Myśląc Ojczyzna
W WALCE O HISTORYCZNĄ PAMIĘĆ
Po raz kolejny obchodziliśmy w Polsce Dzień Żołnierzy Wyklętych. Oddanie sprawiedliwości tym, którzy oddawali swoje życie w walce z sowieckim i komunistycznym zniewoleniem, jest kluczowym zadaniem współczesnego pokolenia. Dzień ten powinien nam jasno uświadomić, że bohaterami są ci, którzy sprzeciwiali się sowieckiemu totalitaryzmowi, zdrajcami zaś ci, którzy się Sowietom wysługiwali. Powolne odkłamywanie przeszłości żołnierzy wyklętych powinno być również wyzwaniem dla społeczeństwa, jeśli idzie o odkłamanie innych tzw. „białych plam” z najnowszej historii. Tutaj dochodzimy do ważnego pojęcia „polityki historycznej”.
Pojęcie polityki historycznej stało się jednym z najbardziej modnych w ostatnich latach. Jej rozumienie jest zdecydowanie uzależnione od koncepcji filozoficznej oraz od uwarunkowań cywilizacyjnych. W rozumieniu klasycznym (łacińskim) polityka historyczna powinna polegać przede wszystkim na promowaniu prawdy o przeszłości, w szczególności przeszłości własnego narodu. Tak więc w kontekście międzynarodowym nie chodzi o propagowanie kłamstw wybielających naszą przeszłość, ale o prawdę, która zawsze ma moc oczyszczającą i prowadzi do kreowania wspólnoty narodowej. Współczesna ideologia postmodernistyczna promująca tzw. ahistoryzm prostą drogą skutkuje rozbiciem życia narodowego, przerwaniem kulturowej ciągłości pokoleń.
Musimy zwrócić również uwagę na fakt, że ważny jest sposób prowadzenia tejże polityki. W literaturze przedmiotu mówi się o tzw. „piramidzie komunikacyjnej”, na szczycie której są badania naukowe, dalej edukacja szkolna, media itp. Zatem kiedy będziemy analizować konkretne przejawy polityki historycznej we współczesnym świecie, trzeba brać pod uwagę wszystkie jej poziomy.
Polska polityka historyczna na początku dwudziestego pierwszego wieku największe sukcesy odnosiła dzięki pracy Instytutu Pamięci Narodowej. Ogromne zasługi w tym zakresie miał śp. prof. Janusz Kurtyka. To za jego kadencji dokonał się przede wszystkim proces rozliczania z komunizmem na poziomie prawdy historycznej. Liczba publikacji książkowych, różnorakich wystaw oraz konferencji była olbrzymia i pozwoliła Polakom przejrzeć swoją PRL-owską historię na sposób prawdziwościowy. Rozpoczęto wiele dochodzeń prokuratorskich, mających rozliczyć zbrodniarzy komunistycznych. Wszystko to odbijało się też na zagranicznej polityce historycznej IPN. Książka Jana Tomasza Grossa „Strach” nie odegrała już takiej roli propagandowej, jak jego wcześniejsza książka „Sąsiedzi”, gdyż IPN poprzez publikację ubeckich dokumentów dotyczących pogromu kieleckiego, a także poprzez wydanie książki Marka Chodakiewicza „Po zagładzie”, skutecznie odparł atak zewnętrzny. Wielką rolę odegrały anglojęzyczne publikacje o zbrodniach nazistowskich i komunistycznych na Polakach. Wreszcie niezwykle ważne były wystawy międzynarodowe, jak np. wystawa o wypędzeniach Polaków przez Niemców w czasie II wojny światowej – dodajmy wystawa zorganizowana w Parlamencie Europejskim.
IPN umożliwił oczyszczenie polskiej przestrzeni publicznej z komunistycznego ciężaru. To on, prowadząc różnorakie badania, pozwolił na skuteczną obronę dobrego imienia Polaków w świecie. Smutne jest tylko to, że ostatnie działania władz w dużym stopniu idą w kierunku roztrwonienia tego ważnego dorobku. Zbyt wiele jest rzeczy z przeszłości komunistycznej, które chce się przesłonić mgłą milczenia. Dlatego coraz mniej lekcji historii w szkołach i coraz więcej mitów uznanych za obowiązującą, reżimową prawdę. Bolesne było ustawowe uderzenie w IPN po śmierci profesora Kurtyki, równie bolesne jest kreowanie w społeczeństwie polskim potężnej amnezji, która ma niewyobrażalnie destrukcyjne konsekwencje w kulturze. Szczególnie dużo mitologii dotyczy czasów najnowszych, związanych z działaniami władz wobec „Solidarności”. Wszystko to czeka na pokazanie pełnej prawdy, która w pełni umożliwi uzdrowienie polskiego życia publicznego.
Prof. dr hab. Mieczysław Ryba
