Nauka rekolekcyjna wygłoszona podczas wielkopostnych rekolekcji dla rolników i mieszkańców wsi (3)
KONFERENCJA TRZECIA
Piątek po III Niedzieli Wielkiego Postu, 16 III 2012 r.,. godz. 18,15
Oz 14,2-10; Mk 12,28-34
MIŁOŚĆ – PIERWSZE ZE WSZYSTKICH PRZYKAZAŃ
I. WPROWADZENIE DO LITURGII
Przeżywamy drugi dzień tegorocznych rekolekcji wielkopostnych dla rolników i mieszkańców wsi. Sprawujemy trzecią, rekolekcyjną Eucharystię. Jest dziś czwarty piątek Wielkiego Postu. Za trzy tygodnie będzie Wielki Piątek. Każdy piątek jest dniem pamięci zbawczej śmierci Jezusa Chrystusa na krzyżu. Do sakramentalnej ofiary zbawczej Chrystusa dołączamy, mieszkańców parafii Dobromierz, wszystkich rolników, mieszkańców wsi. Włączamy także wszystkich chorych, cierpiących, doświadczanych przez różne krzyże. Chcemy być w duchowej jedności z wszystkimi, którzy łączą się teraz z nami przez Radio Maryja. Niech Bóg w Trójcy Jedyny będzie uwielbiony w tej celebracji a na nas niech spłynie moc Ducha Świętego, byśmy mogli podobać się Bogu.
Uznajmy Przed Bogiem nasze grzechy, abyśmy z czystym sercem mogli sprawować tę Najświętszą Ofiarę.
II. HOMILIA- KONFERENCJA
Wstęp
Jeden z uczonych w Piśmie postawił Jezusowi pytanie: „Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?” (Mk 12,28b). Pytanie to było zasadne, gdyż w Prawie Mojżeszowym było mnóstwo różnych przepisów prawnych i moralnych. Rabini żydowscy podzielili Prawo na 613 przykazań, na tyle ile było liter w Dekalogu. Prawo to obejmowało 248 przykazań nakazujących i 365 zakazujących. Te z kolei dzieliły się na przykazania ważne i mniej ważne. Jezus nie uchylił się od odpowiedzi. Oznajmił jasno: „Pierwsze jest: . Drugie jest to: . Nie ma innego przykazania większego od tych” (Mk 12, 29-31),
Wskazane przez Jezusa najważniejsze przykazanie miłości ma dwóch adresatów: Jedynego Boga i drugiego człowieka – naszego bliźniego. Chrystus celowo połączył dwa przykazania w jedno, gdyż nie ma miłości Boga bez miłości bliźniego i odwrotnie: nie ma miłości bliźniego bez miłości Boga. Miłość Boga bez miłości bliźniego jest fałszywą dewocją a miłość bliźniego bez miłości Boga jest altruizmem, zabarwionym często egoizmem i chęcią przypodobania się drugiemu. A więc miłość do Boga i do bliźniego winny się przenikać. Jedna miłość weryfikuje drugą, jest jej sprawdzianem. Niestety ludzie często mają tendencję rozdzielania tych przykazań. Jeśli je oddzielają, to zawsze któraś z miłości kuleje. Trzeba pamiętać o słowach św. Jana ewangelisty, zapisanych w jego Pierwszym Liście: „Jeśliby ktoś mówił: , a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi” (1 J 4,20).
Mając to w pamięci, pochylmy się nad tą rzeczywistością, która ma na imię miłość.
1. Bóg pierwszym partnerem naszej miłości
Wszelka miłość ma swoje źródło i swoje dopełnienie w Bogu. W Piśmie Świętym mamy dwa główne określenia Boga. W Starym Testamencie Bóg przedstawił się ludziom poprzez Mojżesza jako Ten, który jest: „Jestem, który Jestem” (Wj 3,14), czyli jako Bóg Stworzyciel nieba i ziemi, jako pierwszy i ostateczny dawca istnienia wszystkiemu co istnieje, jako dawca prawa natury i dawca prawa moralnego- Dekalogu. W Starym Przymierzu była też już częściowo odsłaniana prawda o miłości Boga do wybranego narodu, wyrażona chociażby w słowach: „Ukochałem cię odwieczną miłością” (Jr 31,3); „Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie” (Iz 49, 15); „Na krótką chwilę porzuciłem ciebie, ale z ogromną miłością cię przygarnę. W przystępie gniewu ukryłem przed tobą na krótko moje oblicze, ale w miłości wieczystej nad tobą się ulitowałem… bo góry mogą się poruszyć i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi ciebie i nie zachwieje się moje przymierze pokoju, mówi Pan, który ma litość nad tobą” (Iz 54,7-8.10). To odkrywanie miłości Boga do człowieka dopełniło się w Nowym Testamencie. Tu Bóg objawił się przez Chrystusa wprost jako miłość. „Bóg jest miłością” napisał św. Jan Apostoł (1 J 4,8b,16b). U tegoż Apostoła jest wskazana także motywacja obowiązku miłowania Boga: „W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga ale, że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować” (1 J 4,10-11); „My miłujemy Boga, ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował” (1 J 4,19).
Pierwszym aktem naszej miłości do Pana Boga jest uwierzenie, że On nas pierwszy umiłował i że nas nieustannie miłuje, cokolwiek dzieje się z nami i naszymi bliźnimi na tym świecie. Chodzi o to, byśmy mogli za św. Janem powtarzać: „Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam” (! J 4,16a). Nie jest tak łatwo to powtórzyć, gdy się uczestniczy w pogrzebie młodej matki, która umarła z powodu choroby nowotworowej i osierociła kilkoro dzieci, nie jest łatwo powtórzyć, gdy się widzi dzieci kalekie od urodzenia, gdy się ogląda rozmiar cierpienia spowodowanego katastrofą pod Smoleńskiem czy pod Szczekocinami. A jednak słowa: „Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam” (1J 4,16a) winny być niejako na początku naszej miłości do Pana Boga – uwierzyć, że cokolwiek się ze mną dzieje, Bóg minie kocha. Jego miłość jest nieodwołalna. Gdyby mnie nie kochał, to by mnie tu, na świecie, nie było. Słowo „żyję”, „jestem”, trzeba tłumaczyć „jestem kochany, jestem kochana”.
W dzisiejszej Ewangelii jest przypomniane jaka to ma być miłość, którą winniśmy ogarniać Pana Boga – miłość nie byle jaka, nie taka sobie, ale miłość „całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą” (Mk 12, 30), a więc miłość największa, na jaką nas stać. W miłości jaką mam ku Bogu powinienem oznajmiać, że Bóg jest dla mnie naprawdę najważniejszy: Był najważniejszy wczoraj, jest najważniejszy dzisiaj i będzie najważniejszy jutro. „Gdzie jest Bóg, tam jest przyszłość”. W naszych rekolekcjach chcemy odnowić naszą miłość do Pana Boga i uczynić ją silniejszą, pełniejszą, aby była z całego serca, z całej duszy, z całego umysłu i z całej mocy. – „Panie nasz Boże – wołamy dziś w tej świątyni w Dobromierzu, obwieszczamy na falach Radia Maryja, że jesteś dla nas najważniejszy”. Mówimy z miłością i wdzięcznością: „Panie Boże, jak to dobrze, że jesteś, jak to dobrze, że i my jesteśmy, jak to dobrze, że nas pokochałeś, jak to dobrze że są ludzie, których kochamy. Panie Boże, jesteśmy za św. Pawłem powtarzać: „Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz?… I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani potęgi, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rz 8, 35.37-39)
Od miłości do Pana Boga przejdźmy do miłości naszych bliźnich, których kocha Bóg jako zawsze pierwszy w miłości
2. A bliźniego swego jak siebie samego
Miłość do bliźniego ukażmy na przykładzie miłości w rodzinie, która jest dla nas pierwszym środowiskiem życia. Rodzina jest naturalnym miejscem przychodzenia ludzi na świat. Przez rodzinę ludzkość ciągle odradza się i odmładza. Tylko w normalnej, zdrowej, rodzinie dzieci znajdują odpowiednie warunki do przyjścia na świat i do rozwoju biologicznego, moralnego i religijnego, czyli do osobowego wychowania.. Rodzina jest przeto pierwszą szkołą wychowania człowieka. Nikt nie powinien jej w tym wyręczać. Kościół, szkoła, państwo mogą tylko wspomagać jej wysiłki wychowawcze, ale nie zastępować. Najważniejsze wiano, jakie powinno wynieść się z rodziny jest dar dobrego wychowania. Podstawowym warunkiem dobrego wychowania i kształtowania się w człowieka w rodzinie jest właśnie miłość. Atmosfera miłości winna znamionować i obejmować relacje rodziców do dzieci, małżonków między sobą, dzieci i rodziców do seniorów (dziadków). Najczęściej popełnianym błędem w dzisiejszym wychowaniu dzieci jest – jak się wydaje – przesadna, czasem wprost bałwochwalcza, miłość rodziców do dziecka. Polega ona na tym, że dziecku nie stawia się żadnych wymagań; spełnia się wszystkie jego – czasem dla rodziców bardzo kłopotliwe – zachcianki. Uczy się go brać od drugich, a nie poświęcać się dla nich. Rezultatem takiej postawy rodziców jest to, że dziecko opuszcza dom rodzinny nie przygotowane do samodzielnego życia, nie przygotowane do dawania, do służby, do dawania ale do brania. Opuszcza rodzinę z przekonaniem, że wszystko mu się od innych należy. W zderzeniu z trudnym życiem często załamuje się, nie potrafi sprostać wymaganiom, jakie ono mu stawia. Ważne jest przeto, aby miłość rodziców do dzieci była złączona ze stawianiem im wymagań i uczeniem ich życia trudnego, ofiarnego. Przypominał o tym często rodzicom Ojciec św. bł. Jan Paweł II, a młodzieży mówił: „Musicie od siebie wiele wymagać, nawet gdyby od was nie wymagali”. Musicie mieć własne Westerplatte i bronić ważnych wartości, które zdobią szlachetnego człowieka. Trzeba przekonywać rodziców, że stawianie rozsądnych wymagań dzieciom jest okazywaniem im zdrowej rodzicielskiej miłości.
Ważną rolę wychowawczą w domu rodzinnym spełnia także miłość wzajemna małżonków – rodziców do siebie oraz miłość do ich rodziców, do osób starszych, do dziadków. Dzieci są bacznymi obserwatorami i naśladowcami postaw rodziców. Jeśli miłość w ognisku rodzinnym kuleje, to zmniejsza się szansa dobrego wychowania dziecka. I przeciwnie, rodzice, którzy na oczach dzieci okazują miłość i szacunek wobec swoich rodziców, dziadków wychowywanych dzieci nie tylko wypełniają przykazanie miłości bliźniego, ale zaskarbiają sobie na przyszłość miłość i szacunek ze strony swoich własnych dzieci.
W moich ostatnich latach posługi biskupiej utkwił mi w pamięci epizod z wizyty duszpasterskiej w jednej z parafii. Proboszcz zaprowadził mnie do sparaliżowanego, ponad trzydziestoletniego mężczyzny. Od siedemnastego roku życia leży przykuty do łóżka. W czasie skoku do wody w pierwszej czerwcowej kąpieli złamał kręgosłup. Od tamtego czasu, będąc sparaliżowany nauczył się języka angielskiego i obsługi komputera. Podarowano mu specjalny komputer, który można obsługiwać brodą. Chłopak ma otwarty świat przez Internet. Koło niego siedziała miłująca matka, która od lat czuwa nad nim. Pomyślałem – wspaniała matka – wzór miłości i poświęcenia, ale co będzie, gdy tej matki zabraknie? Czy znajdzie się ktoś, kto przedłuży miłość tej matki?.
W Piśmie Świętym znajdujemy wiele ważnych i aktualnych wezwań dotyczących życia rodzinnego: „Kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów, a kto szanuje matkę, jakby skarby gromadził… Kto szanuje ojca, długo żyć będzie… Synu wspomagaj swego ojca w starości… Miłosierdzie względem ojca nie pójdzie w zapomnienie” (Syr 3,4.6a..12a.14a); „Jako wybrańcy Boży – święci i umiłowani – obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem… Mężowie, miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi. dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim, bo to jest miłe Panu ( Kol 3,12 -13a.19-20).
Mówiąc o miłości bliźniego, wspomnijmy także o miłości, którą winniśmy ogarniać naszych nieprzyjaciół. Niekoniecznie muszą oni być gdzieś daleko od nas, bywają niekiedy i w naszej rodzinie czy w naszym sąsiedztwie. Pan Jezus zostawił nam zlecenie: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół (dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą), i módlcie się za tych, którzy was prześladują” ( Mt 5,44). Dlaczego winniśmy miłować nieprzyjaciół? Głównym motywem naszej miłości ku nim jest to, iż ich także miłuje Bóg i Jezus za nich umarł i nie przestaje się za nich modlić: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34a). Przebaczaj tym, którzy cię skrzywdzili, a może do dziś cię krzyżują. W takiej sytuacji jest potrzebne z twojej strony przebaczenie. W powieści „Quo vadis?” Sienkiewicz zamieścił wzruszającą scenę śmierci lekarza Glaukosa, chrześcijanina, wydanego przez zdrajcę, Greka Chilona. Glaukos podzielił los chrześcijan skazanych na spalenie żywcem za czasów Nerona i stał się żywą pochodnią. Zdrajca Chilon przechodząc po ogrodach cesarskich zobaczył jeszcze żywą, chociaż już zniekształconą ogniem swoją ofiarę. Dopiero teraz, gdy uświadomił sobie męczarnię Glaukosa, przejęty i wstrząśnięty widokiem, zrozumiał ogrom swej zbrodni. W poczuciu winy stanął przed palącym się na słupie uczniu Chrystusa i zawołał: „Glauku, w imię Chrystusa, przebacz!” I usłyszał cichą, ale wyraźną odpowiedź: „Przebaczam”. Dlaczego tak się stało? Sienkiewicz odpowiada: bo religia chrześcijańska jest religią miłości i przebaczenia.
W naszej refleksji nad miłością – dla pełniejszego obrazu – spójrzmy jeszcze krótko na miłość do Kościoła, do Ojczyzny i do ziemi.
3 Miłość do Kościoła, do Ojczyzny i do ziemi.
a) Miłość do Kościoła
W obecnym roku duszpasterskim pochylamy się nad hasłem: „Kościół naszym domem. Jest to piękne, pełne głębokiej treści określenie. Kościół jest domem, który zapewnia nam poczucie bezpieczeństwa, w którym otrzymujemy prawdę o Bogu, o człowieku o naszej ostatecznej przyszłości. Jest domem, w którym otrzymujemy Chleb życia , abyśmy byli zdolni miłować, przebaczać, służyć. Jest domem, w którym otrzymujemy przebaczenie. Jest domem, w którym mamy wspólną Matkę, w którym mamy wielu przyjaciół, świętych bohaterów wiary, nadziei i miłości.. Jest nam dziś bardzo przykro, że ten nasz rodzinny dom – Kościół – atakują nasi bracia z rządu, z parlamentu, którzy nie wiedzą co czynią; którzy mówią, że są Polakami i w wielu przypadkach katolikami. Jakiż to syn, jakaż to córka, która kala swoje gniazdo, swój dom, do którego się weszło przez chrzest święty, dom któremu tyleż zawdzięcza Naród. Niech nie mówią, że wszystko jest w porządku, że to nakazuje sprawiedliwość i przyzwoitość. Zdrowo myślącego człowieka nie przekona się nigdy, że ostatnie działania są dla dobra Polski i Narodu. Oszczędźmy sobie wyliczania tych spraw, tych bolączek. Wymieńmy tylko jedną z nich, którą dziś widzi niemal cały naród. Jest nią odmowa umieszczenia Telewizji Trwam na cyfrowym multipleksie.. Tyleż petycji ważnych gremiów życia społecznego, tyleż, już prawie 2 miliony, podpisów domagających się tego przydziału, ostatnio – marsze w obronie wolnych mediów w wielu miastach w kraju i za granicą. Wszędzie słyszy się argumentację, że to jest postulat prawa do prawdy, postulat zdrowej demokracji, wolności słowa, uniknięcia dyktatury jednej opcji politycznej. Drodzy bracia i siostry przyszedł czas na obronę naszego dziedzictwa narodowego, którego ważną częścią jest Kościół katolicki, nasz dom. Kościół to przecież wielka instytucja narodowa
b) Miłość do Ojczyny
W naszym życiu społecznym, zagrożona jest także miłość do Ojczyzny. Nie widzimy jej w postawie wielu osób z życia publicznego. A Ojciec święty, bł. Jan Paweł II mówił na polskiej ziemi, w dniu 16 czerwca 1983 r.: „Pierwszym słowem wypowiedzianym w milczeniu i na klęczkach, był pocałunek tej ziemi, ojczystej ziemi…Pocałunek złożony na ziemi polskiej ma jednak dla mnie sens szczególny. Jest to jakby pocałunek złożony na rękach matki – albowiem Ojczyzna jest naszą matką ziemską. Polska jest matką szczególną. Niełatwe są jej dzieje, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich stuleci. Jest matką, która wiele przecierpiała i wciąż na nowo cierpi. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej”. Drodzy bracia i siostry , Ojczyzna „ma prawo do miłości szczególnej”. Dziś te słowa odczytujemy jako testament dla nas wszystkich. Bolejemy nad tym, że tak mało jest zdrowego patriotyzmu w naszym życiu publicznym, w naszych mediach nie tylko komercyjnych ale i publicznych, a także w szkole.
c) Miłość do ziemi
Dotykając tej miłości, przytoczmy słowa Ojca Św. bł. Jana Pawła II , wypowiedziane 10 czerwca 1997 r w Krośnie: „Pragnę oddać hołd pracy rolnika. Pragnę oddać hołd miłości rolnika do ziemi., bo ta miłość zawsze stanowiła filar, na którym opierała się narodowa tożsamość. W chwilach wielkich zagrożeń, w momentach najbardziej dramatycznych w dziejach narodu ta miłość i przywiązanie do ziemi okazywały się niezmiernie ważne w zmaganiu o przetrwanie. Dzisiaj, w czasach wielkich przemian, nie wolno o tym zapominać. Oddaję dziś hołd spracowanym rękom polskiego rolnika. Tym rękom, które z trudnej, ciężkiej ziemi wydobywały chleb dla kraju, a w chwilach zagrożenia były gotowe tej ziemi strzec i bronić”. Drodzy bracia rolnicy, mieszkańcy wsi, my też tu, w Dobromierzu, idąc za przykładem bł. Jana Pawła II, wołamy do was: kochajcie ziemię, bo ona jest naszą karmicielką. Karmi zwierzęta i nas ludzi. W dziejach nabywano ziemię przez kupno – w czasach pokoju i przez siłowe zdobywanie – w czasie wojen. Dzisiaj potrzeba czegoś innego, dziś ważny jest postulat, by nie pozbywać się ziemi, by ją sobie cenić jako własność, bowiem, jak mówią mądrzy ludzie: „tyle wolności ile własności”. Zdołano wysprzedać w ostatnim czasie tyleż fabryk, zakładów pracy, banków, prasy. Zachowajmy w naszych rękach ziemię, podstawowy skarb narodu. A wy drogie panie, jako osoby pełne miłości, bądźcie strażniczkami waszych rodzinnych gniazd. Nie dajcie sobie obrzydzić ze strony feministek waszych domowych zadań, waszej miłości do mężów i do dzieci. Bądźcie strażniczkami waszych gniazd rodzinnych. Bądźcie otwarte na nowe życie. Jako córki Maryi, bądźcie strażniczkami tego życia także wtedy, gdy je nosicie pod swoim sercem. Kobieta bowiem to kolebka a nie grób dla dziecka. Starsze panie, przestrzegajcie wasze młodsze siostry w powołaniu przed bolesnymi skutkami każdego grzechu.
Zakończenie
Drodzy uczestnicy tegorocznych rekolekcji, połóżmy na patenę, wśród darów ofiarnych, naszą miłość, którą mamy do Boga, do bliźnich, do Kościoła, do Ojczyny i do naszej ziemi. Niech Bóg ją przyjmie, powiększy i rozszerzy na cały nasz ojczysty dom, niech ją pobłogosławi. Amen.
