchwale śmiercią
gardzący i do zagłady drugich skory" ("Dzieje Polski", ks. I).
Przede wszystkim my, Polacy, musimy wyjść z zaklętego kręgu tragedii Ojczyzny.
Trudno nie usłyszeć głosu Cypriana Kamila Norwida:
A Ojczyzna – czy tylko
Jest tragedią – ojczyzny
("Tymczasem").
Przed każdym z nas staje Polska w najróżniejszych barwach rzeczywistości. Ale
jest rzeczywistością. To najważniejsze. Jest faktem i zarazem zadaniem. Ale
nawet i to zadanie polskie jest również w pełni rzeczywiste. Chrześcijanie więc
winni pierwsi podjąć to zadanie wszystkimi swymi siłami i możliwościami.
Bez względu na przemiany pojęć i uczuć musimy umieć słuchać każdej pieśni o
ojczyźnie, a zwłaszcza lamentacyjnej:
Nad rzekami Babilonu –
tam myśmy siedzieli i płakali,
na wspomnienie Syjonu.
Na topolach tamtej krainy
zawiesiliśmy nasze harfy. (…)
Jeruzalem, jeśli zapomną o tobie,
niech uschnie moja prawica!
Niech język mi przyschnie do podniebienia,
jeśli nie będę pamiętał o tobie,
jeśli nie postawię Jeruzalem
ponad największą moją radość
(Ps 137, 1-2.5-6).
Nie ma sytuacji, w której by można było zapomnieć o Polsce, nie miłować jej i
nie pracować dla niej. Polska jest rzeczą pospolitą, jest ciągłą sprawą
publiczną, jest zbiorowym obowiązkiem, ale jest również rzeczą niepowtarzalną i
sprawą najbardziej osobistą.
Jeślibym Cię zapomnieć miał, Polsko,
niech uschnie prawica moja,
niechaj mi przyschnie język
do podniebienia,
jeślibym o Tobie zapomniał…
Teraz, kiedy odprawia się jakaś polska Msza Dziejów, przede wszystkim musimy
dbać o jej historyczność i realizm. Wzmacniajmy ducha polskiego w myśl słów
Norwida:
Jeżeli przeto ta ojczyzna twoja
Jest historyczna…
(a nie jest jak Troja!),
Niech jak Rzym będzie
i Mszy-dziejów słucha (…)
Kto jednak dziś tak zatruł umysły i dusze tych Polaków, którzy po prostu wstydzą
się Polski? Przecież jest brak wyższych uczuć koniecznych do człowieczeństwa,
prymitywizm, zdrada swego orlego gniazda i rodzaj degradacji osobowościowej.
Niestety, i zły rząd może Polskę zniszczyć.
Ks. prof. Czesław
S. Bartnik
