Myśląc Ojczyzna
Ambasador Valdemand
W „Hamlecie” Williama Szekspira, w drugiej scenie aktu drugiego pojawia się na moment niepozorna postać. To ambasador Valdemand, który wrócił właśnie z Norwegii, by zdać relację niegodziwemu stryjowi Hamleta, mordercy jego ojca, królowi Danii Klaudiuszowi z powierzonej sobie misji. Król Klaudiusz wysłał go do sąsiedniego kraju zaniepokojony tym, że siostrzeniec norweskiego władcy, Fortynbras gromadzi wojska, szykując się najwyraźniej do wojny z Danią. Wszystko to pod przykrywką szykowanej rzekomo wyprawy na Polskę. Czy król Norwegii o tym wie, czy to samowola młodego księcia? Ambasador Valdemand uspokaja swego władcę. Stary norweski monarcha skarcił młodego księcia Fortynbrasa, kazał mu zmienić plany i rzeczywiście przygotować się do marszu w kierunku Polski a nie ataku na Danię. Prosi tylko uprzejmie swego królewskiego sąsiada, by pozwolił norweskim wojskom przemaszerować przez terytorium Danii ku Polsce. Tu kończy się rola ambasadora Valdemanda, który kłania się i schodzi ze sceny. Sam nie jest świadom doniosłości swego przesłania, jest nieświadomym prorokiem końca.
Tak oto minutowy monolog pozornie nieważnej postaci zapowiada ostateczną klęskę króla mordercy i klęskę jego królestwa. Stryj Hamleta nie wie, nie wie żadna z postaci tragedii, że na końcu na scenie pełnej trupów duńskiej dynastii pojawi się właśnie młody norweski książę Fortynbras i wygłosi żałobną elegię dla nieszczęśliwego duńskiego księcia. A w tle koczować będą norweskie wojska przechodzące przez Danię jak przez swoje ziemie.
Pojawienie się ambasadora Valdemanda na duńskim dworze, niemal na początku dramatu, niepozorna chmurka nie większa od ludzkiej dłoni, z której rodzi się wielka nawałnica, to znakomity symbol znanych nam z historii przykładów pozornie błahego wydarzenia, które stawało się początkiem końca zadufanych w sobie władców. To także symbol tego, że pozornie nieważna postać może stać się ostrzeżeniem przed karą za popełniony grzech – grzech zdobycia władzy za cenę zbrodni i oszustwa. Ta scena z szekspirowskiego dramatu, przypominająca pierwszy kamyk, pierwszą grudkę wielkiej lawiny symbolizuje też istnienie wyższej, boskiej sprawiedliwości, która ma władzę nad złym władcą, nad każdym władcą – królem, premierem, ministrem.
Królowi Klaudiuszowi wydaje się, że panuje nad sytuacją. A tu Ofelia popełnia samobójstwo, a tu ginie z rąk Hamleta zaufany kanclerz Poloniusz, a tu przygodni aktorzy odgrywają scenę zabójstwa prawowitego króla, demaskując mordercę. Tak samo pod lawiną wydarzeń ginie w innej tragedii król Makbet, taki sam złowróżbny koniec wisi nad senatorem Nowosilcowem w „Dziadach” Adama Mickiewicza.
Nie zamierzam bynajmniej dokonywać porównań naszego demokratycznie wybranego rządu do rządów Hamletowego stryja, gdy Dania była więzieniem. Chodzi mi tylko o postać ambasadora Valdemanda. Wielka literatura jest nauczycielką dla każdego rządzącego. Uczy pokory wobec najtrudniejszej z ludzkich ról – roli przewodzenia narodowi, przewodzenia panstwu. Każdy rządzący powinien codziennie zastanawiać się, czy nie mówi do niego właśnie jego ambasador Valdemand, prorokując mu finał jego rządów. I strzec się pychy, która przesłoni mu oczy i każe zlekceważyć wspaniałomyślne ostrzeżenie Opatrzności. Czy ambasador Valdemand pojawił się już u rządzących w Polsce w roku 2012, w kancelarii premiera Donalda Tuska albo pod żyrandolem prezydenckim? Czy już polscy rządzący zdążyli zlekceważyć treść jego wypowiedzi, zwiastującą ich ostateczny upadek? A co pojawiało się w jego przesłaniu i ostrzeżeniu? Czy sprawa marnej wysokości przyszłych emerytur, albo wydłużenia wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn do 67 lat? Czy drożyzna i wysokie bezrobocie? Czy brak dostępu do leków i załamanie opieki zdrowotnej? Czy ataki na Kościół, słynne zdanie premiera, że nie będzie klękał przed księżmi i dyskryminacja TV Trwam w procesie cyfryzacji telewizji? Czy berliński hołd ministra Sikorskiego? Nergal w Telewizji Polskiej? Czy próby ograniczania wolności w Internecie i upór przy podpisywaniu porozumienia ACTA, który obnażył bezbronność służb informatycznych państwa polskiego i ośmieszył rząd? Czy konflikt pomiędzy prokuraturą wojskową a prokuraturą cywilną? Czy też wreszcie jakiś dotąd lekceważony materiał dowodowy z katastrofy smoleńskiej?
Wagę relacji ambasadora Valtymanda doceniamy dopiero, gdy dotrzemy do końca tragedii Szekspira. Tajemnica losów narodów wyświetla się dopiero, gdy patrzymy wstecz. Jednak sprawiedliwe postępowanie tu i już teraz obowiązuje wszystkich rządzących. Jeśli będą to rządy ludzi sumienia, o co wołał w Skoczowie w roku 1995 bł. Jan Paweł II – to pozwali być może na naprawienie krzywd i ocalenie państwa oraz dostrzeżenie w porę przestrogi Opatrzności. Bo w Danii klęska złego króla stała się także klęską królestwa.
Serdecznie państwa pozdrawiam, mówiła Barbara Bubula
