Myśląc Ojczyzna: „Kali i państwo prawa”
Pismo ministra Schetyny skierowane do Fundacji Lux Veritatis, w którym w dalszym ciągu nie wyraża zgody na przeprowadzenie zbiórki publicznej dla sfinansowania ba-dań związanych z odwiertem geotermalnym w Toruniu, a jedynie przedłuża okres do podjęcia ostatecznej decyzji, jest na tyle ciekawe, że mimo wszystko warto się nad nie-którymi fragmentami zatrzymać.
Najpierw może kilka informacji o samym ministrze, choć te zamieszczane na oficjalnych stronach interneto-wych są bardzo ubogie. Jest tylko ogólnikowa wzmianka, że przed rokiem 1989 był działaczem opozycji antykomu-nistycznej, ale co dokładnie robił, to nie wiadomo (wikipe-dia). Studia skończył z dość dużym poślizgiem, bo w wie-ku 27 lat (historia na Uniwersytecie Wrocławskim), gdy normalnie studia kończy się w wieku lat 24. Po zakończe-niu studiów Grzegorz Schetyna zajął się polityką, jego ulu-bione partie to Kongres Liberalno-Demokratyczny, Unia Wolności i Platforma Obywatelska, których po kolei był członkiem. Z tego przeglądu widać wyraźnie, że od strony ideologicznej Schetynie najbliższy jest liberalizm. Ale czy tylko?
Może dowiemy się czegoś więcej z nadesłanego przez ministra pisma. Przede wszystkim popatrzmy najpierw na cały problem zdroworozsądkowo. Legalnie działająca fun-dacja (Lux Veritatis) podejmuje przedsięwzięcie, które jest zgodne z prawem. Instytucja ta pragnie zwrócić się do wol-nych obywateli o dofinansowanie niezmiernie istotnego przedsięwzięcia, mając na uwadze ich prywatne fundusze, czyli osobiście zarobione pieniądze. Wydawać by się mo-gło, że jeżeli dysponujemy własnymi pieniędzmi, to mo-żemy je wydać na co nam się podoba, zwłaszcza jeśli w ra-chubę wchodzi niezwykle pożyteczna i całkowicie legalna inicjatywa, jaką są odwierty geotermalne. Tymczasem pań-stwo – decyzją ministra Schetyny – mówi: stop! Ogólnopol-skiej zbiórki przeprowadzać nie wolno. To oznacza, że państwo wtrąca się do tego, co ludzie zamierzają zrobić ze swoimi funduszami. Czy można wyobrazić sobie coś bar-dziej absurdalnego? Przecież to nie jest żaden liberalizm, to jest czysty komunizm. To w komunizmie wszystko było państwowe, łącznie z pieniędzmi. Ale współczesny libera-lizm grup wywodzących się ze środowisk KLD, UW i PO na tym właśnie polega: trochę liberalizmu dla swoich, a komunizmem w przeciwników. Innymi słowy, jest to libe-ralizm Kalego: gdy Kali mówi, jak najmniej państwa w państwie, to Kali ma na myśli swoich kolegów z partii, ale gdy zwyczajni i uczciwi ludzie podejmują jakąś wspólną, społeczną inicjatywę, to wówczas Kali mówi: nie. Dlacze-go? Kali nie udziela rzeczowej odpowiedzi, bo Kali w tym momencie staje się zwolennikiem… „państwa prawa”. Ale jakiego prawa?
Czytając wnikliwie pismo ministra Schetyny, możemy sobie uświadomić, skąd się to brało, że postkomuniści tak ochoczo powoływali się na szumnie brzmiące hasło „pań-stwa prawa”. Odpowiedź jest prosta. Oni wiedzieli, że wła-śnie prawo pozwala im na zachowanie PRL-u w tzw. III czy każdej innej Rzeczypospolitej. Dlaczego? Dlatego że w dalszym ciągu obowiązuje w naszym kraju prawo komuni-styczne! Zwróćmy uwagę, że minister Schetyna powołuje się w tym piśmie na prawo z roku… 1960 (Ustawa z dnia 14 czerwca 1960 r. Kodeksu postępowania administracyj-nego).
I w ten sposób polityk (z) Platformy po dwudziestu la-tach, jakie minęły od jego antykomunistycznej działalności studenckiej, staje się aktualnie, jako jeden z najważniej-szych ministrów, działaczem prokomunistycznym, powołu-jąc się beztrosko na prawo, jakie zatwierdzono w czasach Gomułki. Brawo, panie ministrze! Odniósł Pan wielkie zwycięstwo nad komunizmem, powołując się na komuni-styczne prawo i prowadząc działalność, która ma cechy wybitnie antyklerykalne, bo przecież chodzi o utrącenie inicjatywy, jaka pochodzi ze środowisk katolickich.
Cała ta sprawa daje naprawdę wiele do myślenia. Przecież jeżeli w obecnej Polsce obowiązują w dalszym ciągu prawa wywodzące się z PRL-u, to jak w ogóle można mówić, że PRL się skończył? Prawo jest jednym z najważ-niejszych elementów określających ramy tożsamości pań-stwa. To nazwy państwa mogą być dowolne, może państwo nazywać się PRL-em, a może III RP, to są tylko ozdobniki, natomiast w istocie rzeczy to prawo określa czy to napraw-dę jest III RP czy jeszcze PRL. Jeżeli urzędujący minister powołuje się na zapisy prawne z czasów PRL-u, to znaczy, że Polska w dalszym ciągu w PRL-u tkwi, i to nie tylko mentalnie czy półoficjalnie, z uwagi na wpływy komuni-stycznego lobby wywodzącego się czy to z PZPR-u, ZSL-u, SB czy WSI, ale całkiem realnie, ponieważ w obecnej Polsce obowiązuje prawo z czasów Gomułki, i jest to pra-wo, przy pomocy którego próbuje się znowu walczyć z wiernymi Kościoła Katolickiego.
W tym momencie uświadamiamy sobie, że odwierty geotermalne w Toruniu są jakby papierkiem lakmusowym, pozwalającym lepiej rozpoznać, w jakim kraju żyjemy, kto nami rządzi i w jakim celu. Bo dokonuje się jakaś przepo-tężna manipulacja, gdy wmawiane jest nam, że żyjemy w wolnym kraju, w „państwie prawa” i możemy „robić, co chcemy”, a tymczasem są politycy, którzy cały czas pilnu-ją, żeby zniewalać nas przy pomocy prawa komunistyczne-go.
Jest im z tym wygodnie, ale to bardzo krótkowzroczne myślenie, jak na politykę zbyt krótkowzroczne, wyjątkowo szkodliwe i niestety, zupełnie niepolskie, tak jakby jakiś obcy duch nimi zawładnął, a ten ich rzekomy antykomu-nizm włożyć można między bajki lub schować do lamusa. Dlatego trzeba wiercić dalej, bo tu nie chodzi tylko o geo-termię, tu chodzi o Polskę.
