Myśląc Ojczyzna
Po nowemu, jak po staremu!
Szanowni Państwo!
Jak wiadomo, pod zbawiennymi rządami Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej – ale ceny rosną z dnia na dzień, a w wielu miastach – jak na przykład w Gdyni – największymi pracodawcami stają się magistraty, albo szpitale. Wiadomo zaś, że z magistratu wielkiego bogactwa stworzyć się nie da, więc wielu ludzie sytuacja ta zaczyna trochę niepokoić.
Wychodząc naprzeciw tym obawom, nasi Umiłowani Przywódcy postanowili je rozwiać. Tak samo, jak to robili za pierwszej komuny, kiedy to telewizyjna orkiestra pod dyrekcją Macieja Szczepańskiego grała na tym Titanicu do końca – ale już po nowemu. Obowiązuje u nas bowiem myślenie po nowemu, jak w Związku Radzieckim za czasów Gorbaczowa. Któregoś dnia nakazał wszystkim myślenie po nowemu – i co Państwo powiecie? Wszyscy z dnia na dzień natychmiast się przestawili! Wieczorem jeszcze myśleli po staremu, a rano – już po nowemu. Czego to z ludźmi nie potrafi zrobić nieubłagany postęp!
No dobrze – ale żeby wszyscy zaczęli myśleć po nowemu, to najpierw ktoś musi wydać taki rozkaz, albo przynajmniej – rzucić hasło. Inaczej ludzie mogą nie wiedzieć, że mają już myśleć po nowemu i nadal, jak gdyby nigdy nic – myślą po staremu. No a kto taki rozkaz może wydać, kto może rzucić hasło? Gorbaczowa na razie u nas nie ma, ale w naszym fachu nie ma strachu, bo u nas obowiązki Gorbaczowa pełni albo Adam Michnik – a jeśli sytuacja Adama Michnika przerasta – wówczas na scenę wkracza mecenas autorytetów moralnych, przewodniczący Fundacji Batorego, pan Aleksander Smolar.
Pan Aleksander Smolar, podobnie jak w Związku Radzieckim Michał Gorbaczow, a wcześniej – Józef Stalin – informuje mniej wartościowy naród tubylczy, co właściwie myśli. Gdyby tak, dajmy na to, zepsuł mu się telefon komórkowy, to strach pomyśleć – miliony ludzie nie wiedziałyby co myślą! Na szczęście telefony komórkowe działają, dzięki czemu nie tylko jesteśmy podsłuchiwani przez tajniaków – ale przede wszystkim „młodzi, wykształceni” i autorytety moralne wiedzą, co myślą. A gdyby który zapomniał, to przypomni mu to „Gazeta Wyborcza”.
Wracając do pana Smolara, to on, ma się rozumieć, też myśli po nowemu. Po staremu, to wmawiałby nam, że ceny wcale nie rosną, że to się nam tylko tak wydaje, bo tak naprawdę, to ceny spadają – co zaraz udowodniliby niezależni eksperci. Ale nie ma co myśleć po staremu, kiedy można, a nawet trzeba myśleć po nowemu – więc i pan Aleksander Smolar – jako się rzekło – myśli po nowemu. Myślenie po nowemu nie polega zaś na tym, by zaprzeczać faktom, tylko na tym, żeby znaleźć dla nich właściwe wytłumaczenie. Więc i pan Smolar nie przeczy, że ceny rosną i nawet podziela zaniepokojenie szrokich mas z tego powodu – ale nieubłaganym palcem wskazuje na przyczynę tego stanu rzeczy.
I co Państwo powiecie? Okazuje się, że przyczyna jest taka sama, jak zawsze, to znaczy – taka sama, jak za Bolesława Bieruta, taka sama, jak za Władysława Gomułki, taka sama, jak za Edwarda Gierka i taka sama, jak za Wojciecha Jaruzelskiego. Ceny rosną i jest coraz gorzej, bo wszystko wykupują spekulanci. I gdybyśmy nadal myśleli po staremu, to takie wyjaśnienie w zupełności by wystarczyło. Ale zarówno pan Aleksander Smolar, jak również wszyscy czciciele nieubłaganego postępu myślą przecież po nowemu, więc potrzebne jest wyjaśnienie dodatkowe. Chodzi o to, że w ramach myślenia po nowemu, do wszystkich zjawisk musimy podchodzić w skali globalnej. A co się dzieje w skali globalnej? W skali globalnej pojawili się mianowicie Chińczycy. Ponieważ chińska gospodarka się rozwija, to Chińczycy mają więcej pieniędzy, a jak mają więcej pieniędzy, no to wiadomo – wykupują wszystkie towary z całego świata, który nie może nadążyć z ich produkowaniem. W ten oto sposób myślenie po nowemu nawiązuje do myślenia po staremu: po staremu wszystkiemu winien jest spekulant, ale po nowemu – w skali globalnej. I wszystko jasne!
Mówił Stanisław Michalkiewicz
