List otwarty do Redaktora Naczelnego dziennika „Rzeczpospolita” Pawła Lisickiego
Jako Redaktor Naczelny „Naszego Dziennika” z przykrością stwierdzam, że nie po raz pierwszy na łamach gazety „Rzeczpospolita” zostały opublikowane nieprawdziwe informacje dotyczące „Naszego Dziennika”.
Stało się tak też w artykule prasowym pt. „’Nasz Dziennik’ ma przeprosić publicystkę 'Rz'”, autorstwa Edyty Żemły („Rzeczpospolita” z dnia 3 października 2008 r., nr 232, s. A8). W artykule prasowym w sposób częściowo fałszywy przedstawiono relację z procesu sądowego w sprawie z powództwa red. Ewy Czaczkowskiej przeciwko wydawcy „Naszego Dziennika” SPES Sp. z o.o. i Redaktor Naczelnej „Naszego Dziennika”.
Nie wiem, jak do tego doszło, że gazeta „Rzeczpospolita” nie wie, iż nie występowała na drogę sądową z żadnym procesem przeciwko Wydawcy i Redaktorowi Naczelnemu „Naszego Dziennika”, a taka właśnie informacja jest zawarta w tym artykule. Nadto nie wiadomo, skąd „Rz” powzięła informację, że przeproszenie red. Ewy Czaczkowskiej ma być opublikowane na łamach dziennika „Rz” oraz zostać odczytane w Radiu Maryja w niedzielę przed południowym programem informacyjnym (bo nie z sentencji wyroku). Zapomniała natomiast dodać, że powództwo o zasądzenie zadośćuczynienia w znacznej kwocie na cel społeczny zostało oddalone w całości.
Wydawałoby się, że relacja z ogłoszenia wyroku sądowego, przekazywana Czytelnikom, jest sprawą prostą i trudno w niej o jakiekolwiek błędy. Być może rzeczywiście uznalibyśmy to za zwykły błąd, gdyby nie fakt, że w nieodległej przeszłości Państwa gazeta również popełniła istotne „błędy” w relacji z innego procesu przeciwko wydawcy „Naszego Dziennika”, który również nie doczekał się w pełni prawdziwego przekazu. Państwa gazeta odmówiła ich sprostowania.
Dlatego, nie widząc sensu domagania się sprostowania w niniejszej sprawie, kierujemy apel o rzetelne i zgodne z prawdą przekazywanie informacji, co leży niewątpliwie w interesie publicznym, czyli naszych Czytelników. Bo przecież procesowanie się mediów prasowych przed sądami z pewnością nie służy dobrze wolności słowa i wypowiedzi, kiedy one same dysponują możliwością swobodnego prowadzenia dyskusji publicznej i polemiki.
Chcę zwrócić uwagę, że na podstawie Państwa artykułu prasowego Czytelnik odnosi wrażenie, że w procesie z powództwa red. Czaczkowskiej Sąd Okręgowy w Warszawie uznał wszystkie informacje zawarte w Jej artykułach prasowych, a dotyczące Arcybiskupa Stanisława Wielgusa, w tym co do ustaleń Kościelnej Komisji Historycznej i „komisji” Rzecznika Praw Obywatelskich, jakoby za prawdziwe. Gdyby dziennikarka „Rz” zapoznała się, przed pisaniem tegoż artykułu, z ustnymi motywami wyroku, wiedziałaby, iż Sąd nie odniósł się w ustnym uzasadnieniu do wyroku ani jednym słowem do tego, czy informacje red. Czaczkowskiej były prawdziwe lub nieprawdziwe w tej sprawie, bowiem nie odniósł się w ogóle do materiału dowodowego. Zachęcamy więc do przeczytania naszej relacji z tego procesu.
Redaktor Naczelny „Naszego Dziennika”
Ewa Sołowiej
